Co łączy Brytyjczyka i Amerykanina?

Fot.

Ostatnie miesiące w mediach to głównie „Trump” i „Brexit”. Pojęcia te są dość odległe, bo pierwsze to nazwisko nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, a drugie to proces wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Coś jednak je łączy. Jesteś ciekawy co?

Spójrz za okno. Jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie teraz pada śnieg. Jak co roku, mimo że od lat przychodzi właśnie w grudniu, zima zaskoczyła drogowców. Tak samo Brytyjczycy zaskoczyli świat, decydując o wyjściu kraju z Unii Europejskiej. No i nikt się nie spodziewał, że Amerykanie, zamiast Hilary Clinton wybiorą Donalda Trumpa.

Dlaczego wygrał Trump, a Brytyjczycy chcą wyjść z UE?

Gdy decyzję ma podjąć społeczeństwo, do gry wkraczają populiści. Kim są? Najprościej mówiąc to osoby, które mówią to, co ludzie chcą usłyszeć. Zarówno zwolennicy Brexitu jak i Trumpa lali miód na serca wyborców.
Kluczem jest tu też „dobra zmiana”. Jest nam źle, bardzo źle, najgorzej, jesteśmy nieszczęśliwi, biedni, smutni. Czyja to wina? Polityków, oczywiście! A skoro teraz jest taki dramat, to gorzej już być nie może. Ludzie, głosując na Trumpa i Brexit, mieli nadzieję, że ich życie zmieni się na lepsze.

R E K L A M A


Media swoje, ludzie swoje

Zarówno przed referendum w Wielkiej Brytanii jak i wyborami prezydenckimi w USA, media prześcigały się w analizach i prognozach. Analitycy twierdzili, że głosowanie jest tylko formalnością. Ich fachowa wiedza, prognozy rynkowe, a przede wszystkim zdrowy rozsądek podpowiadały, że nie ma innej opcji niż ta, ze Brytyjczycy zostaną w UE, na czele USA stanie pierwsza kobieta w historii. Ale mamy demokrację, więc dużą większość głosujących stanowią ludzie, którzy niewiele mają wspólnego z gospodarką czy polityką. Słuchają (teoretycznie) mądrzejszych od siebie.

Ludzki umysł działa tak, że przesiewa informacje, zachowując tylko te dobre. Jeżeli Trump obiecuje, że wycofa amerykańskie wojska ze światowych konfliktów, to miliony Amerykanów, będą za tym głosować. A o tym, że chce zrezygnować z układów o wolnym handlu już nikt nie pamięta.

Rynkowe analizy są w dużej mierze oparte na sondażach, które nie przekładają się na wyniki głosowania. Tak samo było i tym razem - ludzie deklarowali jedno, aby w dniu wyborów zrobić zupełnie inaczej.

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę

Jak wiesz, takie decyzje wpływają na rynki finansowe – na ceny akcji spółek, obligacji, na kursy walutowe. Inwestorzy obstawiają dane decyzje i gdy dobrze przewidzą – wygrywają.

Brexit spowodował spore zamieszanie na rynkach, bo inwestorzy byli przekonani, że Wielka Brytania zostanie w Unii Europejskiej. Gdy zdarzyło się inaczej, to zarówno ceny akcji, obligacji jak i kursy walutowe zwariowały, a giełda dochodziła do siebie przez następnych kilka dni.

Kilka miesięcy później Trump walczył z Clinton o fotel prezydencki i historia powtórzyła się. Analitycy obstawiali to, co wydawało się oczywistym wynikiem, czyli wygrana Clinton. Wyborcy jednak znów spłatali analitykom im figla. Tym razem jednak inwestorzy zareagowali szybciej i wahania rynkowe uspokoiły się już po kilku godzinach.

Co po Trumpie i Brexicie?

Czytasz ten tekst i zastanawiasz się, po co ci to? Bo to dotyczy również ciebie! Te nieoczekiwane decyzje wyborców świetnie pokazują, że ludzie wciąż idą pod prąd. Czy to jest bunt czy zwykłe niezrozumienie? Stawiałabym na to drugie. Nie wierzysz? Ale cieszysz się, gdy dostajesz 500+, a rząd obniża twój wiek emerytalny? Zastanów się, skąd państwo weźmie na to pieniądze. Mam nadzieję, że cię nie zaskoczę – z twojej kieszeni. Nastała era populistów. Dlatego głosuj świadomie i nie wierz pustym obietnicom.

Podobne artykuły