Jak nie wydawać pieniędzy na zachcianki?

Fot.

Kiedy jesteś na zakupach, nie możesz odmówić sobie czekolady? Idziesz kupić kurtkę, a wracasz z trzema parami butów? Uważasz, że nagroda zwyczajnie ci się należy, bo ciężko pracujesz? Jeśli zgadzasz się z którymkolwiek z tych stwierdzeń, a dodatkowo zastanawiasz się, gdzie uciekają twoje pieniądze, to czas najwyższy powiedzieć sobie „STOP”. Masz problem z wydawaniem pieniędzy na zachcianki.

Według badania Providenta Polacy wydają na swoje przyjemności średnio 215 zł miesięcznie. Kobiety więcej niż mężczyźni, a młodzi ludzie więcej niż seniorzy. Jak pokazują wyniki badań z poprzednich lat, wydatki na przyjemności z roku na rok rosną! Oznacza to, że nie szkoda nam pieniędzy na dogadzanie sobie. W końcu mamy mało czasu, dużo pracujemy, więc musimy jakoś odreagować, prawda?

Wydajesz kolejną stówkę na kolację ze znajomymi, kupujesz kolejne markowe buty, codziennie rano musisz wypić kawę z ulubionej kawiarni, bo inaczej nie możesz funkcjonować... Uwaga, wpadłeś w pułapkę konsumpcjonizmu. Jak z tym zerwać i wreszcie zaoszczędzić na nowy samochód czy wymarzony dom? Sprawdź moje sposoby.

Zapisuj wydatki

Kiedy wydajesz 2 zł na drożdżówkę, ubywa ci z portfela tylko jedna moneta albo nie ubywa ci nic, bo tylko przykładasz kartę do terminala. Kiedy fizycznie nie tracisz pieniędzy, to trudno ci uświadomić sobie, ile naprawdę wydajesz. Warto więc przez miesiąc albo chociaż tydzień zapisywać sobie każdy najmniejszy wydatek. Po danym okresie zsumuj wszystkie pozycje i zobacz, na co marnujesz swoje pieniądze. Założę się, że potem zastanowisz się dwa razy, czy kupić sobie kolejne cappuccino za 10 zł.

Unikaj spontanicznych zakupów

Dobrym sposobem na nieuleganie zachciankom jest unikanie pokus. Nie spaceruj po galerii handlowej w wolnym czasie, bo istnieje naprawdę duże ryzyko, że coś wpadnie ci w oko. Jeśli szukasz czegoś konkretnego, sprawdź najpierw oferty sklepów internetowych. Kupując w sieci, masz więcej produktów do porównania i możesz spokojnie zastanowić się, czy na pewno dana rzecz jest ci potrzebna.

Poczekaj

Moim sprawdzonym sposobem jest „zasada dwóch dni”. Gdy coś mi się spodoba, zapisuję sobie linka do tego produktu. Gdy pamiętam o moim planowanym zakupie, to dopiero wtedy składam zamówienie albo ponownie wybieram się do sklepu stacjonarnego. W większości przypadków jednak o tym zapominam i dzięki temu nie ulegam chwilowym zachciankom. Pewnie spytasz: „Ale jak to? Przecież ktoś może wykupić mój rozmiar!” Trudno, zapewniam cię, że znajdziesz coś innego, może nawet ładniejszego i tańszego.

Postaw sobie cel

Postaraj się pomyśleć o oszczędnościach nie jak o wyrzeczeniu, ale przesunięciu korzyści w przyszłość. Oczywiście owoce morza w restauracji pewnie będą smaczne. Ale pomyśl, o ile przyjemniej byłoby zjeść je świeżo złowione w knajpce w Portugalii z widokiem na ocean! Dobrą motywacją do powstrzymania się przed trwonieniem pieniędzy jest większy cel (np. wymarzona podróż, szybszy samochód, większe mieszkanie). A gdy już uzbierasz potrzebne oszczędności, to spotka cię wyczekana nagroda, która cieszy bardziej niż kolejny obiad w tej samej restauracji.

Spędzaj wolny czas za darmo

Zauważyłeś, że najczęściej masz ochotę coś sobie kupić w wolny weekend po zapracowanym tygodniu? Łatwo to wyjaśnić. Chcesz odreagować, czujesz, że należy ci się nagroda za pracę i chcesz miło spędzić czas w galerii. Kiedy masz trochę wolnego czasu, zorganizuj sobie rozrywkę inaczej. Wybierz się na wycieczkę rowerową, idź do kina (bilet kosztuje kilkanaście złotych), zorganizuj piknik, zaproś przyjaciół na maraton horrorów lub planszówek. Zaaferowany atrakcyjną rozrywką, szybko zapomnisz o zakupach.

A ty na jakie zachcianki najchętniej wydajesz pieniądze?

Podobne artykuły