37 tys. zł rocznie – tyle przeciętnie kosztowało wstrzymywanie się z zakupem mieszkania w stolicy

  • 20 Paź 2020
  • 2 min. czytania
  • Komentarze(0)
Skąd taka kwota? Analitycy z HRE Investments wzięli pod uwagę cenę 50-metrowego mieszkania, koszty transakcyjne, wykończenie lokum oraz koszt wynajmu na czas oczekiwania opierając się na danych NBP i Eurostatu oraz wyników obliczeń na kalkulatorach budowlanych.
37 tys. zł rocznie – tyle przeciętnie kosztowało wstrzymywanie się z zakupem mieszkania w stolicy

Nie tylko ceny mieszkań

W kompleksowej analizie kosztów wstrzymania się z zakupem mieszkania w Warszawie liczyła się nie tylko cena lokum, ale także podatki, taksa notarialna, opłaty sądowe, opłaty za pośrednictwo, niezbędne wykończenie oraz wynajem na rok. Część tych kosztów ulegała zmianom na przestrzeni tego czasu. Według ekspertów z HRE Investments, nawet gdyby pominąć najem, bo potencjalny kupiec mieszkania przebywał w tym czasie w domu rodziców, to wstrzymywanie byłoby korzystne tylko w 21 z 52 przebadanych kwartałów (między 2006 a 2019 rokiem). W tym czasie średni wzrost kosztu mieszkania przekraczał 10 tys. zł (przy opcji bez wynajmu). Jeśli zwlekający wynajmował lokum, to czekanie okazywało się korzystne tylko w 11 kwartałach. Wtedy dało się zaoszczędzić 9,7 tys. zł. Zazwyczaj kwota zachowana w portfelu nie przekraczała 2% budżetu potrzebnego do zakupu. Korzystny dla czekających okazał się początek 2010 r. oraz przełom lat 2011 i 2012, mimo spadków cen mieszkań w latach 2008-2013. Od trzeciego kwartału 2012 r. mamy do czynienia z nieprzerwanym wzrostem kosztów przeczekiwania, przy czym od 2016 r. zanotowano wyraźnie wyższe średnie.

Oblicz swoją zdolność! Skorzystaj z kalkulatora zdolności kredytowej >>

Kupować czy nie kupować?

Notowania ostatnich lat pokazują wyraźnie, że wstrzymywanie się z zakupem mieszkania generuje wyższe koszty. Nie bez znaczenia dla tego faktu ma inflacja, która co prawda spadła w porównaniu z początkiem bieżącego roku z 4,70% (luty 2020 r.) do 3,20% (wrzesień 2020 r.), to nadal jest dość wysoka. Docelowo ma osiągnąć poziom 2,50%. Zachętą dla kupujących są też niskie jak nigdy stopy procentowe, które pozwalają na płacenie niższych rat kredytów hipotecznych. Jeśli by wierzyć prognozom opartym na kontraktach IRS, Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na doprowadzenie ich do stanu przed pandemii nawet do 2030 r. Pozostaje kwestia polityki kredytowej banków. W ostatnich miesiącach dostęp do kredytów hipotecznych był utrudniony z powodu zwiększonego ryzyka inwestycyjnego. Jesień przyniosła jednak odwilż i o finansowanie jest nieco łatwiej. Niektóre banki obniżyły poprzednio podwyższone wymagane wkłady własne oraz dopuściły do procesu kredytowego osoby zatrudnione na umowach innych niż o pracę na czas nieokreślony. Dodatkową zachętą są promocje, w ramach których uzyskać można niższą marżę czy prowizję przy wyborze kredytu hipotecznego.

Dodano:
20 Paź 2020

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły