Informujemy, że w związku z wejściem w życie RODO zmodyfikowaliśmy naszą politykę prywatności ×
Advertisement

Drukują dziecięce marzenia - rozmowa z twórcami wydawnictwa Przygotowalnia

Fot.

Jak wygląda prowadzenie wydawnictwa? Marzysz o wydawaniu swoich książek? W kolejnej serii „Zainspiruj się w biznesie” poznasz historię twórców wydawnictwa Przygotowalnia, które ma na swoim koncie wiele wyjątkowych projektów. W jaki sposób z sukcesem prowadzą ten wydawniczy biznes? Dowiesz się już za chwilę!

Prowadzenie wydawnictwa w Polsce nie należy obecnie do prostych zadań. Jednak nie oznacza to, że nie można odnieść sukcesu w tej sferze. Marcel i Marta opowiedzieli mi, co jest ważne w zarządzaniu wydawnictwem. Sama jestem ogromną fanką literatury dla dzieci, szczególnie tej mądrej, która kształtuje nie tylko tych najmłodszych, ale i starszych marzycieli. Zawsze z niecierpliwością czekam na wydania pełne wyjątkowych ilustracji. Dlatego na tę rozmowę również bardzo się cieszyłam.

Jak to wszystko się zaczęło....?

Marcel: Marta, będąc na III roku studiów edytorskich na Uniwersytecie Jagiellońskim, przyjmowała sporo zleceń na redakcje, korektę, projektowanie i skład książek. Były to przede wszystkim książki naukowe.

Marta: Monografiami i publikacjami pokonferencyjnymi zajmowaliśmy się dość długo, aż w pewnym momencie zapragnęliśmy wydawać książki na swoich zasadach, bez zleceniodawców i wąskich ram. W ramach studiów doktoranckich zajmowałam się tematem książek dziecięcych, dlatego postanowiłam połączyć wiedzę teoretyczną z praktyką – i tak zaczęłam je wydawać. W przeciwieństwie do książek dla dorosłych, publikacje dla dzieci charakteryzują się otwartością ze względu na treść i formę. Jedyne ograniczenia, to kwestie techniczne.

Jaki jest wasz złoty środek na biznes?

Marta: Trudno nazwać to złotym środkiem na biznes, bo przy wydawaniu książek dla dzieci kierujemy się własnym wyczuciem smaku. Jeśli książka nam się podoba, to ją robimy, jeśli nie, to nie. Do jednego z wydanych tytułów nie byliśmy do końca przekonani i zgodni, co znalazło swoje odzwierciedlenie w sprzedaży.

Co sprawiło największe problemy na starcie/w trakcie prowadzenia przedsięwzięcia?

Marta: Największym problemem było i jest przebicie się przez ilość wydawanych tytułów. Polski rynek książki dziecięcej jest bardzo mocny, liczba wydawanych tytułów wzrasta z roku na rok. Jest w czym wybierać – książki są dobre dla masowego odbiorcy. Jako małe i niszowe wydawnictwo nie możemy pozwolić sobie na comiesięczne nowości i wysokie nakłady. Największym wyzwaniem jest promocja i dotarcie do szerokiego grona potencjalnych odbiorców.

Kto was wspierał najbardziej?

Marta: Największe wsparcie uzyskaliśmy od rodziny, przyjaciół i znajomych, którzy utwierdzili nas w przekonaniu, że warto wydawać piękne książki dla dzieci.


Czy korzystacie z narzędzi do zarządzania finansami w swoim biznesie? Jeśli tak, to jakie są najbardziej pomocne?

Marta: Jeśli program do fakturowania można nazwać narzędziem do zarządzania finansami, to tak.

O czym należy pamiętać ruszając z projektem?

Marta: Wszystkie działania powinny być poprzedzone długimi przygotowaniami i wyczerpującym poznaniem rynku. Często otrzymujemy propozycje wydawnicze świetnych książek, które powielają istniejące pomysły. Książka może być bardzo dobra, ale jeśli tożsamych tytułów jest kilka na rynku, to mali wydawcy, tacy jak my, nie są w stanie konkurować z firmami, dysponującymi gigantycznymi budżetami na promocję i marketing. Niszowi wydawcy muszą stawiać na oryginalność i świeże pomysły.

Czy mieliście obawy przed założeniem wydawnictwa? Jeśli tak to jakie?

Marcel: Oczywiście, przy pierwszej książce Dzieci korzeni, która została sfinansowana z Marty studenckich oszczędności nie mieliśmy pojęcia czy ktokolwiek zechce ją kupić. Obawialiśmy się, że zostaniemy z całym nakładem i wytapetujemy nim pokój albo rozdamy. Na szczęście się udało :).

Co zmieniło się w waszym życiu po starcie firmy?

Zmieniło się wszystko. Czas wolny zniknął, nagle okazało się, że kilkanaście godzin pracy siedem dni w tygodniu, to za mało. Był okres, w którym wszystko było podporządkowane pracy, książkom i kolejnym zleceniom. Mamy to już na szczęście za sobą, ponieważ zdaliśmy sobie sprawę, że bez względu na to ile czasu byśmy poświęcili na pracę to zawsze będzie za mało.

Rynek wydawniczy w Polsce nie rozpieszcza, jednak jesteście na nim od 2012 r. Co pomogło wam przetrwać?

To, że postawiliśmy na świadomego czytelnika. Przez te kilka lat udało nam wyrobić markę. Jeśli ktoś nas zna, to wie, że w książki wkładamy całe serce i nie idziemy na żadne ustępstwa.

Z czego jesteście szczególnie dumni?

Największą dumą napawa nas to, że właściwie nie było problemu, którego nie potrafilibyśmy rozwiązać. Gdy pojawiała się jakaś przeszkoda, to zakasaliśmy rękawy i stawialiśmy jej czoła. To był niezwykle cenny czas, bardzo dużo się nauczyliśmy.

Co najbardziej motywuje Was do działania?

Motywuje nas to, że nasze książki są poszukiwane, pojawiają się w mediach i nakłady niektórych tytułów się wyczerpują. Jednak największego kopa daje nam radość dzieci z obcowania z pięknymi i mądrymi książkami.

Przygotowalnia to nie tylko wydawnictwo. Organizujecie warsztaty, projektujecie książkowe gadżety, planujecie, wprowadzić coś nowego?

Marcel: W tej chwili prowadzimy zbiórkę crawdfoundingową na wznowienie Wirusów, czyli książki o chorobach wirusowych wieku dziecięcego z foliami, której pierwszy nakład wyprzedał się w oka mgnieniu (wspieram.to/wirusy). A Marta, w tak zwanym wolnym czasie, pisze doktorat.

 

Z Marcelem Kotkowskim i Martą Kotkowską rozmawiała Joanna Leja. Wywiad powstał w ramach serii „Zainspiruj się w biznesie".

Podobne artykuły