Informujemy, że w związku z wejściem w życie RODO zmodyfikowaliśmy naszą politykę prywatności ×
Advertisement

Kia Sorento - największy SUV w mieście

Fot.

Kia Sorento to największy SUV w europejskiej ofercie koreańskiego producenta. Jeżdżąc nim, przekonałem się, jak tak duże auto sprawuje się na co dzień, w mieście i w trasie. Sprawdziłem też, w którym banku znajdziesz najlepszy kredyt na sfinansowanie jego zakupu.

W europejskiej gamie modelowej Kii są 4 crossovery i SUV-y: Kia Sportage (bardzo często spotykany na ulicach polskich miast), Kia Niro (hybrydowy crossover) i Kia Stonic – crossover segmentu B. Ich największą siostrą jest Kia Sorento. Przetestowanie właśnie tego samochodu, największego SUV-a spośród europejskich modeli koreańskiego producenta, zaproponowało mi polskie przedstawicielstwo Kii.

To ciekawe!
Na rynku amerykańskim (w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie) Kia oferuje SUV-a większego od Sorento. To Kia Telluride. Długość tego auta to 5 metrów, szerokość – 1,99 metra, wysokość – 175,9 cm a rozstaw osi – 2,90 metra. Prześwit Kii Telluride wynosi 20,3 cm. Na pokładzie tego auta może podróżować 8 osób (2 z przodu i po 3 w drugim i trzecim rzędzie siedzeń). Pojemność bagażnika (za drugim rzędem siedzeń) to 1 304 l.

Przed odebraniem samochodu, starałem się dowiedzieć na jego temat najwięcej, jak tylko było to możliwe. Jadąc po kluczyki do Sorento, wiedziałem, że:

  • trzecia generacja Kii Sorento została wprowadzona na rynek w 2014 r. (pierwsza generacja modelu zadebiutowała w 2002 r.).
  • Kia Sorento dostępna na rynku europejskim napędzana jest tylko silnikami wysokoprężnymi 2.0 CRDi SCR o mocy 185 KM lub 2.2 CRDi SCR o mocy 200 KM.
  • Auto standardowo wyposażone jest w 8-biegową przekładnię automatyczną i napęd na cztery koła AWD Dynamax.
  • Na pokładzie Kii Sorento może podróżować nawet siedem osób (z czego dwie na rozkładanych siedzeniach umieszczonych w bagażniku.

Wiedziałem też, że będę jeździł „wszystkomającą” Kią Sorento w wersji wyposażenia GT Line.

Wszystko to sprawiło, że moje zainteresowanie tym samochodem zwiększało się wraz ze zbliżającym się terminem rozpoczęcia testu. Pewnego wrześniowego dnia odebrałem kluczyki od granatowej Kii Sorento (Kia nazywa ten kolor Gravity Blue). I mogę w końcu odpowiedzieć na pytanie: jaka jest Kia Sorento?

Kia Sorento z zewnątrz – duża i muskularna

Dopiero, kiedy stanąłem obok testowej Kii, zdałem sobie sprawę, jaka jest duża. Kia Sorento była pierwszym samochodem, nad którego dach wystawało mniej niż pół mojej głowy (mierzę 182 cm, a wysokość Kii Sorento to 169 cm).

Z przodu patrzyły na mnie wąskie reflektory, sprawiające wrażenie przymrużonych oczu (które zdawały się mówić do mnie „no co, sprawdzimy się? Pokaż, czy dasz radę mnie okiełznać!”).

Przednie reflektory rozdzielone były grillem, w charakterystycznym dla Kii kształcie „tygrysiego nosa”.

Uwagę zwracały też czerwone zaciski hamulców, przednie światła przeciwmgłowe LED w stylistyce kostek lodu oraz nakładki na progi, ułatwiające wsiadanie do samochodu.

Każda część nadwozia pokazywała, że Kia Sorento jest samochodem silnym, muskularnym i kryjącym w sobie moc (maska kryła jej serce – silnik zdolny przekazać na koła 441 Nm momentu obrotowego, i to już od 1 750 obr./min).

Gdybym miał porównać Kię Sorento do zwierzęcia, to byłby to niedźwiedź. Dlaczego? Jest dużym, dostojnym i – na pierwszy rzut oka – powolnym, stworzeniem. Tymczasem niedźwiedź brunatny potrafi biec z prędkością do 50 km/h. Także i Kia Sorento może rozpędzić się do całkiem sporej prędkości – do 204 km/h, przy czym pierwsza „setka” pojawia się na prędkościomierzu po 9,6 sekundy od startu.

Kia Sorento w środku – komfortowa

Zapoznawanie się z wnętrzem Kii Sorento zacząłem od bagażnika. Pierwszą niespodzianką, jaka mnie spotkała był rozłożony trzeci rząd siedzeń. W opcji 7-osobowej, pojemność bagażnika jest wynosi zaledwie 142 l. Złożenie siedzeń trzeciego rzędu jest proste – wystarczy pociągnąć za taśmę znajdującą się w oparciu każdego siedzenia. Po złożeniu trzeciego rzędu siedzeń pojemność bagażnika wzrasta do 605 l.

Po zajęciu miejsca za kierownicą zostałem przywitany krótkim „dżinglem” i animacją na wyświetlaczu, na którym w czasie jazdy wyświetla się m.in. prędkość.
Fotele Kii Sorento pokryte są pikowaną skórą, a znajdujące się na nich szare przeszycia powtórzone są też na podłokietniku, uchwytach drzwi i kierownicy. Na oparciach siedzeń wyhaftowane są emblematy GT Line. Tworzywa w kokpicie – jak przystało autu tej klasy – są bardzo dobrze spasowane i miękkie.

Fotel kierowcy jest regulowany elektrycznie w 10 kierunkach (m.in. możesz wysunąć podparcie pod uda). Po ustawieniu m.in. odpowiedniej odległości od kierownicy i pedałów czy wysokości siedziska, wystarczyło wprowadzić ustawienia do pamięci. Od tej chwili, po wejściu do auta i zamknięciu drzwi fotel przysuwał się na odpowiednią odległość, a po wyłączeniu silnika – odsuwał, żeby ułatwić wyjście z samochodu. Fotele są oczywiście podgrzewane i wentylowane.

Najdłuższa trasa, jaką pokonałem za kierownicą Kii wyniosła ok. 100 km w jedną stronę. Mimo, że jej część przebiegła po – delikatnie mówiąc – średnio równej nawierzchni, nie czułem żadnego dyskomfortu. Jestem więcej niż pewien, że nawet po dłuższej jeździe nie wysiadłbym z samochodu zmęczony.

Kanapa w drugim rzędzie jest równie wygodna, ale... podłoga w tylnej części auta poprowadzona jest wyżej niż z przodu i pasażerowie o dłuższych nogach mogliby nie czuć się zbyt komfortowo po dłuższej jeździe. Rozkładanych siedzeń z trzeciego rzędu nie testowałem. Obawiałem się, że będę miał problem z zajęciem na nich miejsca i z wydostaniem się na zewnątrz.
Pasażerowie jadący z przodu korzystają z automatycznej klimatyzacji dwustrefowej. Dla pasażerów jadących na kanapie w drugim rzędzie przeznaczony jest nawiew powietrza. Z kolei osoby jadące w trzecim rzędzie mogą korzystać z klimatyzacji włączanej w panelu na desce rozdzielczej. Z tyłu umieszczone jest pokrętło do sterowania temperaturą powietrza.

Do wnętrza testowej Kii mogłem wpuścić więcej światła – wyposażona była w elektrycznie sterowany szklany dach z elektrycznie regulowaną roletą. Lubię jeździć z rozsuniętą roletą. Szczególnie kiedy nie świeci zbyt mocne słońce, a na niebie są pojedyncze chmury. Miła jest też jazda – szczególnie poza miastem – w bezchmurną noc. W Sorento jazda „pod gwiazdami” była tym milsza, że dach znajdował się na tyle wysoko, że nie musiałem obawiać się, że będę do niego dotykał.

I multimedialna

Przed oczami kierowcy umieszczony był nie „klasyczny” zestaw wskaźników, a kolorowy wyświetlacz LCD o przekątnej 7 cali (Kia nazywa to rozwiązanie Supervision Cluster). Na ekranie mogły wyświetlać się m.in. informacje o prędkości, zasięgu, liczbie przejechanych kilometrów, średnim spalaniu czy czasie jazdy. Wyświetlacz informował też o aktualnym ograniczeniu prędkości.

Wyświetlaczowi LCD towarzyszyły trzy „standardowe” wskaźniki: obrotomierz, wskaźnik temperatury silnika i poziomu paliwa.

Standardowym wyposażeniem samochodu był też Head-up Display (HUD). Na szybie wyświetlała się m.in. prędkość, informacja o jej ograniczeniu i o pojazdach mogących znajdować się w martwym polu lusterek (to ostatnie rozwiązanie działało bardzo sprawnie – o pojazdach jadących na równoległych pasach ruchu i zbliżających się do prowadzonego przeze mnie samochodu informowany byłem ze znacznym wyprzedzeniem).

Testowa Kia Sorento wyposażona była w system multimedialny z 8-calowym ekranem dotykowym. Muzyka docierała do moich uszu za pośrednictwem systemu audio Harman-Kardon wyposażonego w 10 głośników i wzmacniacz o mocy 640 W. Systemowi audio i generowanemu przez niego dźwiękowi mogę wystawić tylko jedną ocenę – celującą.

Na ekranie systemu multimedialnego wyświetlały się też dane z nawigacji, obraz z kamery cofania oraz obraz z systemu kamer 360° (więcej na ich temat dalej).

Jak jeździ Kia Sorento?

Kia Sorento była pierwszym samochodem napędzanym silnikiem Diesla, którym jeździłem w czasie testów. Dlatego też nie mogę wprost porównać silnika znajdującego się pod maską Kii do silników napędzających auta, które prowadziłem wcześniej.

Pierwsze wrażenie po uruchomieniu silnika i przestawieniu dźwigni zmiany biegów w pozycję D (oczywiście poza dobiegającymi spod maski dźwiękami typowymi dla silnika wysokoprężnego)? To, że ten samochód delikatnie i płynnie rusza z miejsca. Duża tu zasługa automatycznej ośmiobiegowej przekładni. Oczywiście, jeżeli mocniej wciśniesz pedał gazu przy ruszaniu z miejsca, start będzie bardziej dynamiczny. Będzie, ale po co? Mi osobiście podobało się takie spokojne ruszanie i rozpędzanie.

Podobnie jak w innych samochodach z „automatami”, którymi jeździłem, po ruszeniu z miejsca było słychać i widać (na obrotomierzu), że skrzynia szybko zmienia przełożenia na wyższe (to jedna z przewag skrzyni automatycznej nad manualną – sam nie dałbym rady tak szybko zmieniać przełożeń). Działo się to płynnie i bez szarpnięć.

W czasie jazdy po mieście musiałem tylko pamiętać o pilnowaniu prędkości (pomocne w tym były informacje wyświetlane m.in. na HUD) – maksymalny moment obrotowy jest dostępny już od 1 750 obr./min, a w Sorento – kolokwialnie mówiąc – nie czuć prędkości, z którą auto się porusza.

Jazda w korku, czyli nieodłączny element przemieszczania się po mieście? Była przyjemna na tyle, na ile może być przyjemne poruszanie się „w stylu wojskowym” (skokami do przodu). Kia wyposażona była na szczęście w elektryczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold. System Kia Eco Dynamics (tak Kia nazywa system Stop & Start) od razu wyłączał silnik, a kiedy widziałem, że auta przede mną ruszają, wystarczyło lekko musnąć nogą pedał gazu żeby włączyć silnik. Po mocniejszym wciśnięciu gazu, auto płynnie ruszało z miejsca.

Jazda w trasie? Bardzo przyjemna. Niezależnie od tego, czy jechałem „zwykłą” drogą czy drogą ekspresową/autostradą. Podczas jazdy z prędkością „pozamiejską”, obroty silnika nie przekraczały 2 000 obr./min, a odgłosy dobiegające spod maski były miłe dla ucha. Wyprzedzanie? Żaden problem! Wystarczyło mocniej wcisnąć pedał gazu, skrzynia redukowała przełożenie i Kia wyskakiwała do przodu jak F-18 wystrzelony z katapulty na lotniskowcu. W takich przypadkach najlepiej było czuć, jak duży moment obrotowy generuje silnik 2.2 CRDi, pracujący pod maską Kii Sorento.

To ciekawe!
W USA i w Kanadzie Kia Sorento oferowana jest z silnikami benzynowymi. W zależności od wersji dostępne są dwie jednostki:
  • 4-cylindrowa o pojemności 2,4 l, mocy 188 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 241 Nm,
  • V6 o pojemności 3,3 l, mocy 294 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 342 Nm.

Za kierownicą Kii czułem się jak kapitan na mostku dużego kontenerowca. Siedziałem wysoko i miałem dobrą widoczność do przodu. W przeciwieństwie jednak do wspomnianego statku, Kia Sorento przyspieszała znacznie sprawniej, nie potrzebowała też tyle miejsca do pełnego zatrzymania się (droga hamowania 100 – 0 km/h to 35 m).

Kia Sorento jest bezpieczna

Kia Sorento wyposażona była nie tylko w komplet poduszek powietrznych (w tym w pełnowymiarowe kurtyny powietrzne dla trzech rzędów siedzeń), czy aktywną maskę silnika z systemem ochrony pieszego, ale też w wiele systemów wspomagających kierowcę. Poza m.in. ESC (systemem stabilizacji toru jazdy), VSM (systemem podpowiedzi ruchu kierownicą), HAC (systemem wspomagającym pokonywanie podjazdów) czy TSA (systemem stabilizacji toru jazdy przyczepy), „na pokładzie” Kii znalazły się też:

  • Kia Forward Collision Avoidance Assist, czyli system automatycznego hamowania z 3 trybami pracy (miejskim, pozamiejskim i wykrywania przechodniów),
  • Kia Round View Camera, czyli system monitorowania otoczenia pojazdu z kamerą 360°.

To ostatnie rozwiązanie (oraz kamera cofania) było bardzo przydatne podczas manewrów parkingowych. Kia Sorento z uwagi na swoje gabaryty (4,8 m długości i 1,89 m szerokości) nie jest samochodem, którym łatwo jest zaparkować. O ile z wjazdem tyłem w stanowisko parkingowe nie miałem większych problemów (o ile oczywiście mogłem odpowiednio „złamać” samochód, a w wykonaniu skrętu o odpowiednim promieniu nie przeszkodził np. słup na parkingu podziemnym), to czasami wyjeżdżając z miejsca parkingowego, musiałem wspomagać się obrazem rejestrowanym przez kamerę 360°. Wystarczyło nacisnąć przycisk VIEW umieszczony na konsoli centralnej, a następnie (przyciskiem na ekranie) wybrać jeden z dostępnych widoków. Rozwiązanie to było przydatne też podczas wjeżdżania na parkingi podziemne, szczególnie na takie, których ściany były już poznaczone „bliznami” pozostawionymi przez inne samochody.

Ile kosztuje Kia Sorento?

Za bazową Kię Sorento (wersja M) napędzaną dwulitrowym silnikiem Diesla o mocy 185 KM musiałbyś zapłacić co najmniej 149 900 zł. Za tę cenę dostajesz m.in. automatyczną skrzynię biegów, napęd na 4 koła, kamerę cofania z dynamicznym torem jazdy, czujniki parkowania z przodu i z tyłu i system multimedialny z interfejsem Android Auto i Apple CarPlay.

Wersja L (od 166 900 zł) napędzana jest tym samym silnikiem, a do wyposażenia dodaje m.in. skórzane siedzenia, system bezkluczykowy Kia Smart Key, elektryczny hamulec postojowy z funkcją Auto Hold czy asystenta pasa ruchu, rozpoznawanie znaków drogowych i ostrzeganie o zmęczeniu kierowcy.

Jeżeli chciałbyś jeździć Kią Sorento z silnikiem 2.2 CRDi, to nie masz zbyt dużego wyboru. Z tą jednostką dostępna jest tylko wersja GT Line, kosztująca od 208 500 zł (z mniejszym silnikiem kosztuje co najmniej 188 500 zł). Powiedzieć, że jej wyposażenie standardowe jest bogate, to mało. W cenniku modelu tabele z jego opisem zajmują niemal 3 strony. Nie oznacz to, że nie można go rozszerzyć o opcje dodatkowe. W Sorento, którym jeździłem były to:

  • Pakiet Technologiczny (10 000 zł), w skład którego wchodzą Kia Forward Collision Avoidance Assist (system autonomicznego hamowania z 3 trybami pracy: miejskim, pozamiejskim oraz wykrywaniem przechodniów, Kia Smart Cruise Control (aktywny tempomat z automatyczną regulacją odległości, Kia Round View Camera (system monitorowania otoczenia pojazdu z kamerą 360°, Nivomat (zawieszenie tylne z funkcją samopoziomowania), Kia Auto Park Assist (system automatycznego parkowania prostopadłego i równoległego z funkcjami: wykrywania dostępnej przestrzeni parkingowej, automatycznego manewrowania kołem kierownicy, wyświetlania podpowiedzi czynności do wykonania przez )kierowcę,
  • Panoramiczny szklany dach sterowany elektrycznie z elektrycznie regulowaną roletą (4 000 zł).

Dopłaty (2 700 zł) wymagał też lakier metalizowany Gravity Blue. Cena Kii Sorento z tymi opcjami to 225 200 zł.

Nie jest to kwota, którą mógłbyś – ot tak – wyjąć z portfela (no, chyba że właśnie trafiłeś „szóstkę” w totka). Gdybyś zdecydował się na sfinansowanie kupna Kii Sorento GT Line kredytem samochodowym i miał 30 proc. własnych środków, to co miesiąc płaciłbyś ratę miesięczną w wysokości 2 637,92 zł, a za kredyt przez 6 lat zapłaciłbyś 32 291 zł. Taką ofertę sfinansowania Kii Sorento GT przysłał BNP Paribas Bank Polska. Jakie warunki zaproponował ten bank dla finansowania z wpłatą własną w wysokości 10 i 20 proc? A jakie propozycje przysłały inne banki udzielające kredytów samochodowych? Możesz to sprawdzić w poniższych tabelach.

Porównanie warunków kredytu samochodowego na zakup Kii Sorento GT Line (wpłata własna 10%)
BankCałkowity koszt kredytuMiesięczna rataRRSOWeź kredyt
BNP Paribas 41 516 zł 3 391,62 zł 6,53% Weź kredyt
mBank 49 979 zł 3 509,15 zł 7,82% Weź kredyt
Santander Consumer Bank 55 431 zł 3 584,88 zł 8,64% Weź kredyt
Porównanie warunków kredytu samochodowego na zakup Kii Sorento GT Line (wpłata własna 20%)
BankCałkowity koszt kredytuMiesięczna rataRRSOWeź kredyt
BNP Paribas 36 903 zł 3 014,77 zł 6,53% Weź kredyt
mBank 44 425 zł 3 119,24 zł 7,82% Weź kredyt
Santander Consumer Bank 49 352 zł 3 187,67 zł 8,65% Weź kredyt
Porównanie warunków kredytu samochodowego na zakup Kii Sorento GT Line (wpłata własna 30%)
BankCałkowity koszt kredytuMiesięczna rataRRSOWeź kredyt
BNP Paribas 32 291 zł 2 637,92 zł 6,53% Weź kredyt
mBank 38 872 zł 2 729,34 zł 7,82% Weź kredyt
Santander Consumer Bank 43 273 zł 2 790,46 zł 8,67% Weź kredyt

Kia Sorento GT Line – dla kogo?

Jeżeli mieszkasz w mieście i chciałbyś jeździć SUV-em, to Kia Sorento nie będzie dla Ciebie dobrym rozwiązaniem. Z jednego prostego powodu – jest samochodem za dużym do użytkowania w mieście, zwłaszcza dużym i zatłoczonym. W takim przypadku lepszą opcją będzie crossover (np. Kia Stonic czy Kia Niro) lub kompaktowy SUV, taki jak np. Kia Sportage czy Nissan Qashqai. Taki samochód dobrze sprawdzi się zarówno w trasie, i w „miejskiej dżungli”.

Jeśli natomiast mieszkasz poza miastem, jesteś fanem karawaningu na wakacje spędzasz zwiedzając Polskę lub Europę z przyczepą kampingową czy masz własną łódź, z którą co roku – na początku sezonu – jeździsz na Mazury, to Kia Sorento będzie dla Ciebie dobrym rozwiązaniem.

Napęd na 4 koła sprawi, że nie powinieneś mieć problemu z dojazdem do domu – nawet jeżeli prowadzi do niego droga nie najlepszej jakości, która w zimie nie jest zbyt często odśnieżana. Nie powinieneś tylko traktować Kii Sorento jako auta terenowego. Ma co prawda napęd na obie osie, ale jej prześwit wynosi 185 mm (zaledwie o 13 mm więcej niż w Kii Sportage).

Sorento dobrze też sprawdzi się jako rodzinne auto na dalsze wyjazdy – bez problemu zapakujesz do niego bagaże nawet 5 osób, a jazda np. do Chorwacji będzie dla Ciebie przyjemnością. Dzięki 7-miejscowemu nadwoziu możesz zawozić zarówno swoje pociechy, jak i dzieci sąsiadów na treningi czy zajęcia pozaszkolne.

Kia reklamuje się hasłem „The Power od Suprise”, co można przetłumaczyć jako „moc zaskoczenia”. Tak było w moim przypadku. Test Kii Sorento był dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Po raz kolejny przekonałem się o zaletach SUV-a (większy prześwit, lepsza widoczność z miejsca kierowcy, opcjonalny napęd na obie osie) i umocniłem się w przeświadczeniu, że moje następne auto będzie właśnie kompaktowym SUV-em.