Informujemy, że w związku z wejściem w życie RODO zmodyfikowaliśmy naszą politykę prywatności ×

Kodeks Pracy 2018. Czy czeka nas rewolucja?

Fot.

Pożegnanie z umowami śmieciowymi to tylko wierzchołek góry lodowej. Proponowane zmiany w kodeksie pracy przez wielu nazywane są prawdziwą rewolucją, choć od procedowania do wejścia w życie długa droga. Co może czekać pracowników i pracodawców w nowej rzeczywistości?

Pomysły zmian w prawie pracy od wielu miesięcy elektryzują Polaków. I nie ma co się dziwić, ponieważ dotyczą aż 16 mln zatrudnionych. Komisja Kodyfikacyjna przez 18 miesięcy pracowała nad zmianami w kodeksie, a teraz dokumenty znajdują się w gabinecie minister Elżbiety Rafalskiej.

Zgodnie z zapowiedziami, ministerialne prace potrwają co najmniej do połowy kwietnia. Dopiero po tym czasie, będziemy mogli poznać ostateczny kształt projektu nowego kodeksu pracy. Nawet jeśli nie wszystkie zmiany wejdą w życie, to i tak czekają nas niemałe zmiany.

Kobiety w ciąży na lodzie?

Sporo obaw wzbudzają zmiany procedury zwalniania pracowników. Obecnie, pracodawcy nie mogą rozwiązać stosunku pracy, gdy osoba zatrudniona znajduję się m.in. na zwolnieniu lekarskim, czy urlopie wypoczynkowym.

Co więcej, prawo ochrony zapewnienia pracy mogą stracić kobiety w ciąży. Projekt Komisji Kodyfikacyjnej zakłada, że pracodawcy zatrudniający do 10 pracowników, będą mogli rozstać się z ciężarnymi na każdym etapie ciąży. Do tej pory, kobiety w ciąży miały gwarancję zatrudnienia aż do dnia porodu.

Pozorne pożegnanie ze „śmieciówkami”

Jednym z głównych celów zmian w Kodeksie Pracy ma być zminimalizowanie zjawiska zatrudniania na podstawie umów o zleceń, popularnie nazywanych umowami śmieciowymi. Miejsce tego rodzaju umowy cywilnoprawnej ma zastąpić umowa o pracę, choć i w tej kwestii sporo może się zmienić.

Projekty przewidują stworzenie nowych form zatrudnienia, na razie roboczo nazywanych umowami o pracę dorywczą (nie będzie mogła obowiązywać dłużej niż 30 dni w roku), umowami o pracę sezonową (związana jedynie z cyklami produkcji rolnej i ogrodniczej), czy umowami nieetatowymi. Pracodawcy będą mogli wprowadzić w życie idee job sharingu, czy zasady pracy zespołowej, które będzie w dużym skrócie polegało na podzieleniu jednego etatu na kilku pracowników.

Komisja zaproponowała szefowej resortu pracy kategorię „samozatrudnionego ekonomicznie zależnego”. Taka formuła miałaby dotyczyć wszystkich osób samozatrudnionych, które pracują minimum 21 godzin w tygodniu, przez co najmniej 182 dni. Osoby samozatrudnione, których zgodnie z szacunkami Eurostatu jest w Polsce obecnie ok. 1,1 mln, będą mogły zawierać umowy cywilnoprawne.

Czekają nas dłuższe urlopy?

Zmiany czekają także w kwestii urlopów. Być może wkrótce każdy zatrudniony pracownik, będzie mógł skorzystać z 26 dni wolnych od pracy w ramach urlopu wypoczynkowego. Obecnie wymiar urlopu jest uzależniony od stażu pracy, minimalny wynosi 20 dni, a osoby z doświadczeniem powyżej 10 lat, mogą skorzystać z 26-dniowego urlopu.

Urlop wypoczynkowy ma być ustalany wspólnie z pracodawcą, w ramach tzw. układu zbiorowego. Wszystkie wolne dni będą musiały być wykorzystywanego w ciągu jednego roku kalendarzowego. Reformy prawdopodobnie dotkną także urlopu na żądanie. I choć jego wymiar, na pewno pozostanie niezmieniony (każdemu pracownikowi przysługują 4 dni urlopu na żądanie w ciągu roku), to pracodawcy w określonych sytuacjach, będą mogli odmówić jego udzielenia.

Zmiany w Kodeksie Pracy – co warto wiedzieć?

Projekty zmian nie każdemu przypadły do gustu. Przeciwnicy modernizacji prawa uważają, że zmiany są pozytywne jedynie dla pracodawców. Przytaczają argumenty w postaci pomysłów wokół premii uznaniowej, której wysokość może zostać odgórnie narzucona, jako np. dany procent wynagrodzenia. Pensja za nadliczbowo przepracowane godziny miałaby trafiać na tzw. konto powiernicze, prowadzone przez firmę.

Wynagrodzenie z tytułu przepracowanych nadgodzin, które gromadziłoby się na koncie powierniczym, nie byłoby automatycznie przelewane co miesiąc wraz z pensją, a jedynie w określonych sytuacjach. Taka sytuacja jest możliwa, gdy pracownik zatrudniony na pełen etat, przepracuje w miesiącu więcej niż 168 godzin.

Na cenzurowanym znaleźli się także palacze tytoniu. Zdaniem Komisji Kodyfikacyjnej, miłośnicy dymka z reguły są pracownikami mniej wydajnymi niż pozostali, dlatego każde wyjście na papierosa w czasie godzin pracy, będą musieli odrobić. Z kolei pracownicy autonomiczni, czyli osoby z zadaniowym czasem pracy, nie będą mogły skorzystać z 11-godzinnego odpoczynku dobowego.

Na razie ciężko jednoznacznie stwierdzić, kiedy proponowane zmiany wejdą w życie i czy w ogóle to nastąpi. W najbliższym czasie zainteresowani powinni zainteresować się tym, co na temat projektu zmian mówi sama minister Rafalska, od której w dużym stopniu, będzie zależał kształt projektu nowego Kodeksu Pracy. Po wstępnej akceptacji rozpocznie się proces legislacyjny, który nawet w ramach szybkiej ścieżki, może potrwać naprawdę sporo czasu.

Podobne artykuły