Od lutego do sierpnia z lokat odpłynęły 63 mld zł. Polacy szukają inwestycji gdzie indziej

  • 23 Wrz 2020
  • 3 min. czytania
  • Komentarze(0)
Po obniżce stóp procentowych przez RPP okazało się, że pieniądze trzymane na lokatach nie tylko nie dadzą zysku, ale przyczynią się do realnej straty ze względu inflację. Część środków wróciła więc na konta główne, a inne posłużyły do inwestycji w złoto, nieruchomości, obligacje czy operacje na giełdzie.
Od lutego do sierpnia z lokat odpłynęły 63 mld zł. Polacy szukają inwestycji gdzie indziej

Wzrost sprzedaży obligacji skarbowych

Obligacje skarbowe zdają się konsumentom bezpieczniejsze i lepiej oprocentowane od produktów bankowych. Przeciętna lokata daje obecnie niecałe 2 zł rocznie za każdy tysiąc – i to jeszcze przed podatkiem dochodowym w wysokości 19%. Trzeba też pamiętać o inflacji, która w sierpniu była na poziomie 2,90% (jeszcze w lutym 4,70%). Oznacza ona, że ceny towarów i usług wzrastają o tę wartość w ujęciu rocznym. Ta sama kwota będzie więc za rok realnie skromniejsza. Czy obligacje pozwalają na zachowanie siły nabywczej i dodatkowy zysk? Te powyżej 4 lat dają taką nadzieję. Są one indeksowane inflacją, a proponowane odsetki to 1,30% w skali roku dla 4-letnich. 10-letnie mają oprocentowanie na poziomie 1,70%, 6-letnie rodzinne (dla beneficjentów 500+) 1,50%, a 12-letnie rodzinne 2,00%. Tymczasem najbardziej popularne były w sierpniu były obligacje krótkookresowe: trzymiesięczne (stanowiły w ubiegłym miesiącu 43,6% wszystkich sprzedanych detalicznych obligacji skarbowych), czteroletnie (35,9% sprzedaży) i dwuletnie (14% sprzedaży). Mimo ogólnego spadku oprocentowania w porównaniu z okresem sprzed pandemii sprzedaż obligacji od stycznia do sierpnia okazała się wyższa niż przez cały poprzedni, dotychczas rekordowy rok. Część konsumentów wybiera z kolei obligacje korporacyjne, które jak nazwa wskazuje, emitowane są przez firmy, a nie Ministra Finansów. Są one bardziej ryzykowne, zwłaszcza w obecnych czasach, ale mogą dać potencjalnie wyższe zyski (średnie oprocentowanie to 4%). Tylko w ciągu wakacji zarejestrowano emisje na 4,6 mln zł. Dla porównania w tym samym okresie rok temu było to niecałe 2,5 mln zł.

Lokaty i konta oszczędnościowe w dobie koronawirusa >>

Na kryzysy najlepsze złoto

Złoto uważane jest za uniwersalną bezpieczną przystań dla kapitału. Ma ono uchronić przed skutkami wojen, istotnymi zmianami politycznymi i gospodarczymi, inflacją i nie tylko. Nic więc zresztą dziwnego, że ceny za uncję znacząco wzrosła. W sierpniu 2018 r. wynosiła niecałe 1200 dolarów, w tym samym miesiącu blisko 1 500 dolarów, a na początku poprzedniego miesiąca przekroczyła 2 000 dolarów. Są to rekordowe kwoty. Powody do zadowolenia mają na pewno osoby, które w złoto inwestowały na przełomie tysiącleci. Wtedy cena za uncję wynosiła niecałe 300 dolarów. Przewagą kruszcu wobec pieniądza jest to, że jest on ograniczony, a więc cenniejszy. Złoto zyskuje dodatkowo na wartości, gdy banki centralne zwiększają rezerwy. W drugiej połowie 2020 r. wzrósł też popyt na srebro. Cena tego kruszcu 19 września wynosiła 23,45 dolarów za uncję – to o 35,71% więcej niż rok temu. Podobny procentowy wzrost zanotowano w sprzedaży palladu – 2 250 dolarów za uncję. Spadła natomiast cena platyny – 849 dolarów za uncję w porównaniu do 960 dolarów rok temu.

Inwestycja w nieruchomości

Zainteresowanie mieszkaniami w dużych miastach wzrosło w lipcu o ok. 10% w ujęciu rocznym. W porównaniu z poprzednimi miesiącami nastąpiła odbudowa popytu, na co wpłynęło cięcie stóp procentowych do rekordowo niskich poziomów. To one spowodowały zmniejszenie oprocentowania kredytów mieszkaniowych i innych. Wiele osób postanowiło więc spróbować swoich sił w inwestowaniu w nieruchomości. Utrudnieniem jest natomiast podejście banków, które robią wszystko, by ograniczyć ryzyko inwestycyjne w czasie pandemii. Oprócz ograniczenia dostępu do finansowania pojawił się problem podwyższonych wkładów własnych. Mimo wszystko w sierpniu rozpoczęto budowę 11 tys. mieszkań, to zbliżona liczba do zeszłorocznej. Wynajem może pozwolić na kumulowanie kwot wyższych od inflacji. Już poprzedni kryzys gospodarczy w 2008 r. pokazał, że jest to stabilna forma zarobku. Co prawda rentowność wynajmu jest niższa niż przed rokiem – w stolicy ok. 4,2% wartości nieruchomości rocznie – ale pandemia nie potrwa wiecznie, a w mieście uniwersyteckim zawsze znajdą się chętni na pokój czy mieszkanie. W dużym mieście nie zabranie też osób przyjeżdżających do lepiej płatnej pracy.

Dodano:
23 Wrz 2020

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły