Informujemy, że w związku z wejściem w życie RODO zmodyfikowaliśmy naszą politykę prywatności ×
Advertisement

Seat Leon ST – kombi z pazurem

Fot.

Do tej pory testowałem budżetowe auta miejskie, SUV-y, kompakty, a nawet hybrydę. Samochody te łączyło jedno – były 5-drzwiowymi hatchbackami. Dlatego też z zadowoleniem przyjąłem propozycję przetestowania Seata Leona ST – pierwszego w mojej testerskiej karierze, kombi.

Pamiętacie jakim hasłem kilka lat temu promował się Seat? Brzmiało ono „Hiszpański temperament, niemiecka precyzja”. Postanowiłem sprawdzić, czy mimo tego, że hiszpański producent nie używa już tego hasła reklamowego, jego samochody nadal mają w sobie to „coś”, co odróżnia je zarówno od aut produkowanych przez pozostałe spółki z Grupy Volkswagen czy od innych aut spotykanych na ulicach.

Seat Leon ST – pierwsze wrażenia

Na parkingu jednego z warszawskich dilerów Seata czekał na mnie testowy Leon. Pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłem uwagę był jego kolor, przez producenta określany jako Boheme Purple (wg mnie – wiem, mężczyźni nie znają się na kolorach – ten kolor można zdefiniować jako metalizowany fioletowy). Swoją drogą, osobom, które wymyślają nazwy kolorów lakierów należą się wielkie brawa (w palecie kolorów Seata są m.in. Mystery Blue, Eclipse Orange czy Desire Red).

Wrażenie zrobiły na mnie też przednie reflektory – miałem wrażenie, że stojący na parkingu samochód patrzy na mnie zmrużonymi oczami i jednocześnie szykuje się do skoku... Przednie światła Leona zaskoczyły mnie jeszcze kilka godzin później, ale o tym dalej.

Uwagę zwróciłem też na przyciemniane szyby w tylnych drzwiach i na pokrywie bagażnika oraz na panoramiczny szklany dach.

Seat Leon ST nie jest typowym kombi, tj. takim, w którym klapa bagażnika jest umieszczona pionowo. Przeciwnie, jest pochylona. Nadaje to autu bardziej dynamicznego wyglądu i – moim przynajmniej zdaniem – sprawia, że nawiązuje do samochodów z nadwoziami typu shooting brake.

Wnętrze Seata Leona ST – podróże pod gwiazdami z głośnikami Beats

Jeździłem już innymi samochodami produkowanymi przez marki należące do Grupy Volkswagen – Volkswagenami (Golfem i Polo) i Skodą Fabia. We wnętrzu każdego z nich czułem się znajomo. Wiedziałem np. w którym miejscu znajdę włącznik świateł, jak włączyć wycieraczkę i spryskiwacz tylnej szyby czy, że wystarczy lekko trącić dźwignię, żeby kierunkowskaz zamrugał tylko trzy razy. W podobny sposób w każdym z tych aut nawigowałem też ustawieniami systemu inforozrywki.

Spodziewałem się, że w Leonie będzie podobnie. Było, ale jednak nie do końca. O ile wszystkie włączniki i przełączniki były na tym samym miejscu co np. w VW Golfie, to nieco zaskoczyło mnie sterowanie systemem inforozrywki. Zamiast kilku przycisków z lewej i prawej strony ekranu były tylko 3, umieszczone po jego lewej stronie – włączający menu ogólne, włączający menu telefonu oraz przycisk włączający system inforozrywki, służący też do zmiany głośności. Jednak po krótkim instruktażu wykonanym przez pracownika salonu, wszystko było już dla mnie jasne.

Fotele, kokpit i boczki drzwi były ciemne ze srebrnymi elementami. Słupki i podsufitka były jasne. Właściwie nie powinienem w przypadku testowego Leona mówić o podsufitce. Dach był szklany i przysłonięty jasnym materiałem, który przepuszczał akurat tyle światła żeby rozjaśnić wnętrze. W pełnym słońcu (lub pod gwiazdami) można było podróżować po częściowym lub całkowitym zwinięciu rolety.

To nie wszystko – we wnętrzu auta jest jeszcze kilka „smaczków” – nazwa wersji (Xcellence) na progach przednich drzwi (podświetlana w nocy!) i na kierownicy (w wersji skróconej do „X”), nagłośnienie Beats Audio (6 głośników + subwoofer i wzmacniacz 300 W) czy tzw. oświetlenie ambient z możliwością wyboru koloru podświetlenia (u mnie ustawione było czerwone podświetlenie).

Pora wsiąść do środka. Zarówno kierowca jak i pasażerowie podróżują Leonem w naprawdę komfortowych warunkach, na częściowo skórzanych fotelach. Na tylnej kanapie bez problemu zmieszczą się trzy osoby (szerokość auta to 1 816 mm), ale kiedy będzie na niej jechać tylko dwoje pasażerów, będą mogli korzystać z podłokietnika.

Pasażerowie jadący z tyłu mogą także korzystać z rolet w oknach tylnych drzwi i umieszczonej na półce bagażnika.

Jak jeździ Seat Leon ST?

Pod maską Leona pracowała benzynowa jednostka o pojemności 1,5 l i mocy 150 KM, współpracująca z siedmiobiegową przekładnią automatyczną DSG. Ten silnik – tyle, że o mocy 130 KM – napędzał też Volkswagena Golfa, którego testowałem w lutym tego roku. Maksymalny moment obrotowy tego silnika wynosi 250 Nm i jest dostępny od 1 500 do 3 500 obr/min.

Wciskam hamulec, naciskam starter (dodać trzeba, że od chwili, w której wsiadłem do samochodu jego przycisk pulsował czerwonym światłem, jakby mówił do mnie „wciśnij mnie i uruchom silnik. Na co jeszcze czekasz?”) i silnik budzi się do życia. Jeszcze tylko przestawienie selektora na pozycję D... i w drogę.

Jadąc przez zatłoczone miasto (auto odbierałem w piątkowe popołudnie), po raz kolejny stwierdziłem, że duet automatyczna skrzynia biegów i funkcja Auto Hold (tj. automatyczny hamulec ręczny) znakomicie sprawdza się podczas jazdy w korkach (a musiałem się przez nie przebijać przez większość czasu). Po całkowitym zatrzymaniu auta, możesz puścić pedał hamulca, samochód ruszy dopiero kiedy wciśniesz gaz. Co ciekawe – mimo tego, że nie trzymasz nogi na hamulcu, świeci się światło stop.

Dopiero po wyjechaniu na luźniejszą część drogi mogłem przekonać się, jak jeździ Seat Leon ST. A jeździ bardzo dobrze. Biegi – jak to w skrzyni DSG – zmieniane są szybko i niemal niezauważalnie. Dlaczego „niemal”? A dlatego, że w przypadku pierwszych trzech biegów słychać, kiedy następuje zmiana przełożenia na wyższe. Od czwartego biegu w górę – zmiana jest niewyczuwalna (o tym, że jedziesz np. już na siódmym biegu dowiadujesz się z informacji na wyświetlaczu).

Jeżeli nuży cię spokojna jazda, możesz oczywiście zmieniać biegi samodzielnie. Za kierownicą znajdują się dwie manetki. Redukcja np. o dwa przełożenia i mocniejsze wciśnięcie pedału gazu sprawia, że wskazówka obrotomierza wędruje w górę skali, auto przyspiesza a na twojej twarzy pojawia się uśmiech.

A propos jazdy – testowy Leon był wyposażony w SEAT Drive Profile, czyli 4 profile jazdy (Eco, Comfort, Normal i Sport), umożliwiające zmianę reakcji silnika, wspomagania kierownicy i skrzyni DSG. Jak pisze importer: „Nieważne, czy chcesz się zrelaksować czy poczuć dreszczyk sportowych emocji. Wybór trybu jazdy Drive Profile pozwoli Ci dostosować charakter jazdy do własnych potrzeb i do drogi, którą właśnie jedziesz. Wybierz profil dla siebie i zacznij przygodę!”

Światła LED i noc nie jest straszna

Wspomniałem już, że przednie światła Leona zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. 160 testowych kilometrów pokonałem nocą. Część mojej nocnej trasy biegła przez pozamiejską drogę, na której byłem jedynym kierowcą. Jako, że droga biegła przez las, a noc była bezksiężycowa, miałem wrażenie, że otaczająca mnie ciemność jest tak gęsta, że można ją kroić nożem.

Seat Leon Xcellence wyposażony jest we w pełni LED-owe światła. Nie była to dla mnie zupełna nowość – jeździłem już samochodami z takim rodzajem oświetlenia. Pierwszy raz za to miałem okazję sprawdzić je w takich warunkach, a dało sobie radę znakomicie. Już LED-owe światła mijania oświetlają drogę o wiele lepiej niż ich halogenowe odpowiedniki, a światła drogowe po prostu sprawiają, że przed samochodem robi się prawie tak jasno jak w dzień.

Pierwszy raz używałem świateł drogowych wyposażonych w asystenta, automatycznie przełączającego je na mijania, kiedy z przeciwka zbliżał się inny samochód (rozwiązanie jest bardzo wygodne). Leon wyposażony był też w funkcję świateł autostradowych – przy wyższych prędkościach światła mijania były unoszone wyżej, żeby zwiększyć zasięg reflektorów i widoczność dla kierującego.

Podczas jazdy nieoświetloną drogą przekonałem się też, że kamera cofania jest w takiej sytuacji zupełnie bezużyteczna. Światła cofania nie mają aż tak dużej mocy żeby oświetlić przestrzeń za samochodem i na ekranie widziałem tylko czerwień z tylnych świateł i – a przynajmniej tak mi się wydawało – niewielki fragment drogi za samochodem.

Seat Leon ST – jak jest wyposażony i ile kosztuje?

Jeździłem Leonem w wersji Xcellence. To trzecia z pięciu wersji wyposażenia tego modelu (tj. Style, Full LED, Xcellence, FR i Cupra). O niektórych jej elementach (np. o światłach full LED) już wspominałem. Jako, że lista kluczowych elementów wyposażenia standardowego Leona Xcellence zajęłaby co najmniej dwie strony, wymienię tylko niektóre spośród nich:

  • 7 poduszek powietrznych (2 przednie, 2 boczne, 2 kurtyny powietrzne i poduszka kolanowa kierowcy),
  • automatyczna klimatyzacja dwustrefowa Climatronic z funkcją AirCare,
  • Media System Plus: 8-calowy ekran dotykowy, radio FM z CD/MP3/WMA, złącza SD, Aux-in, 2xUSB z obsługą urządzeń Apple z przodu i 2xUSB z tyłu do ładowania urządzeń, 8 głośników, Bluetooth (strumieniowe przesyłanie muzyki i prowadzenie rozmów telefonicznych), funkcja rozpoznawania mowy i sterowania głosem,
  • Pakiet praktyczny: czujnik deszczu, czujnik zmierzchu (automatyczne światła), automatyczna funkcja opóźnionego wyłączenia świateł Coming and Leaving Home, automatycznie ściemniające się lusterko wsteczne,
  • kierownica wielofunkcyjna obszyta skórą,
  • podłokietnik z przodu i w drugim rzędzie siedzeń,
  • elektrycznie sterowane szyby z przodu i z tyłu,
  • elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka boczne,
  • tempomat,
  • ESC z ABS, ASR i EBA, automatyczny hamulec pokolizyjny ograniczający skutki kolejnych kolizji (Multi Collision Brake)
  • XDS – elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego i elektromechaniczny postojowy z Asystentem podjazdu i zatrzymania (Auto Hold).

Wśród elementów wyposażenia dodatkowego znalazły się m.in.:

  • Pakiet wspomagania jazdy COMFORT ASSISTANT PLUS,
  • czujniki parkowania z przodu i z tyłu z Optycznym systemem parkowania,
  • kamera cofania,
  • Wirtualny kokpit (cyfrowa tablica przyrządów z kolorowym ekranem TFT 10,25 cala),
  • Navi System Plus z aktualizacją map dostępną 2 razy w roku przez 3 lata,
  • Pakiet Dynamiczny: adaptacyjne zawieszenie (DCC), progresywne wspomaganie układu kierowniczego, System Sport HMI.

Za tak wyposażonego Seata Leona musiałbyś zapłacić (wg konfiguratora ze strony internetowej importera) 138 698 zł. Z tej kwoty 33 898 zł to koszt wyposażenia dodatkowego.

Podstawowa cena Leona ST Xcellence z silnikiem 1.5 EcoTSI o mocy 150 KM i z 7-biegową skrzynią DSG wynosi 104 800 zł. Za Seata Leon ST Xclellence (z silnikiem 1.5 EcoTSI o mocy 130 KM z 6-biegową przekładnią manualną) musiałbyś zapłacić co najmniej 89 300 zł. Cena najtańszego Seata Leona ST (wersja Reference) to 65 600 zł. Auto dostępne jest tylko z trzycylindrowym silnikiem 1.0 EcoTSI o mocy 85 KM lub 115 KM (za samochód z mocniejszą jednostką napędową i 6-biegową skrzynią manualną trzeba zapłacić od 72 500 zł).

Ile kosztowałby kredyt zakup Seata Leona ST?

Poprosiłem banki udzielające kredytów samochodowych o przysłanie wyliczeń dla 6-letniego kredytu przeznaczonego na sfinansowanie zakupu Seata Leona ST Xcellence. Koszty kredytu (całkowity koszt kredytu, wysokość miesięcznej raty i RRSO) pokażę na trzech przykładach – kredytu w wysokości 70, 80 i 90 proc. wartości samochodu.

Porównanie warunków kredytu samochodowego na zakup Seata Leona ST Xperience (wpłata własna 10%)
Bank Całkowity koszt kredytu Miesięczna rata RRSO Weź kredyt
mBank 28 135 zł 2 124,50 zł 7,17% Weź kredyt
BNP Paribas Bank Polska 28 298 zł 2 126,75 zł 7,01% Weź kredyt
Santander Consumer Bank 34 416 zł 2 211,72 zł 8,71% Weź kredyt
Getin Bank 44 470 zł 2 101,91 zł 11,40% Weź kredyt
Porównanie warunków kredytu samochodowego na zakup Seata Leona ST Xperience (wpłata własna 20%)
Bank Całkowity koszt kredytu Miesięczna rata RRSO Weź kredyt
mBank 25 009 zł 1 888,44 zł 7,17% Weź kredyt
BNP Paribas Bank Polska 25 154 zł 1 890,45 zł 7,01% Weź kredyt
Santander Consumer Bank 30 672 zł 1 967,09 zł 8,73% Weź kredyt
Getin Bank 41 528 zł 1 868,36 zł 11,98% Weź kredyt
Porównanie warunków kredytu samochodowego na zakup Seata Leona ST Xperience (wpłata własna 30%)
Bank Całkowity koszt kredytu Miesięczna rata RRSO Weź kredyt
mBank 21 883 zł 1 652,39 zł 7,17% Weź kredyt
BNP Paribas Bank Polska 22 009 zł 1 654,14 zł 7,01% Weź kredyt
Santander Consumer Bank 26 928 zł 1 722,45 zł 8,76% Weź kredyt
Getin Bank 38 587 zł 1 634,81 zł 12,74% Weź kredyt

 

Dla wszystkich trzech przykładów najkorzystniejszą propozycję finansowania – pod względem całkowitego kosztu kredytu – dostałem z mBanku.

Za kredyt w wysokości 90 proc. ceny samochodu zapłacisz 28 135 zł. Miesięczna rata obciąży twój domowy budżet kwotą 2 124,50 zł.

Całkowity koszt kredytu z udziałem własnym w wysokości 20 proc. ceny samochodu wyniesie 25 009 zł, a miesięczna rata – 1 888,44 zł.

Dla finansowania z 30-proc. udziałem własnym wysokość miesięcznej raty to 1 652,39 zł. Za kredyt w wysokości 70 proc. ceny auta zapłacisz w sumie 21 883 zł.

Seat Leon ST to dobra propozycja dla 4- lub 5-osobowej rodziny. Rozstaw osi wynoszący ponad 2,6 m. zapewnia podróżującym nim osobom (zarówno z przodu jak z tyłu) wystarczająco dużo przestrzeni i gwarantuje, że nawet długa podróż upłynie w komfortowych warunkach. Do bagażnika (jego pojemność przy rozłożonych siedzeniach – wynosi 587 l i 1 470 l – przy siedzeniach złożonych) zmieszczą się bagaże na np. dwutygodniowy wyjazd nad morze.

Seata Leona ST wyróżniają też (poza m.in. wyglądem zewnętrznym) warunki gwarancji. Samochód (podobnie jak pozostałe modele Seata) objęty jest 5-letnią gwarancją:

  • przez pierwsze dwa lata gwarancja obowiązuje bez względu na liczbę przejechanych kilometrów,
  • w kolejnych latach, z gwarancji możesz korzystać aż do spełnienia jednego z dwóch warunków: łącznego przebiegu 150 000 km albo upływu łącznego okresu 5 lat od chwili rozpoczęcia gwarancji (w zależności od tego, co nastąpi pierwsze).

Czy warto kupić Seata Leona ST? Jeżeli potrzebujesz auta z nadwoziem kombi i jednocześnie chcesz żeby wyróżniało się ono od innych samochodów, to możesz rozważyć ten właśnie model. Po kilkuset kilometrach, jakie przejechałem za jego kierownicą, wiem, że gdybym szukał samochodu kombi, to Leona ST wpisałbym z pewnością na listę „do rozważenia”.