Tylko 40% pracowników dużych firm pozostało w PPK. Z czego wynika tak mała popularność programu?

  • 18 Lis 2020
  • 4 min. czytania
  • Komentarze(0)
Według założenia inicjatorów Pracownicze Plany Kapitałowe miały obejmować nawet trzy czwarte zatrudnionych. Polacy nie ufają jednak państwu, pamiętając o tym, co stało się z OFE. Wolą otrzymywać pełne wynagrodzenie niż ryzykować oszczędzanie na próżno. W styczniu tego roku ING Bank Śląski zlecił badanie, by poznać szczegóły.
Tylko 40% pracowników dużych firm pozostało w PPK. Z czego wynika tak mała popularność programu?

Finansowy Barometr ING

Styczniowe badanie zostało wykonane przez firmę IPSOS na próbie 805 pracowników firm zatrudniających powyżej 250 osób. Ankieta objęła różne regiony kraju i szereg branż, a pytania zadawane były osobiście. Pracujący w dużych firmach zostali pierwszymi, którzy mogli skorzystać z Pracowniczych Planów Kapitałowych. Dołączyli do programu w lipcu 2019 r., podczas gdy średnie i małe firmy miały więcej czasu na wdrożenie ze względu na pandemię – dla nich termin upłynął dopiero 27 października 2020 r. Jednostki sektora finansów publicznych muszą natomiast podpisać umowy o prowadzenie do 26 marca, a pozostałe podmioty do 23 kwietnia 2021 r. Jak dotychczas do PPK przystąpiło blisko 3 mln pracowników dużych firm i 3 mln średnich i małych przedsiębiorstw. To mniejszość wśród zatrudnionych.

Dlaczego pracownicy rezygnują z PPK?

W dużych firmach wśród osób, które zrezygnowały z PPK, najpopularniejszymi powodami tej decyzji były: brak zaufania do państwa i strach przed konfiskatą pieniędzy z PPK (43%), niechęć do otrzymywania niższej pensji na rękę (40%), brak zaufania do funduszy inwestycyjnych (27%), wola oszczędzania na emeryturę we własnym zakresie (26%), niedostateczna atrakcyjność dopłat od pracodawcy i państwa (18%) i brak zainteresowania oszczędzaniem dodatkowych środków na emeryturę (14%). Brak zaufania do państwa w sprawie funduszy emerytalnych jest szczególnie wyraźny, biorąc pod uwagę to, że pracownicy byli zapisywani automatycznie, chyba że podjęliby decyzję o rezygnacji. Według ekonomistów behawioralnych ludzie rzadko zmieniają domyślne rozwiązania, a tutaj taki wysiłek podjęła większość dopuszczonych do PPK.

Istotna była też wola posiadania pełnego wynagrodzenia i dysponowania nim wedle własnych kalkulacji. Inwestycja 2% pensji brutto lub 0,5% u mało zarabiających była kwestią zaporową dla dużej grupy pytanych. Autorzy raportu uważają natomiast, że stopa zwrotu z uczestnictwa w PPK jest potencjalnie bardzo wysoka, bo uczestnicy dostają na indywidualne konto dodatkowo 1,5% od pracodawcy oraz dopłaty od państwa – 250 zł na start i bonusy roczne po 240 zł. Ich zdaniem, aby trzymanie środków w ramach PPK było nieopłacalne, fundusze musiałyby stracić blisko połowę powierzonych im środków, a takie ryzyko jest niewielkie, bo ustawa narzuca im ostrożność w strategiach inwestycyjnych.

Eksperci tłumaczą niechęć do programu trzema czynnikami. Pierwszym z nich jest przedkładanie natychmiastowej korzyści nad potencjalny zysk w przyszłości. Młodym ludziom wydaje się, że emerytura to zbyt odległa rzeczywistość i lepiej zająć się bieżącymi wydatkami. Ważnym czynnikiem jest znów brak wiary w opłacalność rozwiązania i strach przed zajęciem środków przez państwo. Pensja otrzymywana na bieżąco jest namacalna w przeciwieństwie do możliwych wypłat za trzydzieści czy czterdzieści lat.

Dlaczego pracownicy pozostali w PPK?

Wśród osób, które pozostały w PPK większość zdecydowała się na uczestnictwo z powodu obawy, że emerytura z ZUS będzie zbyt niska (59%). Dla ponad połowy (56%) perspektywa otrzymywania na konto w programie środków od pracodawcy i od państwa okazała się atrakcyjna. Jedna czwarta uważa natomiast, że oszczędności będą szybciej rosnąć dzięki doświadczeniu funduszy. Tylko 4% badanych przyznało, że chciało się wypisać, ale zapomniało lub nie mogło tego zrobić. Sprzyjające dla pozostania było wprowadzenie automatycznego zapisu, choć trzeba tutaj dodać, że osoby powyżej 55. roku życia musiały złożyć specjalny wniosek.

Osoby, które posiadają PPK lub są do niego pozytywnie nastawione, częściej (zdecydowanie 24%, raczej 50%) martwią się o to, czy będą miały wystarczające środki na emeryturze od rezygnujących z PPK lub negatywnie do niego nastawionych. W przypadku tych drugich taki pogląd wyraziło łącznie 48% (13% zdecydowanie, 35% raczej tak) pytanych. Ostatni przeważają wśród niezdecydowanych (31% wobec 20% wśród popierających PPK) oraz niemartwiących się (17% raczej nie wobec 5% popierających, 4% zdecydowanie nie wobec 1% popierających). Być może jest to związane z tym, że rezygnujący czy niechętnie nastawieni zarabiają więcej i gromadzą już środki we własnym zakresie lub wolą sami decydować o sposobie inwestowania zarobionych pieniędzy. 

Autorzy badania zadali także pytanie o to, czy większości ludzi można ufać, czy też ostrożności nigdy za wiele. Tylko 18% ankietowanych wyraziło się twierdząco – to znacznie mniej np. w porównaniu z krajami skandynawskimi czy Holandią. Okazuje się, że ogólne zaufanie lub jego brak pokrywa się mniej więcej z poglądem o PPK. Co więcej, wielu Polaków uważa program za powtórkę z OFE i przewiduje realne ryzyko przejęcia uzbieranych środków przez instytucje państwowe. Twórcy PPK liczą jednak, że z czasem ludzie przekonają się do tego rozwiązania i zachęcą innych. Według autorów raportu prawdopodobnie tak będzie, ale proces potrwa nawet 20-30 lat. Uważają oni, że wraz z bogaceniem społeczeństwa niechęć do przeznaczania 2% wynagrodzenia spadnie. Do zastanowienia się nad rozwiązaniami, które pozwolą zaoszczędzić, zmusza też Polaków trwająca pandemia. Tymczasem państwo powinno pracować nad podniesieniem kapitału społecznego.

Dodano:
18 Lis 2020

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły