Ujemne oprocentowanie – co musisz wiedzieć?

  • 07 Sie 2020
  • 4 min. czytania
  • Komentarze(0)
Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że pożyczając oddajemy więcej, a na lokacie zarabiamy. Czasem stosowane jest jednak oprocentowanie ujemne, które powoduje odwrotne skutki. Kiedy bankom się to opłaca?
Ujemne oprocentowanie – co musisz wiedzieć?

Na czym polega ujemne oprocentowanie?

Oprocentowanie produktów bankowych zależy od decyzji wyznaczonego do tego w danym kraju organu – w Polsce zajmuje się tym Rada Polityki Pieniężnej. Ustala ona wysokość stóp banku centralnego, czyli stopy referencyjnej, lombardowej, depozytowej i redyskonta weksli. Ta wartość wpływa na wycenę udostępnienia kapitału na określony czas. Oznacza to, że przy niskich stopach procentowych bank zarabia mniej na odsetkach z kredytów gotówkowych, czy kredytów hipotecznych, a klienci – na lokatach czy kontach oszczędnościowych. Jeśli stopy procentowe są niższe od 0, to wpływa to na ujemne oprocentowanie produktów bankowych. Wtedy kredytobiorca oddaje bankowi mniej niż pożyczył, a posiadacz depozytu dopłaca do przechowywania kapitału w banku. Takie dzieje się w Danii czy Japonii.

Jest też realnie ujemne oprocentowanie. Występuje ono mimo dodatnich stóp procentowych i wynika z tego, że inflacja jest wyższa niż zysk z udostępniania kapitału. Obecnie w Polsce stopy procentowe są na rekordowo niskim poziomie. Od końca maja 2020 r. przedstawiają się następująco:

  • stopa referencyjna 0,10 proc.,
  • stopa lombardowa 0,50 proc.,
  • stopa depozytowa 0,00 proc.,
  • stopa redyskontowa weksli 0,11 proc.,        
  • stopa dyskontowa weksli 0,12 proc. 

Tymczasem inflacja w lipcu 2020 r. była na poziomie 3,10 proc., choć to i tak znacznie mniej niż w na początku roku. 1 lutego doszło do 4,70 proc., ale w maju inflacja spadła do 2,90 proc. W międzyczasie RPP trzykrotnie zmniejszała oprocentowanie.

W przypadku depozytów można mówić o realnie ujemnym oprocentowaniu, choć nominalne jest dodatnie. Ich posiadacze przetrzymując kapitał mogą w rzeczywistości do niego dopłacać, zwłaszcza że od zysku należy odjąć podatek w wysokości 19 proc., a także ewentualne opłaty czy prowizje z banku. Proponując gorsze dla klientów warunki depozytów, banki szukają w tym sposobu na odrobienie strat za mniejsze przychody z kredytów. Choć te ostatnie także objęte są obniżką, to proporcja między nimi a lokatami nie została zachowana. Średnie oprocentowanie kredytów konsumpcyjnych w maju było aż jedenaście razy wyższe od średniego oprocentowania depozytów, a w zeszłym roku było pięć wyższe. Banki w Polsce nie dopłacają do kredytów.

Sprawdź: Jaki wpływ na raty kredytów ma inflacja? >>

Taka sytuacja sprawia, że coraz więcej klientów decyduje się na wycofanie kapitału. W czerwcu miał miejsce największy odpływ środków z depozytów terminowych w historii – tylko w czerwcu z lokat wypłacono niemal 12,5 mld zł. W przypadku lokat dla firm zdarza się nawet, że to banki wstrzymują ofertę – tak stało się w Santanderze i PKO BP.

Ujemne oprocentowanie na świecie

W niektórych krajach stopy procentowe są ujemne. Nie trzeba więc już inflacji, podatków czy dodatkowych opłat, by udostępnianie kapitału łączyło się ze stratą. Kredytobiorcy oddają bankom mniej niż pożyczyli, a posiadacze depozytów płacą za możliwość trzymania środków w bankach. Tak jest od lat w Danii. Czy to się bankom opłaca? Tamtejsze instytucje dostosowały się do rodzimego rynku i wykalkulowały, że na dłuższą metę lepiej jest przyciągnąć konsumentów i zachęcić ich do aktywnego wydawania czy inwestowania niż pozwolić im na wstrzymywanie kapitału. Jyske Bank zaproponował nawet 10-letni kredyt hipoteczny ze stałym ujemnym oprocentowaniem dla kwot powyżej 200 tys. koron. Wciąż kredytobiorca musiałby uiszczać opłaty za ubezpieczenie czy prowizje.

Ujemne stopy procentowe w ujęciu nominalnym funkcjonują także w Szwajcarii, Szwecji i Japonii. W Niemczech ujemne oprocentowanie dotyczy depozytów dla korporacji, a od niedawna także dla klientów indywidualnych, którzy przetrzymują 100 tys. EUR i więcej. Banki wyliczyły, że posiadaczom takich kapitałów nie opłaca się przechowywać tak dużych pieniędzy gdzieś indziej niż właśnie w depozytach. Za naszą zachodnią granicą jest jednak znacznie niższa inflacja – 0,90 proc. w kwietniu w porównaniu do 3,40 w tym samym miesiącu w Polsce. U nas kapitał w depozytach jest znacznie niższy i przez to łatwiej przestawić się na gotówkę lub znaleźć sposób na ulokowanie go w inwestycjach np. w kruszce czy rynek nieruchomości. To drugie rozwiązanie jest szczególnie interesujące ze względu na tańsze kredyty hipoteczne. Trzeba się jednak zmierzyć z zaostrzoną polityką kredytową banków i większymi wymaganymi wkładami własnymi.

Jak długo potrwają obniżone stopy procentowe?

Jak prognozują eksperci, stopy procentowe w Polsce mogą być na tak niskim poziomie prawdopodobnie 2-3 lata. Później stawki mają stopniowo rosnąć. Do poziomu sprzed pandemii koronawirusa wróciłyby nawet za osiem lat. Eksperci obliczyli to na podstawie kontraktów terminowych, choć są one bardziej przesłanką niż pewnikiem, zwłaszcza że sytuacja pandemiczna może się jeszcze wielokrotnie zmieniać. Według ekonomistów, którzy wzięli udział w Ankiecie Makroekonomicznej NBP na przełomie czerwca i lipca tego roku, spodziewany jest głęboki spadek PKB – od 1,8 do 5 proc. Zgodnie z prognozą centralną ma to być natomiast 3,6 proc. w tym roku i 3,7 proc. w przyszłym. Inflacja w 2021 r. powinna być na poziomie 2,3 proc., a w 2022 r. – 2,5 proc. i osiągnąć docelową wysokość.

Dodano:
07 Sie 2020

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły