Większość Polaków nie ma zaufania do funduszy inwestycyjnych i woli trzymać swoje oszczędności na lokatach. Czy słusznie?

  • 20 Lis 2020
  • 2 min. czytania
  • Komentarze(0)
Według badania „Finansowe DNA Polek i Polaków 2020”, zleconego przez Santander BP, tylko 6% badanych inwestuje w fundusze, choć łącznie 17% jest zdania, że mogą one przynieść wysokie zyski. Blokadą jest jednak strach przed ewentualnymi stratami lub zamrożeniem środków na długi czas.
Większość Polaków nie ma zaufania do funduszy inwestycyjnych i woli trzymać swoje oszczędności na lokatach. Czy słusznie?

Lokaty już nieopłacalne

Od kilku lat lokaty nie przynoszą realnego zysku. Zwrot mógł być wyższy od kapitału, ale siła nabywcza regularnie się zmniejszała. Do tego dochodził też podatek od otrzymanych odsetek. Wiosenna decyzja Rady Polityki Pieniężnej o doprowadzeniu stóp procentowych do rekordowo niskich poziomów sprawiła że oprocentowanie lokat drastycznie spadło, zbliżając się do 0,1%, a nawet 0,01%. Wielu klientów banków zdecydowało się więc wypłacić trzymane tam środki, by zainwestować w coś innego lub poprawić swoją płynność finansową w trudnym czasie.

Część z tych pieniędzy została przeznaczona na wykup obligacji skarbowych, które w ostatnich miesiącach cieszą się dużą popularnością. Papiery te dają szansę na realny zysk, choć nie wszystkie. Tylko długoterminowe obligacje indeksowanie są inflacją. Inne chętnie wybierane inwestycje obejmowały nieruchomości i zakup złota. W pierwszym przypadku oprocentowanie zadziałało na korzyść kupujących mieszkania. Nie zawsze jednak tak łatwo było o kredyt hipoteczny, bo banki ograniczyły jego dostępność. Tymczasem ceny złota w czasie pandemii poszybowały w górę. Obecnie za uncję trzeba zapłacić ponad 1860 dolarów. Dla porównania w połowie marca było to jedynie ponad 1470 dolarów, a w rekordowym sierpniu blisko 2070 dolarów. Tylko 6% Polaków zdecydowało się na fundusze inwestycyjne. Dlaczego?

Obligacje skarbowe – czy warto je kupić? Sprawdź! >>

Fundusze inwestycyjne – fakty i mity

Większość osób uważa, że fundusze inwestycyjne wiążą się z dużym ryzykiem. Nie musi tak być. Wachlarz produktów jest szeroki – poziom ryzyka mieści się między 1 a 7, gdzie najmniejsza wartość to najbezpieczniejsze produkty. Zazwyczaj potencjalny zysk rośnie wraz z liczbą, każdy więc znajdzie coś dla siebie. Najlepszym podejściem jest dywersyfikacja portfela inwestycyjnego, dzięki czemu część środków będzie bezpieczna, a inna pozwoli na większą elastyczność. Wiele zależy też od horyzontu inwestycyjnego. Jeśli jest on długoterminowy, to może zniwelować skutki ewentualnego kryzysu.

Nie trzeba być zamożnym, by inwestować. Pierwsza wpłata zaczyna się już od 50 zł, a kończy na 1000 zł. Warto przy tym wiedzieć, że wycofanie środków trwa zwykle do siedmiu dni. Fachowa wiedza nie jest konieczna. Nie zaszkodzi natomiast śledzić wyniki funduszy w różnych okresach. Pieniędzy nie trzeba zamrażać na długi czas, jeśli nie ma się takiej ochoty, choć mogłoby to być korzystniejsze.

Fundusze inwestycyjne podlegają nadzorowi. Zgodnie z prawem TFI muszą badać wiedzę i poziom akceptacji ryzyka klienta (MIFID) oraz dokładnie informować go o potencjalnym zysku i ryzyku z posiadanym przez niego aktywów. 82% badanych woli mniejszy, ale pewny zysk, a 46% jest skłonna do wycofania środków, jeśli inwestycja zaczyna tracić na wartości.

Dodano:
20 Lis 2020

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły