ZPF po raz kolejny sprawdził moralność finansową Polaków. Spadł odsetek osób, które uważają, że oddawanie długu jest zawsze obowiązkiem moralnym

  • 22 Wrz 2020
  • 4 min. czytania
  • Komentarze(0)
Badanie przeprowadzane jest dla Związku Przedsiębiorstw Finansowych co roku. Obecna piąta edycja jest wyjątkowa, bo rozmowy z respondentami miały miejsce w kwietniu i w maju 2020 r., a więc w pełnych miesiącach pandemicznych – w tym jednym pełnym miesiącu lockdownu. 
ZPF po raz kolejny sprawdził moralność finansową Polaków. Spadł odsetek osób, które uważają, że oddawanie długu jest zawsze obowiązkiem moralnym

Cel badania

Badanie ma na celu sprawdzenie tolerancji Polaków na różnego rodzaju nadużycia finansowe oraz tego, jak uzasadniają swój pogląd. Sondaż pokazał też, w jaki sposób postrzegane są biura informacji o dłużnikach. Pandemia i lockdown mogły wpłynąć na tegoroczne wyniki. Widać zresztą, że odsetek osób, dla których oddawanie długów jest zawsze obowiązkiem moralnym spadł do 89,9%. Dla porównania w 2018 i 2019 r. wynosił on po 94,2%, w 2017 r. – 95,4%, a w 2016 r. – 96,5%. Obecny wynik jest więc najniższy od początku badań. Warto dodać, że 7% osób odpowiedziało „trudno powiedzieć”, a tylko 3% „nie”. Odsetek tych drugich jest więc porównywalny z 2017 r. Wzrost niezdecydowanych mógł mieć związek z obawami o dalszą kondycję finansową i perspektywą wystąpienia kryzysu gospodarczego. 

Choć liczba odpowiedzi na pytanie o obowiązek moralny w kontekście spłacania długów jest w znacznej mierze pozytywna, to reakcja na poszczególne nadużycia finansowe nie jest tak oczywista. Tegoroczny Indeks Akceptacji Nieetycznych Zachowań Finansowych 46,2% – to więcej niż w poprzednich latach. Świadczy to obniżeniu etycznych standardów konsumentów, co rodzi konsekwencje np. w postaci wzrostu cen usług bankowych czy wdrażania bardziej rygorystycznych wymogów dla konsumentów. 

Które czynności usprawiedliwiali respondenci?

Ponad połowa pytanych stwierdziła, że można czasem, często lub zawsze usprawiedliwić osobę, która:

  • pracuje na czarno, by uniknąć ściągania długów z pensji (łącznie 66,5%);
  • przepisuje majątek na rodzinę, by uciec przed wierzycielami (łącznie 59,1%);
  • zmienia rachunki bankowe, by uniknąć zajęcia środków przez komornika (łącznie 54,2%);
  • płaci gotówką bez rachunku, by uniknąć płacenia VAT (łącznie 53,5%);
  • zataja informacje uniemożliwiające wzięcie kredytu (łącznie 52,9%). 

Mniej niż połowa dopuszcza sytuację, w której ktoś:

  • zaciąga kredyt nie zapoznając się dokładnie z warunkami spłaty (łącznie 49,0%);
  • nie zwraca uwagi kasjerowi, który pomylił się na własną niekorzyść (łącznie 38,3%);
  • zawyża wartość poniesionych szkód, by uzyskać nienależne odszkodowanie (łącznie 34,0%);
  • posługuje się cudzym dokumentem tożsamości, by uzyskać kredyt (łącznie 8,7%). 

Przy większości opisanych sytuacji respondenci uważali, że nigdy nie można ich usprawiedliwiać. Wyjątkiem jest praca na czarno, by uniknąć ściągania długów z pensji. Tutaj częściej padała odpowiedź „czasem” (49,6%) niż „nigdy” (33,5%). Niewielka różnica w reakcjach pytanych następowała w sytuacji, gdy osoba przepisuje majątek na rodzinę, by uciec przed wierzycielami. 40,9% było zdania, że nigdy nie powinno się usprawiedliwiać takiego zachowania, a według 40,2% czasem można je zrozumieć. Nieduże różnice były też w wypadku, gdy osoba:

  • zataja informacje uniemożliwiające wzięcie kredytu – 47,1% nigdy,  42,0% czasem; 
  • płaci gotówką bez rachunku, by uniknąć płacenia VAT – 46,5% nigdy, 37,5% czasem;
  • zmienia często rachunki bankowe, by uniknąć zajęcia środków przez komornika – 45,8% nigdy, 39,5% czasem. 

Warto też zwrócić uwagę na odpowiedzi, jakie padały na pytanie, czy można usprawiedliwić osobę, zaciągającą kredyt bez dokładnego zapoznania się z warunkami spłaty. 51,0% uznało, że nigdy, 37,3%, że czasem, 9,5% że często, a 2,2% że zawsze. W pierwszej grupie znaleźli się ankietowani, którzy tłumaczą swoją decyzję tym, że każdy klient musi czytać umowę przed podpisaniem (40,2%), takie zachowanie jest niekorzystne społecznie (32,7%) albo że to się nie opłaca, bo wiele można stracić (27,1%). Spośród osób, które w większym lub mniejszym stopniu dopuszczają taką ewentualność, zdecydowana większość (80,0%) uważa, że umowy są zbyt długie i niedostatecznie zrozumiałe. 10,5% sądzi, że skoro prawo nie nakazuje czytania umów, to nie trzeba tego robić, a 9,5% w pełni ufa kredytodawcy – takie dokumenty były już podpisywane wielokrotnie, więc muszą być sprawdzone. F

Zadłużenie konsumentów osiągnęło już kwotę prawie 82 mld zł

Niedokładne czytanie umów kredytowych czy zatajanie wymaganych informacji w procesie kredytowym mogą przyczynić się do problemów ze spłatą zobowiązania. Banki wyliczają zdolność kredytową m.in. na podstawie informacji o poprzednich i aktualnych kredytach gotówkowych, hipotecznych, pożyczkach, abonamentach itp., danych o zatrudnieniu i dochodach czy sytuacji rodzinnej. Akceptują kwoty we wniosku, które wiążą się z odpowiednio niskim stopniem ryzyka inwestycyjnego. Jeśli konsument podejdzie do sprawy nierzetelnie, to może mieć kłopoty z uregulowaniem przyszłych rat (o ile bank przyzna kredyt). Niespłacanie spowoduje kumulowanie się długu oraz wpisanie do rejestru dłużników, co zdecydowanie utrudni zawieranie przyszłych umów. 

Efekty widać już teraz. Według danych z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej, pod koniec czerwca opóźnienia w spłacie bieżących rachunków, kredytów czy pożyczek miało 2 860 766 osób, a tylko w BIG InfoMonitorze 2 259 541 osób. Łączna kwota zaległości osiągnęła kwotę 81 806 900 590 zł. W ujęciu rocznym liczba dłużników wzrosła o ponad 64 tys. osób, a wartość przeterminowanych o min. 30 dni zobowiązań na co najmniej 200 zł podwyższyła się o 4,1 mld zł. 

Jednym ze sposób uniknięcia gromadzenia się długów jest kredyt konsolidacyjny, sprawdź naszą aktualny ranking kredytów konsolidacyjnych >> 

Dodano:
22 Wrz 2020

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły