Coraz więcej mieszkańców małych miejscowości ma problem z terminową spłatą rachunków, rat i zakupów odroczonych. Dane KRD pokazują, że zaległości mieszkańców wsi i miejscowości do 20 tys. osób sięgają już 11,8 mld zł.
Najtrudniejsza sytuacja jest tam, gdzie możliwości zwiększenia dochodów są ograniczone. W mniejszych miejscowościach trudniej o dobrze płatną pracę, a rosnące koszty życia mocniej obciążają domowe budżety.
Eksperci zwracają uwagę, że problem może się pogłębiać wraz ze wzrostem kosztów życia i większą popularnością zakupów odroczonych oraz rat online. W mniejszych miejscowościach nawet krótkotrwały spadek dochodów może szybko prowadzić do zaległości.
Najważniejsze informacje
- Mieszkańcy miejscowości do 20 tys. osób mają łącznie 11,8 mld zł zaległości.
- To niemal 30 proc. zadłużenia wszystkich konsumentów w Polsce.
- Największy problem dotyczy miejscowości od 5 tys. do 10 tys. mieszkańców: 4,93 mld zł długu.
- Najwyższe zaległości mają osoby w wieku 46–55 lat: 3,8 mld zł.
- W ostatnich 12 miesiącach łączny dług spadł o 814 mln zł, ale przeciętna zaległość nadal wynosi ok. 21,8 tys. zł.
Małe miejscowości z dużym ciężarem długu
Z danych KRD wynika, że mieszkańcy małych miejscowości odpowiadają za znaczącą część zaległości konsumenckich w kraju. To może oznaczać dużą zmianę w codziennym zarządzaniu pieniędzmi: nawet pojedyncza rata, rachunek lub odroczona płatność mogą stać się problemem, gdy dochody są niższe, a koszty życia trudne do ograniczenia.
Przeciętny roczny dochód do dyspozycji w małych miejscowościach i na wsiach wynosi niespełna 64 tys. zł na osobę. Dla porównania, w największych aglomeracjach jest to 86,2 tys. zł, co pokazuje, jak duża może być różnica w finansowej odporności gospodarstw domowych.
W tych miejscowościach zadłużenie jest najwyższe
Największe zaległości widać w miejscowościach liczących od 5 tys. do 10 tys. osób. W tej grupie 223,8 tys. osób ma łącznie 4,93 mld zł długu, a średnia zaległość wynosi ok. 22 tys. zł.
Kluczowy jest jeden szczegół: mniejsze lokalne rynki pracy często oznaczają mniej możliwości szybkiego zwiększenia dochodu. Do tego dochodzą koszty dojazdów oraz korzystanie z kredytów, zakupów ratalnych i odroczonych płatności, które przy napiętym budżecie mogą zwiększać ryzyko zaległości.
Największe problemy mają osoby po 45. roku życia
Najwyższe zadłużenie mają osoby w wieku 46–55 lat. Ich zaległości sięgają 3,8 mld zł, a średnio na osobę przypada ponad 30 tys. zł długu.
To grupa, dla której opóźnienia mogą być szczególnie dotkliwe, bo często łączą się z bieżącymi kosztami utrzymania gospodarstwa domowego i wcześniejszymi zobowiązaniami. Dla części osób może to oznaczać konieczność szybszego porządkowania finansów, zanim zaległości zaczną jeszcze mocniej ograniczać codzienne decyzje.
Jedna grupa odpowiada za większość długów
Mężczyźni stanowią blisko 70 proc. dłużników z małych miejscowości i odpowiadają za 80 proc. zadłużenia. Ich zaległości wynoszą 9,3 mld zł, podczas gdy w przypadku kobiet jest to 2,5 mld zł.
Jednocześnie raport pokazuje pewną poprawę. W ciągu ostatnich 12 miesięcy ubyło 36,7 tys. dłużników, a łączna kwota zaległości spadła o 814 mln zł. To jednak nie zmienia faktu, że przeciętne zadłużenie nadal pozostaje wysokie.
Co to oznacza w praktyce dla zadłużonych?
Przeciętna zaległość na poziomie ok. 21,8 tys. zł to dla wielu osób nie tylko liczba w rejestrze, ale realny ciężar w miesięcznym budżecie. Przy niższych dochodach każda decyzja o kolejnej racie, kredycie lub odroczonej płatności wymaga dokładnego policzenia skutków.
Najbardziej praktycznym krokiem pozostaje negocjowanie harmonogramów spłat z wierzycielami. Im szybciej dłużnik porządkuje zobowiązania, tym łatwiej ograniczyć presję na domowe finanse — a w małych miejscowościach ta presja jest dziś szczególnie widoczna.
0 Komentarze