Raport NIK ujawnia poważne nieprawidłowości w opiece okołoporodowej. Wszystkie skontrolowane placówki miały uchybienia, a część pacjentek mogła płacić za świadczenia finansowane przez NFZ.
Sprawa budzi emocje, bo dotyczy kobiet w jednym z najbardziej wrażliwych momentów życia. Kluczowy jest jeden szczegół: przy kontrakcie z NFZ edukacja przedporodowa i określone czynności pielęgnacyjne powinny być dla ubezpieczonych pacjentek bezpłatne.
Najważniejsze informacje
- Kontrola NIK objęła Ministerstwo Zdrowia, 14 szpitali oraz 9 podmiotów prowadzących poradnie i zatrudniających położne POZ.
- Nieprawidłowości stwierdzono we wszystkich skontrolowanych placówkach realizujących opiekę okołoporodową w latach 2022–2025.
- Placówki pobierały opłaty m.in. za szkołę rodzenia lub „indywidualną opiekę” położnych, choć świadczenia te mogły być finansowane przez NFZ.
- W 6 szpitalach pacjentki nie miały dostępu do znieczulenia zewnątrzoponowego, a w jednym wprowadzono je dopiero od 2024 r.
- We wszystkich 14 szpitalach lekarze na umowach cywilnoprawnych pracowali bez przerwy ponad 24 godziny, a najdłuższe dyżury trwały 96 godzin.
Opłaty za świadczenia z NFZ. Tu pacjentki mogły tracić pieniądze
Według ustaleń NIK mechanizm nadużyć polegał m.in. na pobieraniu pieniędzy za świadczenia, które przy finansowaniu z NFZ nie powinny obciążać ubezpieczonych pacjentek. Chodziło m.in. o szkołę rodzenia oraz „indywidualną opiekę” położnych.
Dla jednych mogło to oznaczać dodatkowy koszt w czasie przygotowań do porodu, dla innych ryzyko rezygnacji z części wsparcia. To nie jest wyłącznie formalny problem rozliczeń, ale sprawa, która mogła bezpośrednio wpływać na decyzje rodzin.
Dostęp do znieczulenia nie był równy
Kontrola pokazała także różnice w dostępności świadczeń podczas porodu. W sześciu skontrolowanych szpitalach pacjentki nie miały dostępu do znieczulenia zewnątrzoponowego, a w jednej placówce rozwiązanie to pojawiło się dopiero od 2024 r.
To ważne, bo opieka okołoporodowa obejmuje nie tylko sam poród, lecz także realną możliwość skorzystania z procedur, które wpływają na komfort i bezpieczeństwo pacjentki. Brak dostępu w części placówek oznaczał, że standard opieki zależał od miejsca, do którego trafiła kobieta.
Dyżury po 24 godziny i dłużej
NIK wskazała również na organizację pracy lekarzy. We wszystkich 14 skontrolowanych szpitalach lekarze zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych pracowali bez przerwy ponad 24 godziny.
W skrajnych przypadkach dyżury trwały aż 96 godzin. Dla pacjentek to sygnał ostrzegawczy, bo jakość i bezpieczeństwo opieki okołoporodowej zależą nie tylko od procedur, ale też od dostępności wypoczętego personelu.
Mniej porodów, mniej oddziałów, większe napięcie w systemie
Raport wpisuje się w szerszą zmianę w opiece nad kobietami w ciąży. Liczba urodzeń spadła w 2023 r. do 272 tys., a mediana wieku rodzących wzrosła do 31 lat, wobec 26 lat w latach 1990–2000.
Jednocześnie sieć oddziałów ginekologiczno-położniczych się kurczy. W latach 2022–2024 zamknięto 26 takich oddziałów, w 2025 r. kolejne 27, a od 2026 r. oddziałów ginekologiczno-położniczych brakuje w 136 powiatach.
Co to oznacza dla pacjentek?
Najbardziej praktyczny skutek dotyczy pieniędzy i dostępności opieki. Pacjentki mogły ponosić nienależne koszty za świadczenia finansowane przez NFZ, a jednocześnie w części miejsc miały ograniczony dostęp do znieczulenia i opieki na odpowiednim poziomie organizacyjnym.
Ta sprawa może uderzyć w konkretną grupę: kobiety w ciąży i rodziny przygotowujące się do porodu. Warto zwracać uwagę, czy pobierane opłaty dotyczą świadczeń finansowanych przez NFZ, bo dla części pacjentek różnica może oznaczać realną stratę.
0 Komentarze