Rząd skierował do Sejmu projekt ustawy, który ma pozwolić dokładniej sprawdzać zarobki lekarzy i innych medyków. Kluczowy jest jeden szczegół: dane o wynagrodzeniach mają być wiązane z PESEL-em lub prawem wykonywania zawodu.
To może oznaczać dużą zmianę w sposobie kontroli pieniędzy płynących z publicznej ochrony zdrowia. Dziś AOTMiT nie potrafi przypisać kilku umów do jednej osoby, więc obraz zarobków lekarzy może być niepełny.
Najważniejsze informacje
- Projekt ustawy trafił do Sejmu i ma uporządkować dane o wynagrodzeniach medyków.
- Według roboczych danych AOTMiT z lutego 2026 r. 73 proc. lekarzy specjalistów pracuje na kontraktach B2B.
- Mediana wypłat na B2B wynosi 25 595 zł brutto miesięcznie, a na umowie o pracę 23 666 zł brutto.
- 625 kontraktów, czyli 1,2 proc., przekracza 100 tys. zł miesięcznie.
- Resort rozważa też ograniczenia dotyczące kontraktów procentowych i limit 60–70 proc. budżetu szpitala na wynagrodzenia.
Państwo chce połączyć wszystkie umowy jednego lekarza
Najważniejsza zmiana dotyczy sposobu zbierania danych. Wynagrodzenia mają być powiązane z konkretną osobą przez PESEL albo numer prawa wykonywania zawodu, co pozwoli sprawdzić, czy kilka umów nie dotyczy tego samego lekarza.
Sprawa budzi emocje, bo nie chodzi tylko o statystykę. Lepsze dane mogą dać państwu dokładniejszy obraz tego, ile faktycznie kosztują wynagrodzenia medyków finansowane ze środków NFZ.
73 proc. specjalistów pracuje na kontraktach B2B
Z roboczych danych AOTMiT przedstawionych w maju wynika, że 73 proc. lekarzy specjalistów pracuje na kontraktach B2B. W tej grupie 51 proc. rozlicza godziny, a 34 proc. otrzymuje procent od procedur wycenianych przez NFZ.
Mediana wypłat na kontraktach B2B to 25 595 zł brutto miesięcznie. Ponad 20 proc. kontraktów mieści się w przedziale 10–15 tys. zł, ale uwagę przyciąga najwyższy segment: 1,2 proc. umów przekracza 100 tys. zł miesięcznie.
Etat też daje wysokie kwoty, ale skala jest inna
Na umowie o pracę mediana wynagrodzeń lekarzy wynosi 23 666 zł brutto. Blisko 37 proc. lekarzy otrzymuje od 10 do 20 tys. zł, a powyżej 100 tys. zł zarabia 0,2 proc.
Od lipca wzrosną też minimalne pensje. Lekarz bez specjalizacji ma otrzymywać co najmniej 10 595 zł brutto, a lekarz stażysta 8 458 zł brutto. Do tego dochodzą dodatki za dyżury, pracę w nocy, święta i nadgodziny.
Na stole są także limity wynagrodzeń i nowe zasady pracy
Ministerstwo analizuje dodatkowe rozwiązania, które mogą ograniczyć presję płacową w szpitalach. Wśród rozważanych pomysłów są ograniczenia kontraktów procentowych, zasada jednego głównego szpitala oraz zgoda na dodatkową pracę.
Na stole jest także limit, zgodnie z którym wynagrodzenia mogłyby pochłaniać 60–70 proc. budżetu szpitala. To nie jest jeszcze ostateczna decyzja, ale kierunek jest czytelny: większa kontrola kosztów publicznej ochrony zdrowia.
Co to może oznaczać w praktyce?
Dla lekarzy i szpitali najważniejsze będzie to, czy nowe dane przełożą się na decyzje o kontraktach i limitach wynagrodzeń. Część osób może sporo zyskać dzięki wzrostowi minimalnych pensji, ale najwyższe wypłaty finansowane ze środków NFZ mogą znaleźć się pod większą kontrolą.
Praktyczny skutek projektu to przede wszystkim pełniejsze raportowanie i możliwość sprawdzenia zarobków jednej osoby z kilku umów. Warto policzyć skutki, zanim pojawią się kolejne decyzje, bo ta zmiana może uderzyć w konkretną grupę najlepiej wynagradzanych kontraktów.
0 Komentarze