Kwietniowy wyrok TSUE w sprawie C-744/24 może oznaczać dużą zmianę dla osób, które spłacają kredyt ze skredytowaną prowizją. W grze są odsetki naliczone od kosztów, które bank doliczył do finansowania.
Sprawa budzi emocje, bo dotyczy mechanizmu stosowanego w tysiącach umów. Banki nie przesądzają jeszcze o ostatecznym rozwiązaniu, ale pracują nad propozycją dla klientów.
Najważniejsze informacje
- TSUE uznał, że bank może sfinansować koszty pozaodsetkowe, ale nie powinien traktować ich jak wypłaconego kapitału.
- Chodzi m.in. o prowizje, opłaty i składki ubezpieczeniowe doliczone do kredytu.
- Prezes ZBP Tadeusz Białek podkreślił 23 czerwca 2026 r., że wyrok nie przesądza o sankcji kredytu darmowego.
- Niektóre firmy skupują roszczenia za 10–15 proc. ich wartości.
- Prawdopodobnym rozwiązaniem może być zwrot odsetek naliczonych i zapłaconych od skredytowanej prowizji.
Jeden szczegół może być kluczowy
Spór koncentruje się na tym, czy bank miał prawo pobierać odsetki od kosztów pozaodsetkowych, które sam sfinansował klientowi. Trybunał wskazał, że takie koszty mogą być pokryte kredytem, ale nie powinny być traktowane tak samo jak środki faktycznie wypłacone konsumentowi.
To istotna różnica. Według rozstrzygnięcia ewentualna rekompensata dla banku powinna zostać ujęta inaczej, na przykład w odpowiednio zwiększonym oprocentowaniu kredytu, a nie przez naliczanie odsetek od skredytowanej prowizji czy opłat.
Czy to oznacza darmowy kredyt?
To właśnie ten punkt wywołuje największe napięcie. Część kancelarii odszkodowawczych i część sądów interpretuje wyrok szerzej, wiążąc go z możliwością dochodzenia sankcji kredytu darmowego.
Związek Banków Polskich tonuje jednak takie oczekiwania. Tadeusz Białek zaznaczył, że kwietniowy wyrok TSUE nie przesądza o zastosowaniu sankcji kredytu darmowego, a więc nie daje automatycznej odpowiedzi na wszystkie spory klientów z bankami.
Ile można odzyskać?
Wysokość potencjalnego zwrotu zależy od wartości prowizji, okresu spłaty oraz oprocentowania kredytu. W części przypadków chodzi nie o dziesiątki, ale o setki lub nawet tysiące złotych.
Kto może zyskać, a kto powinien uważać?
Najbardziej zainteresowane są osoby, które w umowie kredytowej miały prowizję, opłaty lub składkę ubezpieczeniową doliczoną do kwoty finansowania. Jeśli od tych kosztów były naliczane i pobierane odsetki, część klientów może sporo zyskać.
Dla innych to ryzyko realnej straty, zwłaszcza gdy zdecydują się sprzedać roszczenie z dużym dyskontem. Według informacji przywoływanych w debacie niektóre firmy skupują takie roszczenia za 10–15 proc. wartości, co może zamknąć drogę do większego odzysku w przyszłości.
Banki szykują propozycję dla klientów
Sektor bankowy prowadzi rozmowy, m.in. z Rzecznikiem Finansowym, nad wspólną propozycją dotyczącą klientów objętych tym problemem. Na stole znajduje się rozwiązanie, które mogłoby ograniczyć spory i uporządkować skutki wyroku.
Najbardziej prawdopodobny wariant to zwrot odsetek naliczonych i zapłaconych od skredytowanej prowizji. Taki zwrot mógłby być oferowany w formule ugody, która zamykałaby dalsze roszczenia, także te związane z rocznym terminem na zgłoszenie sankcji kredytu darmowego.
Co to oznacza w praktyce dla kredytobiorcy?
Praktyczny skutek zależy od treści konkretnej umowy i sposobu rozliczania kosztów. Kluczowe jest sprawdzenie, czy prowizja lub inne koszty pozaodsetkowe zostały skredytowane oraz czy bank pobierał od nich odsetki.
Na ostateczne decyzje trzeba jeszcze poczekać, bo sektorowa propozycja nie została przesądzona. Warto jednak policzyć skutki, zanim pojawią się ugody lub oferty odkupu roszczeń, bo w tej sprawie jeden zapis w umowie może zdecydować o realnych pieniądzach.
0 Komentarze