Jeszcze kilka lat temu upadłość konsumencka była rozwiązaniem stosowanym sporadycznie. Dziś korzystają z niej już tysiące osób miesięcznie, a liczba nowych bankructw osiąga historyczne rekordy. Jednocześnie rząd chce uprościć przepisy i przyspieszyć umarzanie długów.
To nie jest już pojedynczy skok statystyk. Jeśli podobny trend utrzymał się także w czerwcu, pierwsze półrocze może po raz pierwszy przekroczyć granicę, która jeszcze niedawno wydawała się odległa.
Najważniejsze informacje
- W maju 2026 r. ogłoszono 2031 upadłości konsumenckich, o ponad 24 proc. więcej niż rok wcześniej.
- Był to już trzeci miesiąc 2026 r. z wynikiem powyżej 2 tys. przypadków.
- Jeśli trend utrzymał się w czerwcu, pierwsze półrocze może przekroczyć 12 tys. ogłoszeń.
- Projekt zmian opublikowano 26 czerwca 2026 r. i zakłada m.in. szybsze umarzanie długów.
- Rząd może zająć się projektem w III kwartale 2026 r., co może oznaczać dużą zmianę dla zadłużonych.
Polacy ogłaszają upadłość częściej niż kiedykolwiek
Według danych COIG maj był kolejnym miesiącem, w którym liczba upadłości konsumenckich przekroczyła psychologiczną granicę 2 tys. przypadków. To ważny sygnał, bo jeśli czerwiec utrzymał podobne tempo, półrocze mogło zakończyć się wynikiem powyżej 12 tys. ogłoszeń.
Historycznym maksimum może być także wynik kwartalny. Przekroczenie 6 tys. upadłości w jednym kwartale oznaczałoby nowy poziom skali zadłużenia osób fizycznych i rosnące znaczenie procedury, która kiedyś była wykorzystywana marginalnie.
Upadłości w liczbach
- 2031 osób w maju
- +24% r/r
- trzeci miesiąc powyżej 2000
- ponad 12 tys. możliwych upadłości w półroczu
Procedura długo była martwa, potem liczby ruszyły
Upadłość konsumencka została wprowadzona w 2009 r., ale początkowo restrykcyjne warunki sprawiały, że niewiele osób mogło realnie z niej skorzystać. Przełom przyniosła liberalizacja od 2015 r.; od tego czasu liczba postępowań rosła średnio o 35 proc. rocznie.
W latach 2015–2020 z procedury skorzystało niemal 40 tys. osób. Od 2020 r. upadłość można ogłosić także wtedy, gdy dłużnik ponosi winę za swoją niewypłacalność, choć ma to wpływ na warunki planu spłaty.
Rząd chce skrócić drogę do oddłużenia
Projekt opublikowany 26 czerwca 2026 r. zakłada kilka zmian, które mają uprościć postępowania i odciążyć sądy. Najbardziej odczuwalna dla dłużników może być zasada, zgodnie z którą długi byłyby automatycznie umarzane po 3 miesiącach od zakończenia planu spłaty.
Projekt przewiduje też, że niezłożenie sprawozdania nie powodowałoby automatycznego uchylenia planu spłaty. Kontrolą dokumentów mieliby zajmować się wierzyciele, a nie sąd, co może przyspieszyć formalności, ale jednocześnie zwiększa znaczenie poprawności dokumentów.
Kto może skorzystać z nowych przepisów?
- osoby po ogłoszeniu upadłości,
- osoby wykonujące plan spłaty,
- osoby planujące złożenie wniosku,
- wierzyciele.
Ta zmiana może mieć największe znaczenie
Zmiany obejmują również skrócenie widoczności danych w Krajowym Rejestrze Zadłużonych do 3 lat. Dla osób po upadłości to może oznaczać krótszą publiczną historię bankructwa i szybszy powrót do normalnego funkcjonowania finansowego.
Projekt przewiduje także możliwość skrócenia planu spłaty po wcześniejszym uregulowaniu zobowiązań. Część osób może więc sporo zyskać, zwłaszcza jeśli będzie w stanie szybciej wykonać swoje obowiązki wobec wierzycieli.
Co to oznacza dla zadłużonych?
Jeśli rząd przyjmie projekt w III kwartale 2026 r., postępowania mogą stać się prostsze i szybsze, a sądy mniej obciążone formalną kontrolą dokumentów. Dla dłużników oznacza to większą szansę na szybsze umorzenie zobowiązań i bardziej realny „drugi start”.
Sprawa budzi emocje, bo dotyczy tysięcy osób, które znalazły się w spirali zadłużenia, ale także wierzycieli oczekujących spłaty. Kluczowe będą ostateczne decyzje rządu i to, czy nowe przepisy faktycznie skrócą drogę od upadłości do finansowego zamknięcia sprawy.
0 Komentarze