Technologie w samochodach coraz mocniej wpływają na decyzje zakupowe Polaków. Z badania Santander Consumer Multirent wynika, że 44 proc. badanych jest gotowych dopłacić za systemy poprawiające bezpieczeństwo jazdy.
To może oznaczać dużą zmianę przy konfigurowaniu nowych aut. Kluczowy jest jeden szczegół: większe bezpieczeństwo i wygoda mogą iść w parze z wyższą ceną końcową samochodu.
Najważniejsze informacje
- 55 proc. Polaków uznaje technologie w autach za istotne przy zakupie.
- 44 proc. dopłaciłoby za systemy poprawiające bezpieczeństwo jazdy.
- Najczęściej wskazywanym niezbędnym rozwiązaniem są systemy ostrzegające przed kolizją, wskazane przez 52 proc. badanych.
- Co piąty respondent nie zapłaciłby dodatkowo za żadną innowację.
- Badanie IBRiS przeprowadzono metodą CATI w dniach 20–30 czerwca 2026 r. na próbie 1000 dorosłych Polaków.
Bezpieczeństwo wygrywa z gadżetami
Respondenci najczęściej za niezbędne uznają rozwiązania, które monitorują otoczenie auta i ostrzegają kierowcę w krytycznych sytuacjach. Na pierwszym miejscu znalazły się systemy ostrzegania przed kolizją, wskazane przez 52 proc. badanych.
Wysoko oceniono też asystenta martwego pola, którego wskazało 47 proc. ankietowanych, oraz zaawansowane kamery, ważne dla 40 proc. uczestników badania. Fabryczna nawigacja uzyskała 37 proc. wskazań, a bezprzewodowa łączność ze smartfonem 31 proc.
Za co kierowcy są gotowi dopłacić?
Największą akceptację dla dopłat widać przy rozwiązaniach związanych z bezpieczeństwem. Za radary i czujniki kolizji dodatkowe pieniądze zapłaciłoby 44 proc. badanych.
Dalej znalazły się systemy antywłamaniowe oraz funkcje komfortu, takie jak kamery 360 stopni i lepsze nagłośnienie, po 27 proc. wskazań. Za asystenta parkowania dopłaciłoby 22 proc. respondentów, a za multimedia 17 proc. Jednocześnie sprawa budzi emocje, bo co piąty badany nie zapłaciłby więcej za żadną innowację.
Nie wszyscy chcą więcej elektroniki
Choć technologie zyskują na znaczeniu, dla wielu osób nadal nie są najważniejszym kryterium wyboru auta. Wśród respondentów zwracających uwagę na technologie 45 proc. wyżej stawia inne cechy samochodu, a 28 proc. traktuje nowinki jako opcjonalny dodatek.
Część kierowców podchodzi do rozbudowanej elektroniki z rezerwą. 15 proc. woli unikać skomplikowanych systemów, a niechęć jest najwyższa wśród seniorów, gdzie wynosi 23 proc., oraz wśród mieszkańców wsi, gdzie sięga 20 proc.
Ta różnica może być ważna dla sprzedawców i kupujących
Miejsce zamieszkania wyraźnie różnicuje podejście do technologii. W małych i dużych miastach niechęć do skomplikowanej elektroniki wynosi 13–14 proc., natomiast w średnich miejscowościach tylko 6 proc.
Dla rynku oznacza to, że ta sama konfiguracja auta może być odbierana zupełnie inaczej przez różne grupy klientów. Część osób może sporo zyskać dzięki systemom wspierającym kierowcę, ale dla innych dodatkowe funkcje mogą być przede wszystkim kosztem lub komplikacją.
Co to oznacza przy zakupie auta?
Praktyczny skutek jest prosty: kupujący coraz częściej będą musieli zdecydować, czy dopłata do technologii jest warta wyższej ceny konfiguracji. Najmocniejszym argumentem pozostaje bezpieczeństwo jazdy, szczególnie przy systemach ostrzegających przed zagrożeniami.
Badanie „Za kierownicą innowacji” pokazuje, że technologia przestała być tylko dodatkiem do auta. Przed wyborem wersji wyposażenia warto policzyć skutki, bo decyzja może jednocześnie podnieść cenę samochodu i realnie zwiększyć wygodę oraz poczucie bezpieczeństwa na drodze.
0 Komentarze