Popyt na kredyty mieszkaniowe w maju 2026 r. wyraźnie przyspieszył, a średnia kwota wniosku przebiła 500 tys. zł. To może oznaczać dużą zmianę dla kupujących: wyższe finansowanie, ale też większe wymagane raty.
Według danych BIK rośnie zarówno liczba osób składających wnioski, jak i wartość oczekiwanych kredytów. Kluczowy jest jeden szczegół: większy kredyt przy drogim finansowaniu szybciej obciąża domowy budżet.
Najważniejsze informacje
- W maju 2026 r. wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe była wyższa o 32,7 proc. rok do roku.
- Liczba wniosków wzrosła o 16,9 proc. wobec maja 2025 r.
- O kredyt mieszkaniowy wnioskowało 45,09 tys. osób, rok wcześniej było to 38,57 tys.
- Średnia kwota wnioskowanego kredytu wyniosła 505,59 tys. zł.
- BIK wskazuje, że dalsza dynamika indeksu popytu może słabnąć przez efekt bazy i stabilizację liczby wnioskodawców.
Popyt rośnie, bo kupujących jest więcej
Majowe dane pokazują mocne odbicie zainteresowania hipotekami. Liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła nie tylko rok do roku, ale także wobec kwietnia 2026 r. — o 6,7 proc..
To sygnał, że na rynek wraca lub nadal wchodzi spora grupa kupujących, którzy mimo wysokich kosztów finansowania szukają pieniędzy na mieszkanie. Sprawa budzi emocje, bo większy ruch w bankach nie oznacza automatycznie łatwiejszej decyzji kredytowej.
Symboliczna granica została przekroczona
Najbardziej widoczna zmiana dotyczy średniej kwoty kredytu, o jaką wnioskują klienci. W maju wyniosła ona 505,59 tys. zł, czyli przekroczyła psychologiczną barierę pół miliona złotych.
To o 8,1 proc. więcej niż w maju 2025 r. Jednocześnie kwota była o 0,2 proc. niższa niż w rekordowym marcu 2026 r., co pokazuje, że rynek utrzymuje bardzo wysoki poziom oczekiwanego finansowania, ale nie bije już kolejnego rekordu.
Ile może wynosić rata kredytu na 500 tys. zł?
Kredyt przekraczający 500 tys. zł oznacza zobowiązanie rozłożone zwykle na 20–30 lat. Nawet niewielka zmiana oprocentowania może w takim przypadku oznaczać różnicę liczonych w setkach złotych miesięcznie.
Dlaczego indeks popytu tak mocno urósł?
BIK tłumaczy wzrost indeksu dwoma czynnikami: większą liczbą klientów oraz wyższymi kwotami wnioskowanych kredytów. Połączenie tych elementów wyraźnie podbija łączną wartość zapytań kredytowych.
Jednocześnie w kolejnych miesiącach dynamika może być niższa. Powodem ma być efekt bazy oraz stabilizacja liczby wnioskodawców na poziomie 40–45 tys. miesięcznie. BIK zaznacza, że słabsza dynamika nie musi oznaczać pogorszenia koniunktury.
Co to oznacza dla kupujących mieszkania?
Dla osób planujących zakup mieszkania najważniejsza konsekwencja jest prosta: wyższa kwota kredytu oznacza realnie większe zadłużenie. Przy drogich hipotekach rośnie też znaczenie miesięcznej raty, która może stać się kluczowym ograniczeniem przy decyzji o zakupie.
Dlatego przed złożeniem wniosku kluczowe jest sprawdzenie zdolności kredytowej i odporności domowego budżetu na koszty finansowania. Przy kredycie przekraczającym pół miliona złotych warto policzyć skutki, zanim pojawią się decyzje, które będą obciążać finanse przez lata.
0 Komentarze