Agencja Mienia Wojskowego wystawia na sprzedaż mieszkania i domy z działkami, a wśród ofert są lokale nawet poniżej 2 tys. zł za mkw. Dla części kupujących to może być okazja, ale kluczowy jest jeden szczegół: cena z ogłoszenia to dopiero początek licytacji.
Przetargi prowadzone 1 czerwca 2026 r. obejmują ponad 20 nieruchomości w różnych częściach kraju. Najtańsze oferty dotyczą głównie małych miejscowości i osad wojskowych, gdzie niska cena może iść w parze z dodatkowymi kosztami po zakupie.
Dla porównania, w największych miastach Polski średnie ceny mieszkań są dziś wielokrotnie wyższe. Dlatego każda oferta poniżej 2 tys. zł za mkw. przyciąga uwagę kupujących. Problem w tym, że w praktyce taka cena niemal nigdy nie oznacza ostatecznej kwoty zakupu.
Najważniejsze informacje
- AMW sprzedaje ponad 20 nieruchomości, w tym mieszkania oraz domy z działkami.
- W Mirosławcu Górnym 50-metrowe lokale mają ceny wywoławcze poniżej 100 tys. zł.
- W Warszawie ceny wywoławcze wynoszą około 14–20 tys. zł za mkw.
- Ceny są zwykle ustalane na poziomie 2/3 wartości szacunkowej.
- Przed przetargiem trzeba wpłacić wadium, najczęściej 5 lub 10 proc. ceny wywoławczej.
Tanie lokale są, ale najczęściej poza dużymi rynkami
Największe emocje budzą oferty, w których metr kwadratowy kosztuje mniej niż 2 tys. zł. Takie ceny pojawiają się jednak przede wszystkim w mniejszych miejscowościach i osadach wojskowych, a nie w największych aglomeracjach.
Przykładem jest Mirosławiec Górny, gdzie mieszkania o powierzchni około 50 mkw. wystawiono za mniej niż 100 tys. zł. To kwoty, które mogą przyciągnąć osoby szukające taniego lokalu, ale przed decyzją trzeba sprawdzić, ile realnie będzie kosztowało doprowadzenie nieruchomości do używalnego stanu.
W dużych miastach okazje wyglądają inaczej
W Warszawie ceny wywoławcze w ofertach AMW sięgają około 14–20 tys. zł za mkw., a najczęściej oscylują wokół 15 tys. zł za mkw. Dla porównania, średnia cena ofertowa na Woli w kwietniu wynosiła około 17,5 tys. zł za mkw.
We Wrocławiu stawki wywoławcze wynoszą około 7 tys. zł za mkw., w Poznaniu około 11,5 tys. zł za mkw., a w Szczecinie mieszczą się w przedziale 5,5–6 tys. zł za mkw. Różnice są więc duże, ale ostateczna cena zależy od przebiegu przetargu.
Cena wywoławcza nie jest ceną końcową
W przetargu nieograniczonym wygrywa najwyższa oferta. To oznacza, że niska cena startowa może szybko wzrosnąć, jeśli nieruchomość przyciągnie więcej zainteresowanych.
Sprawa budzi emocje, bo ceny w ogłoszeniach są tylko punktem wyjścia. Najczęściej odpowiadają 2/3 wartości szacunkowej, więc kupujący nie powinien traktować ich jak gwarantowanej ceny zakupu.
Wadium może zaboleć, jeśli kupujący się wycofa
Udział w przetargu wymaga wpłaty wadium, zwykle 5 lub 10 proc. ceny wywoławczej. Przy 37-metrowym mieszkaniu na warszawskiej Woli może to być nawet do 56 tys. zł.
Osoba, która wygra licytację, a następnie nie podpisze umowy lub nie spełni warunków zakupu, może stracić wpłacone wadium. W przypadku części mieszkań oznacza to nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dlatego eksperci radzą, by przed przetargiem dokładnie sprawdzić dokumentację i oszacować koszty remontu.
Co to oznacza dla kupującego?
Przed licytacją trzeba dokładnie sprawdzić stan lokalu, bo część nieruchomości może wymagać generalnego remontu. Do ceny z przetargu mogą więc dojść koszty prac, które znacząco zmienią opłacalność zakupu.
Kluczowe są także dokumenty: księga wieczysta lub informacja o jej braku, wymagania wskazane przez właściwy oddział AMW oraz terminy wpłat i formalności. Przy takiej sprzedaży część osób może sporo zyskać, ale tylko wtedy, gdy przed złożeniem oferty policzy nie tylko cenę, lecz także ryzyko.
0 Komentarze