Polska wchodzi w końcówkę okresu przejściowego rozporządzenia MiCA bez krajowej ustawy dla rynku krypto. Dla legalnie działających firm to może oznaczać realny problem z uzyskaniem polskiej licencji i decyzję o wyjeździe z biznesem za granicę.
Sprawa nie jest już tylko technicznym sporem o przepisy. Brak jasnych zasad uderza w firmy, inwestorów i państwo, które może tracić podatki, kapitał oraz dobrze płatne miejsca pracy.
Najważniejsze informacje
- Polska nadal nie ma krajowych przepisów wykonujących regulacje dla rynku kryptoaktywów w ramach MiCA.
- Do Sejmu trafiło już osiem wersji ustawy o rynku kryptoaktywów.
- Legalnie działające firmy nie mogą realnie rozpocząć procedury licencyjnej w Polsce.
- Najwięksi gracze przenoszą działalność m.in. do Czech, Litwy i Estonii.
- Polska może tracić potencjalne podatki, know-how i nawet dziesiątki tysięcy dobrze płatnych miejsc pracy w IT.
Ustawa jest w Sejmie, ale czas działa przeciw firmom
Jak wskazuje Michał Misiura w rozmowie opublikowanej 15 maja 2026 r., problemem nie jest już sam brak projektu, lecz legislacyjny paraliż. Skoro do Sejmu trafiło osiem wersji ustawy, rynek widzi ruch na papierze, ale nie widzi praktycznej ścieżki do uzyskania licencji.
Kluczowy jest jeden szczegół: nawet szybkie uchwalenie przepisów może być spóźnione dla podmiotów, które chcą działać na polskiej licencji. W końcówce okresu przejściowego MiCA firmy potrzebują pewności, a nie kolejnej wersji regulacji bez finału.
Afera Zondy pokazała szerszy chaos
Sprawa Zondy stała się symbolem problemu, który wykracza poza jedną giełdę. Rebranding nie odciął jej od wcześniejszej historii, a brak jasnych krajowych zasad tylko wzmacniał informacyjny bałagan wokół rynku krypto.
W takim otoczeniu łatwiej przebijają się polityczne hasła o zakazie kryptowalut, choć realny problem dotyczy czegoś innego: przewidywalnych reguł dla firm, które chcą działać legalnie. Dla jednych to spór o nadzór, dla innych ryzyko realnej straty biznesu i miejsc pracy.
Biznes wybiera inne kraje
Najwięksi gracze nie czekają biernie na polskie przepisy. Według wskazanych informacji działalność jest już przenoszona m.in. do Czech, Litwy i Estonii, czyli tam, gdzie firmy widzą większą przewidywalność regulacyjną.
To może oznaczać dużą zmianę dla całego lokalnego ekosystemu. Duże podmioty mogą znaleźć nowe miejsce dla operacji, ale mniejsze firmy mogą nie mieć zasobów, by przenieść działalność i przejść przez kolejne formalności za granicą.
Kto może zapłacić za opóźnienie?
Praktyczne skutki mogą dotknąć nie tylko branży krypto. Jeśli firmy wyjadą, za nimi mogą pójść podatki, kapitał, specjalistyczna wiedza i zespoły technologiczne, które tworzą dobrze płatne miejsca pracy.
Dla państwa to utrata potencjalnych wpływów i kompetencji, a dla rynku mniej firm działających lokalnie na jasnych zasadach. Warto policzyć skutki, zanim pojawią się decyzje, bo przy opóźnionej ustawie część strat może być trudna do odrobienia.
0 Komentarze