Cyfrowe hipoteki coraz mocniej wchodzą do banków, ale pośrednicy nadal trzymają ogromną część rynku. W I kwartale 2026 r. obsłużyli sprzedaż wartą 22,43 mld zł, choć ich udział wyraźnie spadł.
W praktyce chodzi przede wszystkim o refinansowanie kredytów hipotecznych. Coraz więcej klientów sprawdza, czy może przenieść zobowiązanie do innego banku i obniżyć miesięczną ratę bez wielotygodniowej papierologii.
To może oznaczać dużą zmianę dla osób z kredytem mieszkaniowym i tych, które dopiero szukają finansowania. Kluczowy jest jeden szczegół: proces online bywa prostszy, ale nie w każdej sprawie zastąpi doradcę i papierowe dokumenty.
Najważniejsze informacje
- Pośrednicy obsłużyli 22,43 mld zł finansowania i 47,2 tys. umów.
- Sprzedaż wzrosła o 10,7 proc. kwartał do kwartału i 56,8 proc. rok do roku.
- Ich udział spadł do 67,1 proc. wartościowo i 64,6 proc. ilościowo.
- Refinansowanie w części banków stanowi już 20–30 proc. sprzedaży hipotek.
- Cyfrowe wnioski rozwijają m.in. PKO BP, mBank, ING Bank Śląski, Credit Agricole i UniCredit.
Pośrednicy sprzedają więcej, ale tracą przewagę
Skala sprzedaży przez pośredników pozostaje bardzo duża. W pierwszym kwartale 2026 r. było to 47,2 tys. umów, a więc wyraźnie więcej niż rok wcześniej.
Jednocześnie ich udział w rynku spadł o 2,3 pkt proc. wartościowo i 2,7 pkt proc. ilościowo względem poprzedniego kwartału. To daleko od poziomu ponad 86 proc., notowanego cztery lata wcześniej, i sygnał, że bankowe kanały cyfrowe zaczynają realnie zmieniać sposób sprzedaży hipotek.
Refinansowanie może dać część oszczędności
Rynek napędzają poprawa dostępności kredytów, popyt na nieruchomości, wcześniejsze obniżki stóp NBP oraz refinansowanie. Dla części kredytobiorców to właśnie ono może być najważniejsze, bo daje szansę na przeniesienie zobowiązania na korzystniejsze warunki.
W niektórych bankach refinansowanie odpowiada już za 20–30 proc. sprzedaży hipotek. Według mFinanse w I kwartale 2026 r. zbliżyło się do jednej trzeciej całego wolumenu, co pokazuje, że wielu klientów aktywnie sprawdza, czy ich rata może być niższa.
Cyfrowy proces nie zawsze oznacza samodzielność
PKO BP, mBank, ING Bank Śląski, Credit Agricole i UniCredit rozwijają cyfrowe wnioskowanie o kredyt mieszkaniowy. To brzmi jak prostsza droga do hipoteki, ale sprawa budzi emocje, bo „cyfrowy” proces nie zawsze oznacza, że klient przechodzi go całkowicie sam.
Z tych narzędzi korzystają także pośrednicy oraz doradcy w oddziałach. W praktyce bank może udostępniać online kolejne etapy wniosku, ale klient nadal może potrzebować wsparcia przy wyborze oferty, kompletowaniu dokumentów lub wyjaśnianiu nietypowych elementów sprawy.
Dla kogo online będzie najłatwiejszy?
Największą szansę na sprawny proces online mają standardowe przypadki. Chodzi przede wszystkim o sytuacje takie jak jeden wnioskodawca, dochód z umowy o pracę oraz zakup mieszkania na rynku wtórnym.
Przy bardziej złożonych sprawach cyfryzacja może nie wystarczyć. Nadal mogą pojawić się papierowe dokumenty do notariusza, potwierdzenia zgodności z oryginałem oraz konieczność kontaktu z doradcą.
Co to oznacza dla kredytobiorcy?
Dla klienta najważniejsza konsekwencja jest praktyczna: łatwiejszy dostęp do procesu online i większa presja na sprawdzanie ofert refinansowania. Część osób może sporo zyskać, jeśli tańszy kredyt pozwoli obniżyć miesięczną ratę.
Dla innych ryzykiem jest założenie, że wszystko da się załatwić przez internet bez dodatkowych formalności. Przed decyzją o nowym kredycie lub refinansowaniu warto policzyć skutki i sprawdzić, czy własna sprawa mieści się w prostym, cyfrowym scenariuszu.
0 Komentarze