Tankowanie może być wyraźnie droższe niż dziś. Ekonomiści coraz częściej mówią o wygaszeniu programu, który utrzymuje niższe ceny paliw na stacjach. Większość ekonomistów z Panelu Ekonomistów „Rzeczpospolitej” opowiada się za wygaszeniem programu „Ceny paliwa niżej”. Dla kierowców to może oznaczać dużą zmianę: benzyna 95 mogłaby zdrożeć o ok. 1 zł za litr, a diesel o ok. 1,20 zł.
Sprawa budzi emocje, bo program jednocześnie obniża rachunki na stacjach i mocno obciąża budżet państwa. Kluczowy jest jeden szczegół: rząd nie zapowiada natychmiastowego końca CPN, lecz wiąże jego utrzymanie z ceną ropy.
Najważniejsze informacje
- Za wygaszeniem CPN opowiedziało się 11 z 18 ekonomistów.
- Kontynuacji programu chce 4 ekspertów, a 3 nie ma zdania.
- Zakończenie programu oznaczałoby wzrost cen: benzyna 95 o ok. 1 zł/l, diesel o ok. 1,20 zł/l.
- CPN kosztuje budżet około 1,6 mld zł miesięcznie.
- Rząd deklaruje utrzymanie programu do spadku ceny ropy do ok. 75–80 dol. za baryłkę.
Program obniża ceny, ale rachunek trafia do budżetu
Program „Ceny paliwa niżej” działa przez kilka mechanizmów naraz. Obejmuje obniżenie akcyzy o 28–29 gr na litrze, redukcję VAT z 23 do 8 proc. oraz administracyjnie ustaloną maksymalną cenę detaliczną.
Dzięki temu kierowcy nie widzą na stacjach pełnego skutku droższej ropy, która jest obecnie o połowę droższa niż przed wojną w Zatoce Perskiej. Dla części gospodarstw domowych i firm to realna ulga, ale dla finansów publicznych oznacza stały, wysoki koszt.
Dlaczego ekonomiści chcą wygaszenia?
Większość panelistów wskazuje, że program powinien zostać wygaszony mimo widocznego wpływu na ceny paliw. To nie jest spór o to, czy zakończenie CPN będzie odczuwalne, lecz o to, kto i jak długo powinien finansować niższe ceny przy dystrybutorach.
Według danych przywołanych 22 maja 2026 r. CPN obniża inflację z ponad 3,5 proc. do 3,2 proc. w kwietniu. Jednocześnie kosztuje budżet 1,6 mld zł miesięcznie, więc utrzymanie niższych cen paliw oznacza dalsze finansowanie programu z pieniędzy publicznych.
Jeden warunek może przesądzić o terminie
Rząd deklaruje, że program ma obowiązywać do czasu, aż cena ropy spadnie do około 75–80 dolarów za baryłkę. To oznacza, że kierowcy nie znają jeszcze dokładnego momentu zakończenia CPN.
Niepewność jest istotna, bo ewentualne wygaszenie programu nie byłoby jedynie techniczną zmianą podatkową. W praktyce mogłoby przełożyć się na jednorazowy wzrost rachunków przy tankowaniu, szczególnie dla osób regularnie korzystających z samochodu.
Co to oznacza dla kierowców?
Dla kierowców wybór jest prosty tylko na pozór. Jeśli CPN zostanie utrzymany, ceny na stacjach pozostaną łagodzone przez mechanizmy podatkowe i cenowe, ale koszt nadal będzie ponosił budżet. Jeśli program wygaśnie, rachunek może szybciej pojawić się bezpośrednio przy dystrybutorze.
Najbardziej odczuwalna byłaby różnica przy większych tankowaniach i w przypadku diesla, gdzie szacowany wzrost wynosi ok. 1,20 zł za litr. Warto policzyć skutki, zanim pojawią się decyzje, bo ta zmiana może szybko przełożyć się na codzienne wydatki.
0 Komentarze