Kredyty mogą pozostać drogie znacznie dłużej, niż wielu inwestorów zakładało jeszcze kilka miesięcy temu. Tak uważa Jamie Dimon, szef JP Morgan, który ostrzega, że świat finansów wchodzi w nową erę wyższego kosztu pieniądza.
To nie jest techniczny problem księgowy, lecz kwestia, która może dotknąć inwestorów, kredytobiorców i rynki akcji. Kluczowy jest jeden szczegół: coraz więcej długu trzeba będzie refinansować przy wyższych kosztach. W tle jest gigantyczne zadłużenie USA i rosnące rentowności obligacji.
Najważniejsze informacje
- Jamie Dimon wskazuje, że świat mógł przejść od nadmiaru oszczędności do ich niedoboru.
- Dług USA wynosi około 30 bln dol., a średnie oprocentowanie oscyluje wokół 3,5 proc.
- W 2026 r. do zrolowania przypada kolejne 2 bln dol. zobowiązań.
- Rentowność 30-letnich obligacji USA 19 maja sięgnęła niemal 5,2 proc., najwyżej od 2007 r.
- Dla części inwestorów to szansa na wyższe odsetki, dla innych ryzyko realnej straty na cenach obligacji.
Dlaczego ostrzeżenie szefa JP Morgan budzi emocje?
Dimon zwraca uwagę, że wzrost stóp procentowych i rentowności obligacji może być większy, niż zakłada część rynku. Jeśli oszczędności na świecie jest mniej, inwestorzy mogą żądać wyższej premii za pożyczanie pieniędzy na długi termin.
To może oznaczać dużą zmianę dla rynku długu. Gdy rentowności rosną, ceny wcześniej wyemitowanych obligacji zwykle spadają, co uderza w inwestorów trzymających takie papiery.
Jeden szczegół może być kluczowy
Największe znaczenie ma skala refinansowania. Według wskazanych danych w 2026 r. USA będą musiały zrolować kolejne 2 bln dol. długu, a to może odbywać się przy wyższym koszcie niż wcześniej.
Przy średnim oprocentowaniu w okolicach 3,5 proc. każde przesunięcie w górę ma znaczenie dla kosztów obsługi długu. Sprawa jest tym bardziej wrażliwa, że presję mogą zwiększać inflacja, wyższe ceny ropy oraz wysokie wydatki rządowe w USA, Wielkiej Brytanii i Japonii.
Kto może zyskać, a kto stracić?
Wyższe rentowności mogą być korzystne dla tych, którzy dopiero kupują obligacje i chcą uzyskać wyższy dochód odsetkowy. Część osób może więc sporo zyskać, jeśli zaakceptuje ryzyko zmienności i dłuższego terminu.
Dla posiadaczy starszych obligacji to jednak ryzyko spadku wyceny. Im mocniej rosną rentowności, tym większa presja na ceny papierów dłużnych, zwłaszcza długoterminowych.
Droższy pieniądz może uderzyć w kredytobiorców
Skutki nie kończą się na rynku obligacji. Wyższe rentowności długu publicznego mogą przekładać się na droższy pieniądz w gospodarce, a to oznacza wyższe koszty kredytów dla firm i gospodarstw domowych.
Większa zmienność może pojawić się także na rynkach akcji i długu. Inwestorzy będą uważnie patrzeć na inflację, ceny ropy i tempo zadłużania się państw, bo te czynniki mogą wpływać na oczekiwaną premię za ryzyko.
Co to oznacza w praktyce dla portfela?
Dla inwestora najważniejsze jest ryzyko, że obligacje będą mocniej reagować na zmiany rentowności. Dla kredytobiorcy kluczowa jest możliwość, że finansowanie pozostanie drogie lub stanie się jeszcze droższe.
W takiej sytuacji warto policzyć skutki, zanim pojawią się decyzje inwestycyjne lub kredytowe. Przy długu liczonym w dziesiątkach bilionów dolarów nawet pozornie niewielka zmiana kosztu pieniądza może mieć realne konsekwencje.
0 Komentarze