Inflacja w Polsce wróciła dokładnie do poziomu, który Narodowy Bank Polski uznaje za optymalny. Według szybkiego szacunku GUS ceny w czerwcu były wyższe o 2,5 proc. niż rok wcześniej. To wynik lepszy od oczekiwań ekonomistów i drugi z rzędu miesiąc spadku cen względem poprzedniego miesiąca.
Największym sprzymierzeńcem kierowców były paliwa. To właśnie ich mocna przecena najbardziej obniżyła wskaźnik inflacji. Ta ulga może jednak nie potrwać długo.
Najważniejsze informacje
- Inflacja CPI w czerwcu 2026 r. wyniosła 2,5% r/r, wobec 3,1% w maju i 3,2% w kwietniu.
- Ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,5% m/m, po spadku o 0,3% m/m w maju.
- Paliwa potaniały o 7,4% m/m, ale nadal były droższe o 5,3% niż rok wcześniej.
- Żywność spadła o 0,7% m/m i 0,3% r/r, a nośniki energii były tańsze o 0,4% m/m.
- Pełne dane GUS zostaną opublikowane 15 lipca.
Inflacja trafiła w cel NBP
Czerwcowy odczyt oznacza wyraźne zejście inflacji z poziomów widocznych w poprzednich miesiącach. W maju CPI wynosiła 3,1% r/r, a w kwietniu 3,2% r/r, więc spadek do celu NBP jest znaczący.
To także wynik niższy od oczekiwań ekonomistów. Prognozy wskazywały na 2,7% r/r, dlatego szybki szacunek GUS pokazuje mocniejsze hamowanie cen, niż zakładano.
Dlaczego inflacja spadła?
Za czerwcowym wynikiem stoi przede wszystkim wyraźna przecena paliw oraz sezonowy spadek cen części produktów spożywczych. Dodatkowo niższe były ceny nośników energii. To właśnie te trzy kategorie najmocniej obniżyły wskaźnik CPI.
Paliwa zrobiły największą różnicę
Najmocniejszy wpływ na miesięczny spadek cen miały paliwa. W czerwcu potaniały aż o 7,4% miesiąc do miesiąca, co wyraźnie obniżyło ogólny wskaźnik inflacji.
Obraz nie jest jednak jednoznaczny. W ujęciu rocznym paliwa nadal były droższe o 5,3%, więc dla kierowców to raczej chwilowe odciążenie niż pełny powrót do niższych kosztów.
Żywność i energia też pomogły
Ceny żywności spadły w czerwcu o 0,7% względem maja i były o 0,3% niższe niż rok wcześniej. Dla gospodarstw domowych to może oznaczać odczuwalną zmianę przy codziennych zakupach, zwłaszcza po miesiącach wysokiej wrażliwości na ceny w sklepach.
Nośniki energii również lekko potaniały w ujęciu miesięcznym, o 0,4%. Jednocześnie pozostawały droższe o 4,8% r/r, więc presja kosztowa w tej kategorii nie zniknęła całkowicie.
Co dalej z inflacją?
Większość ekonomistów spodziewa się, że druga połowa roku może przynieść lekkie odbicie inflacji, głównie z powodu zmian podatkowych oraz cen paliw. Dużo będzie zależało od sytuacji na rynku ropy i kursu złotego.
Ulga może być krótkotrwała
Dla konsumentów najważniejsze jest teraz to, czy czerwcowy spadek cen utrzyma się w kolejnych miesiącach. Sprawa budzi emocje, bo od lipca powrót 23% VAT na paliwa prawdopodobnie ponownie podbije ceny na stacjach.
Wyższe ceny paliw mogą przełożyć się także na koszty transportu. To ryzyko realnej straty dla osób regularnie dojeżdżających autem oraz dla tych, których budżet jest szczególnie wrażliwy na codzienne wydatki.
Co to oznacza dla portfeli?
Czerwcowe dane pokazują chwilę oddechu: niższe ceny paliw, żywności i energii obniżyły inflację dokładnie do celu NBP. Część osób może sporo zyskać, jeśli niższe ceny zdążyły przełożyć się na codzienne rachunki.
Na pełniejszy obraz trzeba jednak poczekać do 15 lipca, gdy GUS poda szczegółowe dane. Do tego czasu kluczowe pozostaje to, jak szybko lipcowe zmiany przy paliwach pojawią się w cenach płaconych przez konsumentów.
0 Komentarze