Osoby planujące zakup mieszkania mogą w przyszłości załatwić niemal cały kredyt hipoteczny przez telefon. ING Bank Śląski stopniowo przenosi kolejne etapy procesu do aplikacji Moje ING, choć na razie rozwiązanie działa tylko w prostszych przypadkach.
Bank zakłada, że w ciągu kilku lat klient przejdzie w aplikacji drogę od wniosku, przez podpisanie umowy, aż po uruchomienie finansowania. Już teraz w najprostszych przypadkach jest to możliwe zdalnie, ale kluczowy jest jeden szczegół.
Najważniejsze informacje
- ING chce przenieść do aplikacji niemal cały proces kredytu hipotecznego.
- W prostych sprawach klient może uniknąć oddziału, jeśli ma wymagany prawem operat szacunkowy.
- Bank ma dodawać nowe funkcje co kwartał, także dla bardziej złożonych przypadków.
- Automatyzacja obejmie pobieranie danych m.in. z baz państwowych, ksiąg wieczystych i — za zgodą klienta — z innych banków przez PSD2.
- Decyzje wymagane przez przepisy nadal będzie podejmował człowiek, nie sam algorytm.
Kredyt hipoteczny w aplikacji: wygoda, ale z warunkami
Plan ING obejmuje cyfryzację najważniejszych etapów kredytu hipotecznego. Klient ma złożyć wniosek w Moje ING, podpisać umowę i doprowadzić do uruchomienia finansowania bez przechodzenia przez tradycyjną ścieżkę w placówce.
To rozwiązanie ma szczególne znaczenie dla osób, które chcą skrócić formalności i ograniczyć kontakt z dokumentami papierowymi. Bank podkreśla jednak, że zdalny proces nie oznacza obniżenia wymogów bezpieczeństwa.
Przykład: Osoba kupująca mieszkanie na rynku wtórnym, posiadająca operat szacunkowy i standardowe źródło dochodu, może przejść znacznie większą część procesu zdalnie niż jeszcze rok wcześniej.
Bez tego dokumentu nie przejdziesz całego procesu online
W najprostszych przypadkach obsługa bez wizyty w oddziale jest już dostępna. Warunkiem jest posiadanie wymaganego prawem operatu szacunkowego, czyli dokumentu potrzebnego przy ocenie nieruchomości.
Dla klientów oznacza to prostą zależność: im mniej nietypowa sytuacja i im kompletnej przygotowane dokumenty, tym większa szansa na sprawniejszy proces online. Bardziej złożone przypadki, na przykład z kilkoma kredytobiorcami, mają być obejmowane kolejnymi funkcjami stopniowo.
Nie wszystko zrobi aplikacja
ING chce ograniczać ręczne przepisywanie danych. System ma pobierać informacje z dostępnych źródeł, w tym z baz państwowych i ksiąg wieczystych, a także — po zgodzie klienta — z innych banków w ramach PSD2.
To może przyspieszyć wypełnianie wniosku i zmniejszyć ryzyko błędów przy przepisywaniu informacji. Tam jednak, gdzie przepisy wymagają oceny człowieka, decyzję nadal podejmie decydent, a nie wyłącznie zautomatyzowany mechanizm.
Co zmieni się dla klienta?
- mniej wizyt,
- mniej papierów,
- szybsze uzupełnianie danych,
- podpis w aplikacji,
- nadal decyzja kredytowa pozostaje po stronie człowieka.
Konta w subskrypcji i szersza relacja z bankiem
Równolegle ING rozwija konta w modelu subskrypcyjnym. Bank przewiduje 4 plany, w tym pierwszy za 0 zł, a w przyszłości może dodawać także usługi pozafinansowe.
Mimo tego rachunek z wpływami pozostaje dla banku centrum relacji z klientem. To pokazuje, że aplikacja ma być nie tylko miejscem do obsługi kredytu, lecz także głównym punktem codziennego kontaktu z usługami bankowymi.
Co to oznacza dla klienta?
Dla osób planujących kredyt hipoteczny zmiana może oznaczać szybszy i wygodniejszy kontakt z bankiem, mniej wizyt w placówce i mniej ręcznego uzupełniania danych. Najwięcej mogą zyskać klienci z prostą sytuacją i kompletem dokumentów.
Jednocześnie hipoteka pozostaje produktem wysokiego ryzyka, dlatego bank nie zapowiada kompromisu w bezpieczeństwie porównywalnego z akceptacją ryzyka przy drobnej transakcji za 10 zł. W praktyce warto uważnie śledzić kolejne funkcje w Moje ING, bo to one zdecydują, jak szybko cyfrowa hipoteka stanie się dostępna dla większej grupy klientów.
0 Komentarze