Po weekendowej migracji bankowości detalicznej Citi Handlowego do VeloBanku część klientów nadal zgłasza poważne problemy z dostępem do pieniędzy. Dla przedsiębiorców kluczowe może być to, czy odzyskają kontrolę nad rachunkami przed terminami płatności do ZUS i urzędu skarbowego.
Sprawa budzi emocje, bo bank wcześniej informował o zakończeniu awarii, a 16 czerwca 2026 r. klienci nadal opisywali kłopoty z logowaniem, danymi i obsługą. W praktyce nie chodzi już tylko o niedogodność techniczną, ale o dostęp do środków i możliwość wykonania firmowych przelewów.
Najważniejsze informacje
- Problemy pojawiły się po weekendowej migracji klientów Citi Handlowego do VeloBanku.
- Klienci zgłaszają m.in. brak dostępu do kont firmowych, historii rachunku i środków.
- Pojawiają się skargi na ponad 2-godzinne oczekiwanie na infolinii.
- Bank podaje, że przeniesiono ponad 500 tys. klientów i około 2 mln produktów.
- Dla firm skutkiem może być ryzyko opóźnienia płatności do ZUS i skarbówki.
Migracja zakończona, ale klienci nadal zgłaszają problemy
Po przeniesieniu bankowości detalicznej Citi Handlowego do VeloBanku część klientów nadal nie może normalnie korzystać z rachunków. Zgłaszane są przypadki braku dostępu do kont firmowych, historii operacji oraz pieniędzy widocznych wcześniej w systemie.
Najbardziej niepokojące sygnały dotyczą także logowania na cudze konto oraz błędnych danych kontaktowych. Według zgłoszeń część danych miała pochodzić z dawnych systemów Getinu sprzed ponad dekady, co dla klientów oznacza konieczność pilnego wyjaśniania sprawy z bankiem.
Skala operacji była ogromna
VeloBank tłumaczy, że obsługuje już indywidualne zgłoszenia po jednym z największych procesów integracyjnych w polskiej bankowości. W ramach migracji przeniesiono około 2 mln produktów, 500 tys. kart i kilkanaście terabajtów danych.
Nad stabilizacją systemów ma pracować blisko 3000 osób, w tym około 800 konsultantów infolinii. Mimo tego klienci zgłaszają długi czas oczekiwania na kontakt, co przy blokadzie dostępu do rachunku dodatkowo zwiększa napięcie.
Firmy są w najtrudniejszym położeniu
Ta zmiana może uderzyć w konkretną grupę: przedsiębiorców, którzy potrzebują dostępu do rachunków firmowych, aby regulować bieżące zobowiązania. Jeśli nie mogą wykonać przelewu, problem techniczny szybko staje się problemem finansowym.
Kluczowy jest jeden szczegół: terminy rozliczeń nie zależą od tego, czy klient może zalogować się do bankowości. Dlatego brak dostępu do rachunku przed terminami płatności może oznaczać dla firm realne ryzyko opóźnień wobec ZUS i fiskusa.
Co to oznacza w praktyce dla klientów
Dla osób prywatnych problem może oznaczać brak wglądu w środki, historię i produkty po migracji. Dla firm stawka jest wyższa, bo opóźniony przelew do instytucji publicznych może zaburzyć bieżące rozliczenia.
Bank deklaruje obsługę indywidualnych zgłoszeń, ale klienci nadal opisują konkretne trudności po migracji. Do czasu pełnej stabilizacji najważniejsze pozostaje odzyskanie dostępu do rachunków, bo to od niego zależy, czy przedsiębiorcy zdążą z obowiązkowymi płatnościami.
0 Komentarze