Prawo do naprawy już obowiązuje w UE, ale w Polsce konsumenci muszą jeszcze poczekać na realne egzekwowanie nowych zasad. Projekt UOKiK przewiduje kary nawet do 40 tys. zł, więc sprawa budzi emocje po stronie klientów, producentów i serwisów.
Dyrektywa 2024/1799 działa od 31 lipca, jednak polska ustawa wdrażająca jest dopiero w konsultacjach. Rząd planuje przyjąć projekt po wakacjach, a kluczowy jest jeden szczegół: bez krajowych przepisów dochodzenie praw pozostaje utrudnione.
Najważniejsze informacje
- Dyrektywa obejmuje m.in. producentów, sprzedawców i serwisy oraz wybrane kategorie sprzętu.
- Po wyborze naprawy zamiast wymiany ochrona ma zostać wydłużona o 12 miesięcy.
- Naprawa ma być możliwa także po gwarancji, a odmowa z powodów czysto ekonomicznych ma być zakazana.
- Polski projekt przewiduje kary od 500 zł do 20 tys. zł, a przy ponownym naruszeniu do 40 tys. zł.
- Wdrożenie w EUR-Lex zgłosiło 7 państw, a część krajów, w tym Polska, może ryzykować konsekwencje ze strony UE.
Prawo działa w UE, ale Polska jest jeszcze w pół kroku
Nowe przepisy mają ułatwić konsumentom naprawę sprzętu zamiast jego wymiany. To może oznaczać dużą zmianę dla osób, które chcą dłużej korzystać z pralki, telefonu, odkurzacza czy zmywarki, zamiast kupować nowe urządzenie przy pierwszej poważniejszej awarii.
W praktyce w Polsce sytuacja pozostaje niepełna. Projekt przygotowany przez UOKiK jest na etapie konsultacji, więc konsumenci nie mają jeszcze pełnego krajowego mechanizmu egzekwowania nowych uprawnień.
Kogo obejmą nowe zasady?
Przepisy dotyczą producentów, sprzedawców i serwisów. Obejmują m.in. pralki, zmywarki, odkurzacze, suszarki, telefony, urządzenia chłodnicze, wyświetlacze, serwery, rowery elektryczne i skutery elektryczne.
Zakres nie dotyczy jednak dowolnego sprzętu znajdującego się już w domach. Chodzi o urządzenia projektowane i wprowadzane na rynek od wejścia dyrektywy w życie, co dla części kupujących może być kluczowe przy ocenie swoich praw.
Jeden szczegół może być kluczowy
Mechanizm przewiduje, że jeśli klient wybierze naprawę zamiast wymiany, okres ochrony zostanie przedłużony o 12 miesięcy. Dla części osób może to oznaczać realną oszczędność, zwłaszcza przy droższym sprzęcie domowym lub elektronice.
Dyrektywa zakłada też obowiązek naprawy po gwarancji. Producent nie powinien odmawiać wyłącznie dlatego, że naprawa jest dla niego mniej opłacalna, ani z powodu wcześniejszej naprawy wykonanej przez niezależny serwis lub z użyciem części z druku 3D.
Europa wdraża nierówno, a to komplikuje sprawę
Według danych z EUR-Lex wdrożenie zgłosiły Austria, Chorwacja, Finlandia, Grecja, Irlandia, Litwa i Słowacja. Na czas zrobiły to także Niemcy, a Węgry przyjęły rozporządzenie z głównymi przepisami obowiązującymi od 31 sierpnia.
W pozostałych krajach, w tym w Polsce, dochodzenie nowych praw może być trudniejsze. Państwa, które nie wdrożą regulacji, ryzykują kary ze strony UE, co zwiększa presję na szybkie zakończenie prac legislacyjnych.
Co to oznacza dla kupujących?
Po wdrożeniu polskich przepisów konsumenci mają zyskać realniejszy dostęp do serwisu i niższy koszt utrzymania sprzętu. Państwa muszą też wprowadzić formy wsparcia, takie jak bon, szkolenia lub ulga podatkowa; przykładem jest Austria, gdzie od 2026 r. cyfrowy bon ważny 3 tygodnie ma zwracać 50 proc. brutto kosztu naprawy AGD.
Dla firm najważniejsze będą obowiązki i sankcje. Jeśli projekt UOKiK wejdzie w życie w obecnym kształcie, brak zapewnienia prawa do naprawy może kosztować od 500 zł do 20 tys. zł, a przy ponownym naruszeniu do 40 tys. zł. Na razie jednak najważniejsza dla klientów pozostaje cierpliwość: nowe prawo już jest, ale jego pełna skuteczność w Polsce dopiero się rozstrzyga.
0 Komentarze