Temat wrócił do debaty po propozycjach dotyczących powiązania wieku emerytalnego kobiet z liczbą dzieci. Prezes ZUS podkreślił jednak, że obecnie nie są prowadzone żadne prace legislacyjne nad takim rozwiązaniem.
Sprawa budzi emocje, bo dotyczy nie tylko wieku przechodzenia na emeryturę, ale też pieniędzy, które kobiety realnie otrzymują po zakończeniu pracy. Kluczowy jest jeden szczegół: pomysł powiązania wieku emerytalnego kobiet z liczbą urodzonych dzieci.
Najważniejsze informacje
- Liwiusz Laska skrytykował pomysł zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz uzależnienia wieku kobiet od liczby dzieci.
- Prezes ZUS wskazał, że takie kryterium mogłoby uderzyć w kobiety bezdzietne lub te, które nie miały wpływu na macierzyństwo.
- ZUS nie prowadzi obecnie prac legislacyjnych nad tą zmianą.
- W sporze płacowym związki zawodowe żądają 1200 zł brutto na etat, a ZUS oferuje niższą podwyżkę i jednorazową nagrodę.
- ZUS, PIP i KAS uruchamiają wymianę danych, co może zwiększyć ryzyko kontroli składek przy wypłatach objętych nakazami PIP.
Wiek emerytalny kobiet: pomysł jest, prac nie ma
Propozycja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz zakładała zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz powiązanie wieku emerytalnego kobiet z liczbą urodzonych dzieci. Laska ocenił ten kierunek krytycznie, wskazując na możliwe problemy społeczne i prawne.
Według prezesa ZUS takie rozwiązanie mogłoby budzić wątpliwości konstytucyjne i nie musiałoby przełożyć się na wzrost dzietności. Dla części kobiet oznaczałoby to ryzyko realnej straty, zwłaszcza jeśli nie mają dzieci z powodów, na które nie miały wpływu.
Krótsza praca, niższa emerytura. Laska wskazuje inny kierunek
Prezes ZUS zwrócił uwagę, że problemem kobiet nie jest wyłącznie luka płacowa. Jego zdaniem jeszcze mocniej działa krótszy okres składkowy, który pogłębia lukę emerytalną kobiet.
Za bardziej realny kierunek uznał inne opłacanie składek za każde lub kolejne dziecko. To może oznaczać dużą zmianę w sposobie myślenia o emeryturach rodziców, ale Laska nie wskazał, że trwają prace nad konkretnym projektem w tej sprawie.
Spór płacowy w ZUS: oczekiwania są dużo wyższe niż oferta
Prezes odniósł się także do napięcia wokół wynagrodzeń w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Związki zawodowe domagają się 1200 zł brutto podwyżki na etat, ale ZUS odpowiada, że nie ma na to środków.
Oferta zakładu to 220 zł podwyżki pensji zasadniczej, czyli 312 zł z dodatkami, oraz 4000 zł jednorazowej nagrody. Według Laski łącznie daje to równowartość 645 zł miesięcznie i wzrost przeciętnego wynagrodzenia z 9700 zł do około 10 300 zł.
Prezes ZUS podkreślił, że oznaczałoby to wzrost o 6,6 proc., podczas gdy w administracji przewidziano 3 proc. Spełnienie żądań związków miałoby kosztować 1,1 mld zł.
Kontrole składek będą łatwiejsze
Równolegle ZUS uruchamia z Państwową Inspekcją Pracy i Krajową Administracją Skarbową mechanizm wymiany danych oraz analizę ryzyka. Już pierwszego dnia po porozumieniu PIP przekazała ponad 16 tys. rekordów o nakazach płatniczych do weryfikacji składek.
Dla pracodawców oznacza to większe ryzyko kontroli, jeśli od wypłat objętych nakazami PIP nie odprowadzono należnych składek. Dla pracowników sprawa jest równie praktyczna: chodzi o pieniądze, które mogą wpływać na ich składki i przyszłe świadczenia.
Co to oznacza dla pracowników i pracodawców?
Na dziś nie ma przesądzonej zmiany wieku emerytalnego kobiet, a zapowiedzi nie są projektem ustawy. Osoby śledzące temat emerytur powinny więc oddzielać polityczne propozycje od realnych prac legislacyjnych.
W ZUS prawdopodobne są ograniczone podwyżki, a nie spełnienie pełnych żądań płacowych związków. Najbardziej konkretna zmiana dotyczy kontroli składek: tu wymiana danych między instytucjami już ruszyła, więc przy spornych wypłatach warto policzyć skutki, zanim pojawią się decyzje kontrolne.
0 Komentarze