Euro znów nie przebiło na trwałe poziomu 4,25 zł, ale rynek walutowy zaczyna się robić nerwowy. Inwestorzy czekają teraz przede wszystkim na sygnały z Fed, Europejskiego Banku Centralnego i RPP, które mogą zdecydować o tym, czy złoty zacznie tracić do głównych walut.
W czwartek, 14 maja 2026 r. o godz. 10:13 euro kosztowało 4,2457 zł. Rynek pozostaje spokojny, ale napięcie rośnie, bo presja inflacyjna może szybko zmienić układ sił na kursach walut.
Najważniejsze informacje
- EUR/PLN wynosił rano 4,2457 zł i nie utrzymał wybicia powyżej 4,25 zł.
- Analitycy PKO BP zakładają krótkoterminowy przedział 4,24–4,26 dla EUR/PLN.
- Dolar kosztował 3,6265 zł, frank 4,6369 zł, a funt 4,9009 zł.
- Ministerstwo Finansów pozyskało na aukcji obligacji 11 mld zł przy umiarkowanym popycie.
- Ryzykiem dla złotego pozostaje presja inflacyjna i możliwe decyzje banków centralnych.
Złoty stoi w miejscu, ale rynek nie jest spokojny
Kurs euro wobec złotego wszedł w lokalną stabilizację. Mimo wcześniejszych prób rynek nie zdołał utrzymać przełamania bariery 4,25 zł, co pokazuje, że inwestorzy nadal ostrożnie podchodzą do większych ruchów na polskiej walucie.
Złotemu pomagał lepszy globalny apetyt na ryzyko. Rekordy indeksów S&P 500 i Nasdaq wspierały waluty rynków wschodzących, ale nie wystarczyły, by wyraźnie umocnić polską walutę.
Dane z Polski nie poruszyły mocno kursem
Informacje o spowolnieniu PKB Polski w pierwszym kwartale miały niewielki wpływ na notowania. Rynek większą wagę przywiązał do nastrojów globalnych oraz sygnałów z rynku długu.
Środowa aukcja obligacji była jednym z takich sygnałów. Ministerstwo Finansów sprzedało papiery za 11 mld zł, ale popyt oceniono jako umiarkowany, co nie dało impulsu do mocniejszego ruchu złotego.
Dolara, franka i funta trzymają wąskie przedziały
Podobna stabilizacja widoczna jest na innych głównych parach walutowych. Według założeń analityków PKO BP dolar wobec złotego ma krótkoterminowo poruszać się w przedziale 3,60–3,64 zł.
Od połowy kwietnia USD/PLN utrzymuje się szerzej w trendzie bocznym 3,60–3,65 zł. Frank pozostaje w zakresie 4,60–4,65 zł, a funt w przedziale 4,85–4,95 zł, co oznacza, że kupujący waluty wciąż nie dostali wyraźnego sygnału kierunku.
Jeden szczegół może być kluczowy
Największym ryzykiem dla złotego w średnim i długim terminie pozostaje narastająca presja inflacyjna. Mocny wzrost cen producentów w USA ograniczył szanse na obniżki stóp przez Fed, a rynek zaczyna wyceniać nawet podwyżki.
Równie ważna może być decyzja Europejskiego Banku Centralnego. EBC może podnieść stopy już w czerwcu, a brak reakcji RPP oznacza, że część kupujących waluty musi liczyć się z ryzykiem droższego euro, dolara, franka i funta.
Jeśli EUR/PLN trwale przebije poziom 4,25 zł, rynek może szybko testować okolice 4,30 zł. Z kolei utrzymanie spokojnych nastrojów globalnych i brak nowych impulsów inflacyjnych mogą dalej utrzymywać kurs w przedziale 4,24–4,26 zł.
Co to oznacza dla kupujących waluty?
Dla osób planujących zakup euro, dolara, franka lub funta obecna stabilizacja może wyglądać jak chwilowy spokój. Kluczowy jest jednak jeden szczegół: jeśli banki centralne poza Polską zaczną reagować na inflację mocniej niż RPP, kursy walut mogą ponownie pójść w górę.
To może oznaczać dużą zmianę dla spłacających zobowiązania w walutach, planujących zagraniczne wyjazdy lub rozliczenia w euro i dolarze. Przy kursie euro tuż pod 4,25 zł warto policzyć skutki wcześniej, zanim pojawią się kolejne decyzje Fed, EBC i RPP.
0 Komentarze