Grecka wyspa kosztuje mniej niż mieszkanie. Jest jednak jeden haczyk

  • 29 Maj 2026 | 10:32
  • 3 min. czytania
  • Komentarze(0)
Grecka wyspa Makri została wystawiona na sprzedaż za kwotę porównywalną z ceną mieszkania w dużym mieście. Problem w tym, że nowy właściciel musiałby przejąć także ogromne długi i zmierzyć się z poważnymi ograniczeniami inwestycyjnymi. W praktyce „okazja” może oznaczać wielomilionowe koszty.
Grecka wyspa kosztuje mniej niż mieszkanie. Jest jednak jeden haczyk

Z tego artykułu dowiesz się:

Więcej

Prywatna wyspa w Grecji za nieco ponad milion złotych brzmi jak okazja życia. Makri na Morzu Jońskim rzeczywiście kosztuje dziś ułamek swojej dawnej wyceny, ale za atrakcyjną ceną kryje się ogromny problem.

Nowy właściciel musiałby przejąć wielomilionowe długi, a dodatkowo zmierzyć się z brakiem infrastruktury i ograniczeniami, które mogą praktycznie uniemożliwić stworzenie tam luksusowego kurortu.

Najważniejsze informacje

  • Makri kosztuje obecnie 286 tys. dolarów, mimo że w 2022 r. wyceniano ją na 9,2 mln dolarów.
  • Wyspa ma ok. 0,98 km² powierzchni i ponad 7 km linii brzegowej.
  • Leży ok. 30 km na wschód od Kefalonii i pozostaje niezamieszkana.
  • Kupujący musiałby przejąć zadłużenie, w tym ok. 23,2 mln dolarów wobec państwa greckiego.
  • Makri znajduje się w obszarze Natura 2000, co mocno ogranicza plany inwestycyjne.

Cena spadła, bo za ofertą stoją długi

Różnica między dawną wyceną a obecną ceną jest ogromna. W 2022 r. Makri była wyceniana na 9,2 mln dolarów, czyli blisko 33,6 mln zł, a teraz pojawiła się na rynku za ułamek tej kwoty.

Sprawa budzi emocje, bo niska cena nie oznacza niskiego kosztu wejścia w tę inwestycję. Nabywca musiałby przejąć przypisane do wyspy zaległości podatkowe i zadłużenie, w tym zobowiązania wobec państwa greckiego szacowane na 84,7 mln zł.

Rajski adres bez prądu, wody i kanalizacji

Makri może wyglądać jak spełnienie marzeń o prywatnej wyspie: ma ponad 7 km linii brzegowej i leży na Morzu Jońskim, niedaleko Kefalonii. Problem w tym, że teren nie jest przygotowany do zamieszkania ani prowadzenia działalności.

Na wyspie brakuje infrastruktury, więc ewentualny właściciel musiałby doprowadzić prąd, wodę oraz system odbioru nieczystości. To może oznaczać duże dodatkowe koszty, zanim pojawiłaby się jakakolwiek realna możliwość korzystania z nieruchomości.

Jeden szczegół blokuje luksusowy kurort

Największą barierą nie są jednak wyłącznie długi i brak mediów. Makri znajduje się w obszarze Natura 2000, co znacząco ogranicza możliwości zagospodarowania terenu.

Budowa hotelu lub kurortu wymagałaby specjalnego dekretu prezydenckiego. Według dostępnych informacji taki scenariusz jest uznawany za praktycznie nierealny, więc plan luksusowej inwestycji turystycznej może pozostać tylko atrakcyjną wizją.

Kto może zyskać, a kto stracić?

Na papierze część osób może zobaczyć w Makri wyjątkową okazję: prywatna grecka wyspa za kwotę porównywalną z ceną nieruchomości w dużym mieście. Dla innych to jednak ryzyko wielomilionowych zobowiązań, których nie da się oddzielić od samej ceny zakupu.

Realne wykorzystanie terenu może być ograniczone najwyżej do działalności rolniczej, a nie do budowy dochodowego kurortu. Przed jakąkolwiek decyzją trzeba więc policzyć nie tylko cenę zakupu, ale przede wszystkim długi, ograniczenia środowiskowe i koszty infrastruktury.

Co to oznacza w praktyce dla kupującego?

Makri pokazuje, że bardzo niska cena nieruchomości może ukrywać znacznie większe obciążenia. W tym przypadku sprawą kluczową jest nie sam przelew za wyspę, ale przejęcie zadłużenia oraz ograniczenia dotyczące zabudowy.

Makri pokazuje, że wyjątkowo niska cena nieruchomości może być tylko początkiem dużo większych kosztów. W tym przypadku największym wydatkiem nie jest sama wyspa, lecz wszystko, co nowy właściciel przejąłby razem z nią.

Data publikacji:
29 Maj 2026

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły