Polska gospodarka przyspiesza, ale wielu Polaków nadal może odczuwać rosnące koszty życia. Najnowsze dane SGH pokazują wyraźny rozdźwięk między poprawą sytuacji firm a kondycją domowych budżetów.
Poprawę napędziły przede wszystkim przemysł, handel i budownictwo. Kluczowy jest jednak jeden szczegół: lepsze nastroje firm nie oznaczają automatycznie ulgi dla domowych budżetów. Dla wielu gospodarstw domowych najważniejsze pozostaje dziś nie tempo wzrostu gospodarki, ale to, jak szybko rosną codzienne wydatki.
Najważniejsze informacje
- II kwartał 2026 r. przyniósł wyraźną poprawę koniunktury w Polsce.
- Barometr IRG SGH BARIRG wzrósł o 1,1 pkt kwartał do kwartału.
- Wskaźnik był o 0,75 pkt wyższy niż rok wcześniej i o 3,62 pkt powyżej średniej dla drugich kwartałów z ostatnich 20 lat.
- Najmocniej poprawił się przemysł przetwórczy: o 4,4 pkt kdk.
- Wskaźnik kondycji gospodarstw domowych spadł o 2,6 pkt.
Gospodarka ruszyła mocniej, ale nie wszyscy to odczują
Dane SGH pokazują typowe wiosenne ożywienie, które objęło kluczowe sektory gospodarki. W przemyśle przetwórczym wskaźnik wzrósł o 4,4 pkt kwartał do kwartału, w budownictwie o 1,3 pkt, a w handlu o 1,7 pkt.
To może oznaczać dużą zmianę dla firm, które szybciej reagują na poprawę zamówień, aktywności inwestycyjnej i sprzedaży. Jednocześnie SGH wskazuje, że ten obraz nie jest jednolity, bo sytuacja gospodarstw domowych pogorszyła się mimo lepszych danych z przedsiębiorstw.
Jeden słabszy punkt: portfele gospodarstw domowych
Najbardziej niepokojący element raportu dotyczy konsumentów. Wskaźnik kondycji gospodarstw domowych spadł, co pokazuje, że część osób może mocniej odczuwać rosnące koszty życia.
Dla jednych poprawa koniunktury może oznaczać więcej stabilności w firmach, ale dla innych to ryzyko realnej straty w domowym budżecie. Presja kosztów może ograniczać skłonność do zakupów i zwiększać ostrożność w kolejnych miesiącach.
Ryzyka zewnętrzne nadal ciążą na cenach
IRG SGH podkreśla, że wiosenne ożywienie przetrwało wstrząs związany z wojną w Zatoce Perskiej. Nie oznacza to jednak braku zagrożeń, bo wysokie ceny paliw i gazu, droższy fracht morski oraz zakłócenia łańcuchów dostaw zwiększają ryzyko inflacji podażowej.
To ważne zwłaszcza dla firm produkcyjnych i handlowych. Wyższe ceny energii, transportu i dostaw mogą z czasem przekładać się m.in. na droższe zakupy, usługi i rachunki.
Co to oznacza dla firm i konsumentów?
Dla przedsiębiorstw lepsza koniunktura może dawać więcej przestrzeni do działania, ale rosnące koszty produkcji i transportu zwiększają niepewność. Firmy mogą ostrożniej planować wydatki, zamówienia i ceny, jeśli presja kosztowa nie osłabnie.
Dla gospodarstw domowych najważniejsze są możliwe skutki w codziennych rachunkach. Presja na budżety domowe, ryzyko słabszego popytu krajowego i niepewność cenowa sprawiają, że warto policzyć skutki, zanim pojawią się kolejne decyzje zakupowe.
0 Komentarze