Kwota wolna od podatku w wysokości 60 tys. zł ponownie stała się jednym z tematów rozmów koalicji rządzącej. Choć politycy deklarują chęć realizacji tej obietnicy, wszystko wskazuje na to, że podatnicy nie zapłacą niższego PIT w 2026 roku. Powodem są przede wszystkim wysokie koszty reformy dla budżetu państwa.
PSL chce, aby podwyższenie obecnego limitu było projektem całego rządu Donalda Tuska. Sprawa budzi emocje, bo obietnica jest kosztowna, a kluczowy jest jeden szczegół: tempo i źródło finansowania.
Najważniejsze informacje
- Obecna kwota wolna wynosi 30 tys. zł rocznie, a rozważany cel to 60 tys. zł.
- PSL chce projektu rządowego, obejmującego cały gabinet Donalda Tuska.
- Politycy KO dopuszczają realizację obietnicy etapami, przed końcem kadencji.
- Koszt dla finansów publicznych MF szacuje na około 54 mld zł.
- Zmiana dotyczyłaby głównie osób rozliczających PIT według skali podatkowej.
Koalicja wraca do obietnicy, ale bez szybkiej decyzji
Podwyższenie kwoty wolnej do 60 tys. zł było jednym z elementów programu „100 konkretów” z 2023 roku. Teraz temat ponownie pojawia się w rozmowach koalicji, bo PSL naciska, aby nie był to projekt jednej formacji, lecz wspólna propozycja rządu.
Władysław Kosiniak-Kamysz deklaruje wsparcie dla ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Jednocześnie z wypowiedzi polityków KO, w tym Grzegorza Schetyny, wynika, że ewentualna realizacja może być rozłożona na etapy, a nie wprowadzona od razu w pełnej wysokości.
Co oznaczałaby kwota wolna 60 tys. zł?
Mechanizm byłby prosty z punktu widzenia podatnika: większa część dochodu nie byłaby objęta PIT. Dla osób rozliczających się według skali podatkowej mogłoby to oznaczać niższy podatek i wyższy dochód netto.
Nie wszyscy odczuliby jednak zmianę w ten sam sposób. Z rozwiązania skorzystaliby podatnicy na skali, w tym część przedsiębiorców i emerytów, ale osoby na podatku liniowym albo ryczałcie nie byłyby objęte nim w taki sam sposób.
Dlaczego rząd nie podniesie kwoty wolnej już teraz?
Najpoważniejszy problem to wpływ takiej decyzji na finanse publiczne. Ministerstwo Finansów szacuje koszt podwyższenia kwoty wolnej na około 54 mld zł, co przy obecnych wydatkach państwa staje się kluczowym argumentem w rozmowach.
Kosiniak-Kamysz wskazuje równocześnie na bardzo wysokie nakłady na obronność. Według niego w 2026 roku mają one wynosić 200 mld zł, podczas gdy za poprzedników było to 60 mld zł. To pokazuje skalę napięcia między obietnicą podatkową a innymi wydatkami budżetu.
Na decyzje trzeba jeszcze poczekać
Podwyżki kwoty wolnej nie będzie w 2026 roku. To ważna informacja dla osób, które liczyły na szybki wzrost pensji netto lub niższe rozliczenie podatkowe.
Sam minister Andrzej Domański oceniał wcześniej, że wprowadzenie zmiany w 2027 roku może być „bardzo trudne”. Oznacza to, że nawet jeśli temat politycznie wraca, nadal nie ma przesądzonego terminu ani ostatecznego modelu.
Co to oznacza dla podatników?
Dla wielu osób stawką jest realnie niższy PIT i więcej pieniędzy po opodatkowaniu. Najbardziej powinni obserwować sprawę podatnicy rozliczający się według skali, bo to ich dochody byłyby bezpośrednio objęte wyższą kwotą wolną.
Dla przedsiębiorców kluczowa będzie forma opodatkowania, a dla emerytów szczegóły ewentualnego projektu. Na razie nie ma decyzji, dlatego warto policzyć skutki, zanim pojawią się konkretne przepisy i polityczne rozstrzygnięcia.
0 Komentarze