Czy na konto po wypłacie pożyczki trafiła dokładnie taka kwota, jakiej się spodziewałeś? Właśnie to sprawdza UOKiK w postępowaniu przeciwko Aiqlabs, właścicielowi serwisu Supergrosz.
Postępowanie ruszyło 30 lipca 2026 r. i dotyczy sposobu oferowania kart kredytowych powiązanych z pożyczkami ratalnymi. Na razie nie oznacza to stwierdzenia naruszenia prawa, ale dla klientów kluczowy jest jeden szczegół: ile pieniędzy faktycznie trafiło na konto.
Najważniejsze informacje
- UOKiK postawił Aiqlabs zarzuty dotyczące sztucznego zawyżania kosztów kart kredytowych i wprowadzania klientów w błąd.
- Spółce grozi kara do 10 proc. obrotu, jeśli zarzuty się potwierdzą.
- Według urzędu klient składający online wniosek o pożyczkę ratalną udzielał pełnomocnictwa do zawarcia umowy o kartę kredytową.
- Aiqlabs miała zawierać taką umowę sama ze sobą: jako pożyczkodawca i jako pełnomocnik klienta.
- Opłaty miały być potrącane z równoległej pożyczki, mimo że w umowach wskazywano 0 zł.
Jeden wniosek, a obok karta kredytowa
Według UOKiK problem zaczynał się przy internetowym wniosku o standardową pożyczkę ratalną. Konsument miał udzielać Aiqlabs pełnomocnictwa, które pozwalało spółce zawrzeć w jego imieniu umowę o kartę kredytową.
To właśnie ten mechanizm jest w centrum sprawy. Urząd wskazuje, że Aiqlabs występowała jednocześnie jako pożyczkodawca oraz pełnomocnik klienta, co mogło utrudniać konsumentom zrozumienie, jaką umowę faktycznie zawierają i jakie koszty są z nią powiązane.
Dlaczego na konto mogło wpłynąć mniej pieniędzy?
UOKiK zarzuca spółce, że początkowe opłaty za kartę były naliczane procentowo od wysokiego, pierwotnego limitu kredytowego. Klienci mieli jednak nie otrzymywać tego limitu w pełnej wysokości.
Dla konsumenta różnica mogła być bardzo praktyczna: nie chodzi tylko o zapis w dokumentach, ale o realną kwotę wypłaty. Jeśli koszty były automatycznie potrącane z pożyczki ratalnej, klient mógł zobaczyć na koncie mniej pieniędzy, niż oczekiwał.
W umowie 0 zł, w wypłacie mniej pieniędzy
Najbardziej drażliwy element sprawy dotyczy rozbieżności między zapisami w umowach a faktycznym rozliczeniem. Według urzędu w dokumentach miała pojawiać się kwota 0 zł, a jednocześnie koszty karty miały być potrącane automatycznie z równoległej pożyczki ratalnej.
To może oznaczać dużą różnicę dla osób, które skupiały się głównie na wysokości raty. W takich produktach finansowych równie ważne są RRSO, pełna historia dokumentów i kwota, która rzeczywiście trafia do klienta.
Jak sprawdzić, czy sprawa może dotyczyć Ciebie?
- brałeś pożyczkę w Supergrosz online,
- podpisywałeś dokumenty elektronicznie,
- w pakiecie pojawiła się karta kredytowa,
- warto porównać kwotę pożyczki z kwotą, która faktycznie wpłynęła na konto.
Aiqlabs odpowiada: to dopiero początek sprawy
Aiqlabs podkreśla, że postępowanie jest na początkowym etapie. Spółka zaznacza również, że samo wszczęcie sprawy nie oznacza jeszcze stwierdzenia naruszenia prawa.
Na decyzje trzeba więc poczekać, ale konsekwencje mogą być istotne. Jeśli zarzuty się potwierdzą, firmie może grozić sankcja finansowa, a sprawa stanie się ważnym sygnałem dla całego rynku pożyczek online.
Co to oznacza dla klientów Supergrosz?
Dla osób, które korzystały z takich produktów, najważniejsze jest sprawdzenie nie tylko raty, lecz także RRSO, kolejnych wersji dokumentów oraz rzeczywistej kwoty wypłaty. To tam może kryć się odpowiedź, czy koszt był widoczny od razu, czy pojawił się dopiero w rozliczeniu.
Osoby, które korzystały z takich pożyczek, mogą sprawdzić kwotę wskazaną w umowie, historię wypłaty środków oraz dokumenty dotyczące ewentualnej karty kredytowej. Postępowanie UOKiK jest w toku, więc na ostateczne rozstrzygnięcie sprawy trzeba jeszcze poczekać.
0 Komentarze