Majowe dane GUS pokazują wyraźną poprawę nastrojów konsumenckich i słabszy strach przed szybkim wzrostem cen. To może oznaczać dużą zmianę dla gospodarstw domowych, które próbują planować codzienne wydatki.
Nie chodzi jednak o pewność spadku cen. Kluczowy jest jeden szczegół: nadal więcej osób spodziewa się wzrostu cen niż ich obniżek, ale ta przewaga jest mniejsza niż w poprzednich miesiącach. Gdy konsumenci mniej obawiają się gwałtownych podwyżek cen, częściej odkładają mniej pieniędzy „na wszelki wypadek” i spokojniej planują większe zakupy.
Najważniejsze informacje
- Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wyniósł w maju 2026 r. -11,3 pkt.
- Wskaźnik ten wzrósł o 2,8 pkt miesiąc do miesiąca i o 3,2 pkt wobec maja 2025 r.
- Wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej sięgnął -8,5 pkt.
- Wskaźnik prognoz zmian cen spadł do 24,7 pkt, po 29,4 pkt w kwietniu i 33,3 pkt w marcu.
- Dane sugerują mniejszą obawę przed szybkim wzrostem cen, ale nie oznaczają powszechnego oczekiwania obniżek.
Nastroje konsumentów lepsze niż miesiąc wcześniej
Według danych GUS w maju 2026 r. poprawiły się oceny dotyczące zarówno obecnej, jak i przyszłej sytuacji konsumentów. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej pozostał ujemny, ale jego wzrost pokazuje, że nastroje są mniej pesymistyczne niż w kwietniu.
Podobny kierunek widać w oczekiwaniach na przyszłość. Wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej wzrósł o 2,7 pkt w ujęciu miesięcznym i o 0,4 pkt rok do roku, osiągając -8,5 pkt.
Polacy nadal widzą wzrost cen, ale presja słabnie
Najbardziej praktyczny sygnał płynie z danych o oczekiwaniach cenowych. Wskaźnik prognoz zmian cen na kolejne 12 miesięcy spadł do 24,7 pkt, podczas gdy w kwietniu wynosił 29,4 pkt, a w marcu 33,3 pkt.
Dodatnia wartość wskaźnika oznacza, że więcej konsumentów zakłada wzrost cen niż ich spadek. Sprawa budzi emocje, bo dla domowych budżetów liczy się nie tylko sam kierunek cen, lecz także tempo ich zmian.
Jeden szczegół może być kluczowy
W maju 9,21 proc. badanych przewidywało szybszy wzrost cen. Największa grupa, czyli 49,73 proc., spodziewała się wzrostu w podobnym tempie, a 13,45 proc. liczyła na wolniejszy wzrost.
Stabilizacji cen oczekiwało 17,19 proc. respondentów, spadku 0,81 proc., a 9,96 proc. nie miało zdania. To pokazuje, że oczekiwania są zróżnicowane, ale obawy przed przyspieszeniem cen wyraźnie osłabły.
Co to oznacza dla domowych budżetów?
Dla gospodarstw domowych te dane nie są sygnałem, że można zakładać obniżki cen. Mogą jednak oznaczać większą skłonność do planowania wydatków przy oczekiwaniu słabszej presji cenowej.
Praktyczny wniosek jest prosty: część osób może spokojniej układać budżet, ale ostrożność nadal jest potrzebna. Ceny w oczekiwaniach większości badanych wciąż mają rosnąć, więc warto policzyć skutki zakupów i większych wydatków, zanim pojawią się decyzje.
0 Komentarze