Tańszy gaz dla Polaków? Nowe inwestycje mogą obniżyć rachunki

  • 02 Lip 2026 | 20:23
  • 3 min. czytania
  • Komentarze(0)
Planowane inwestycje w infrastrukturę gazową mogą zwiększyć konkurencję między dostawcami i w efekcie obniżyć rachunki za gaz nawet o kilka–kilkanaście procent. Kluczową rolę mają odegrać nowe terminale LNG w Gdańsku oraz lepsze wykorzystanie gazociągu jamalskiego.
Tańszy gaz dla Polaków? Nowe inwestycje mogą obniżyć rachunki

Z tego artykułu dowiesz się:

Więcej

Rząd liczy, że rozbudowa infrastruktury gazowej przełoży się na niższe ceny gazu dla odbiorców. Większy import i większa konkurencja między dostawcami mają stworzyć warunki do spadku taryf.

Kluczowe mają być dwa elementy: integracja gazociągu jamalskiego z Krajowym Systemem Przesyłowym oraz budowa drugiego pływającego terminala LNG w Zatoce Gdańskiej. Stawką jest większy import, silniejsza konkurencja i realna ulga w taryfach.

Najważniejsze informacje

  • Ceny gazu w taryfie mogą spaść o kilka do kilkunastu procent.
  • Pierwszy terminal FSRU w Gdańsku ma ruszyć na przełomie 2027/2028 r., operacyjnie w I kwartale 2028 r.
  • Druga jednostka FSRU ma zostać uruchomiona w 2030 r. i będzie trzecim terminalem LNG w Polsce.
  • FSRU2 ma podwoić możliwości regazyfikacji w Zatoce Gdańskiej z 6 do 12 mld m sześc. rocznie.
  • Dla gospodarstw domowych potencjalna oszczędność to kilkanaście do kilkudziesięciu złotych na rachunkach.

Gaz z większej liczby kierunków może zmienić układ sił

Plan zakłada lepsze wykorzystanie krajowej sieci gazowej oraz włączenie gazociągu jamalskiego do Krajowego Systemu Przesyłowego. To nie jest wyłącznie techniczna zmiana, bo większa przepustowość importu może przełożyć się na większą konkurencję między dostawcami.

Znaczenie mają także połączenia z Ukrainą, Słowacją i szerzej z regionem. Jeśli system będzie działał sprawniej, Polska może wzmocnić swoją pozycję jako hub gazowy, a odbiorcy mogą odczuć to w cenach.

Drugi FSRU w Gdańsku ma podwoić możliwości

Pierwszy pływający terminal LNG w Zatoce Gdańskiej ma zawinąć do portu w IV kwartale 2027 r. i rozpocząć pracę na przełomie 2027 i 2028 r. Według ministra energii Miłosza Motyki operacyjnie ma działać w I kwartale 2028 r.

Druga jednostka, określana jako FSRU2, ma zostać uruchomiona w 2030 r. Jej koszt ma nie przekroczyć 400 mln zł, podczas gdy FSRU1 to ok. 4,5 mld zł bez czarteru jednostki.

Skala inwestycji jest większa, niż widać na pierwszy rzut oka

FSRU2 ma podwoić możliwości regazyfikacji w Zatoce Gdańskiej z 6 do 12 mld m sześc. gazu rocznie. W efekcie łączne moce LNG Polski mają wzrosnąć do 20 mld m sześc. rocznie.

To ważne, bo większe moce importowe ograniczają zależność od pojedynczych tras i dostaw. Kluczowy jest jeden szczegół: sama infrastruktura nie obniża rachunków automatycznie, ale może stworzyć warunki do tańszego zakupu gazu i mocniejszej presji cenowej.

Czy rachunki spadną od razu?

Nie. Opisywane inwestycje mają zostać ukończone w latach 2028–2030. Oznacza to, że ewentualne obniżki cen mogą pojawić się dopiero po uruchomieniu nowej infrastruktury i będą zależeć także od sytuacji na światowym rynku gazu oraz decyzji regulatora.

Kto może odczuć zmianę w portfelu?

Najbardziej praktyczny wymiar zmian dotyczy odbiorców gazu w taryfach, w tym klientów grupy Orlen. Według założeń obniżka mogłaby sięgnąć od kilku do kilkunastu procent, co przy domowych rachunkach oznacza potencjalnie kilkanaście do kilkudziesięciu złotych oszczędności.

Nie jest to jeszcze gwarancja niższej płatności dla każdego odbiorcy, ale kierunek jest jasny: większa przepustowość, nowe LNG w Gdańsku i lepsze połączenia regionalne mają zwiększyć konkurencję. Dlatego sprawa budzi emocje — od tych decyzji może zależeć, ile realnie zostanie w domowych budżetach.

Data publikacji:
02 Lip 2026

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły