Inflacja w Polsce znów znalazła się powyżej celu NBP, a to zła wiadomość dla osób czekających na tańszy kredyt. Według analityków EY szybkie obniżki stóp procentowych są mało prawdopodobne.
Sprawa budzi emocje, bo za pozornie niewielkimi zmianami wskaźników stoją realne raty kredytów, koszt finansowania firm i decyzje gospodarstw domowych. Kluczowy jest jeden szczegół: inflacja nie wymknęła się gwałtownie spod kontroli, ale wciąż pozostaje zbyt wysoka, by RPP miała mocny argument do szybkiego cięcia stóp.
Najważniejsze informacje
- CPI wzrósł z 2,1 proc. rdr w lutym do 3,1 proc. w maju.
- Głównym powodem wzrostu były droższe paliwa, choć skalę podwyżek ograniczały obniżki podatków i limity cen.
- Inflacja bazowa zwiększyła się z 2,5 proc. do 3,0 proc..
- EY prognozuje, że inflacja zasadnicza zbliży się do 3,5 proc. pod koniec roku.
- Stopa referencyjna NBP ma według EY prawdopodobnie pozostać na poziomie 3,75 proc..
Niższe raty mogą się oddalić
Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc., a najnowszy odczyt pokazuje, że dynamika cen ponownie znalazła się wyżej. To może oznaczać dużą zmianę dla osób, które zakładały, że spadek inflacji szybko przełoży się na niższe raty.
Według EY wzrost CPI z lutego do maja wynikał przede wszystkim z droższych paliw. Jednocześnie pełna skala wzrostu była łagodzona przez czynniki administracyjne, w tym obniżki podatków i limity cen.
Dlaczego RPP może wstrzymać się z obniżkami?
RPP ma według analityków EY utrzymać postawę wyczekującą. Powód jest prosty: inflacja prawdopodobnie nie będzie trwale przekraczać progu 3,5 proc., ale nadal pozostaje powyżej celu.
To układ, który nie daje jasnego impulsu ani do zdecydowanego zacieśniania polityki pieniężnej, ani do szybkich obniżek. Dla rynku oznacza to przede wszystkim dłuższy okres niepewności.
Ceny nadal mogą rosnąć szybciej, niż chciałby NBP
EY wskazuje, że inflacja zasadnicza może zbliżyć się do 3,5 proc. pod koniec roku. Z kolei inflacja bazowa ma wynosić średnio 3,0 proc. w 2026 r. i 3,5 proc. w 2027 r..
Na ceny mogą działać m.in. opóźnione skutki wyższych cen nawozów i surowców dla żywności, konsekwencje konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz planowane rozszerzenie systemu ETS. To czynniki, które mogą podtrzymywać presję inflacyjną mimo wcześniejszego spadku CPI.
Co to oznacza dla kredytobiorców?
- raty mogą pozostać na obecnym poziomie dłużej,
- nowe kredyty nie będą szybko tańsze,
- zdolność kredytowa nie poprawi się tak szybko jak oczekiwano,
- decyzje RPP mogą zostać odłożone.
Kredytobiorcy mogą poczekać dłużej
Dla osób spłacających kredyty najważniejszy wniosek jest konkretny: raty nie powinny szybko spaść, jeśli stopa referencyjna NBP pozostanie na obecnym poziomie. To samo dotyczy kosztu finansowania dla tych, którzy planują nowe zobowiązania.
Część osób może więc odłożyć decyzje kredytowe, a inni będą musieli nadal uwzględniać wyższy koszt pieniądza w domowym budżecie. Warto policzyć skutki, zanim pojawią się decyzje RPP, bo nawet brak zmiany stóp może mieć bardzo praktyczne konsekwencje.
0 Komentarze