„Darmowy” kurs językowy i dotacja do 87 proc.? UOKiK nałożył milionowe kary

  • 20 Maj 2026 | 14:42
  • 2 min. czytania
  • Komentarze(0)
UOKiK ukarał firmę sprzedającą kursy językowe i osobę zarządzającą spółką łącznie na ponad 2,6 mln zł. Klientów miały przyciągać obietnice wysokich dotacji i „darmowych” kursów, choć wskazywany fundusz nie istniał, a bezpłatne oferty wiązały się z dodatkowymi kosztami.
„Darmowy” kurs językowy i dotacja do 87 proc.? UOKiK nałożył milionowe kary

Z tego artykułu dowiesz się:

Oferta kursu językowego z wysoką dotacją okazała się sprawą dla UOKiK. Na Mobile Marketing Center i osobę zarządzającą spółką nałożono łącznie ponad 2,6 mln zł kar.

Chodzi o sprzedaż kursów przez serwisy poliglotos.pl i speakking.pl oraz przekaz, który mógł sugerować istnienie specjalnego funduszu wsparcia. Dla klientów kluczowy był jeden szczegół: dofinansowanie miało sięgać nawet 87 proc., ale fundusz wskazywany w komunikacji nie istniał.

Rynek kursów online w Polsce szybko rośnie, a promocje oparte na hasłach „dotacja”, „certyfikat” czy „darmowy dostęp” są coraz częściej wykorzystywane w reklamach.

Najważniejsze informacje

  • Mobile Marketing Center ukarano kwotą 2 mln 232 tys. zł za wprowadzanie konsumentów w błąd.
  • 20 maja 2026 r. poinformowano o dodatkowej karze 420 tys. zł dla osoby zarządzającej spółką.
  • Kursy sprzedawano przez poliglotos.pl i speakking.pl, a domena funduszwsparcia.eu miała sugerować istnienie funduszu dofinansowań.
  • UOKiK zakwestionował też oferty „darmowych” kursów, które faktycznie wymagały zakupu płatnego produktu.
  • Decyzja wobec spółki jest prawomocna, natomiast osoba zarządzająca odwołała się do sądu.

Fundusz, którego nie było

Według ustaleń UOKiK przekaz kierowany do konsumentów sugerował istnienie „Europejskiego Funduszu Wsparcia Nauki Języków Obcych i Edukacji”. Taki fundusz miał umożliwiać zakup kursu ze znacznym dofinansowaniem.

Problem polegał na tym, że fundusz nie istniał. To mogło tworzyć wrażenie wyjątkowej okazji i skłaniać do szybkiej decyzji zakupowej, zwłaszcza gdy oferta była przedstawiana jako częściowo finansowana z zewnętrznych środków.

„Darmowy” kurs z warunkiem

UOKiK zwrócił uwagę także na komunikaty o bezpłatnych kursach. W praktyce dostęp do nich miał być możliwy dopiero po zakupie płatnego produktu, więc dla części konsumentów atrakcyjna obietnica mogła oznaczać realny koszt.

Sprawa budzi emocje, bo w takich ofertach o decyzji często przesądza pierwsze wrażenie: dotacja, gratis albo ograniczona okazja. Jeżeli jednak darmowy element zależy od płatnego zakupu, klient powinien otrzymać jasną informację już na początku.

Telefoniczna sprzedaż pod lupą

Zastrzeżenia dotyczyły również rozmów telefonicznych. Konsultanci mieli nie informować jasno o handlowym celu kontaktu, danych przedsiębiorcy oraz prawie odstąpienia od umowy.

UOKiK zakwestionował też sposób zawierania umów. Spółka miała traktować je jako zawarte przez telefon, mimo że w takim przypadku wymagana była zgoda konsumenta potwierdzona na trwałym nośniku.

Co to oznacza dla klientów?

Konsumenci mogli zostać obciążeni kosztami usług przedstawianych jako bezpłatne albo dotowane. Dla innych ryzykiem była aktywacja kodu do treści cyfrowych, po której odstąpienie od umowy mogło być utrudnione.

Kluczowe jest to, że klienci mieli nie być wcześniej jasno informowani o skutkach takiej aktywacji. W praktyce sprawa pokazuje, że przy ofertach kursów online trzeba dokładnie sprawdzać, kto sprzedaje usługę, na jakich warunkach działa promocja i czy „dotacja” rzeczywiście ma podstawę.

Data publikacji:
20 Maj 2026

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły