Oficjalna inflacja w Rosji spada, ale portfele wielu Rosjan pokazują zupełnie inny obraz. Według badania FOM konsumenci odczuwają wzrost cen na poziomie 15%, czyli niemal trzy razy wyżej niż dane Rosstatu.
Sprawa budzi emocje, bo różnica między statystyką a codziennymi wydatkami może wpływać na decyzje zakupowe gospodarstw domowych. Dla Banku Centralnego to sygnał, że walka z inflacją może być trudniejsza, niż sugerują oficjalne wskaźniki.
Najważniejsze informacje
- Rosstat podał, że w kwietniu inflacja roczna spadła do 5,6%.
- Miesięczny wzrost cen według oficjalnych danych wyniósł 0,14%.
- Rosjanie w badaniu FOM ocenili podwyżki z ostatnich 12 miesięcy średnio na 15%.
- Wśród osób bez oszczędności odczuwalna inflacja wzrosła do 16,4%.
- Oczekiwania inflacyjne na kolejne 12 miesięcy wzrosły w maju do 13%.
Oficjalne dane pokazują spadek, konsumenci widzą drożyznę
Rosstat informuje o hamowaniu inflacji, ale wielu Rosjan nie czuje tego przy codziennych zakupach. Różnica jest wyraźna: oficjalny roczny wskaźnik to 5,6%, a przeciętna ocena wzrostu cen przez konsumentów to 15%.
Kluczowy jest jeden szczegół: odczuwalna inflacja nie jest tylko statystyką, lecz sumą doświadczeń z kas sklepowych, rachunków i planowanych wydatków. Dlatego nawet przy spadku wskaźników część gospodarstw domowych może nadal zachowywać się tak, jakby ceny rosły szybciej.
Ekonomiści zwracają uwagę, że konsumenci najmocniej zapamiętują podwyżki cen produktów kupowanych codziennie, takich jak żywność czy rachunki.
Najmocniej czują to osoby bez oszczędności
Największe napięcie widać wśród osób, które nie mają oszczędności. W tej grupie odczuwalna inflacja wzrosła do 16,4%, najwyższego poziomu od września poprzedniego roku.
Wśród zamożniejszych respondentów wskaźnik spadł do 13%. To pokazuje, że ta sama sytuacja cenowa może być odbierana zupełnie inaczej w zależności od finansowego bufora, jakim dysponuje gospodarstwo domowe.
Nie wszystko drożeje, ale presja cenowa nie znika
Część produktów faktycznie potaniała. Według podanych danych ceny pomidorów spadły o 22%, jajek o 3,3%, a smartfonów o 0,3%.
To jednak nie zamyka sprawy. Analitycy Promswiazbanku wskazują, że ceny niemal połowy produktów monitorowanych co tydzień nadal rosną dynamicznie, co podtrzymuje poczucie presji w domowych budżetach.
Obawy są powszechne i mogą wpływać na zakupy
Aż 84% badanych deklaruje obawy związane z inflacją. Ponad połowa uznaje wzrost cen za „bardzo wysoki”, a 35% spodziewa się poważnych podwyżek w najbliższych miesiącach.
Taka mieszanka nastrojów może skłaniać gospodarstwa domowe do przyspieszania zakupów. Jeśli konsumenci uznają, że później będzie drożej, część decyzji może zapadać szybciej, nawet mimo oficjalnych komunikatów o hamowaniu cen.
Co to oznacza w praktyce dla Rosjan i banku centralnego?
Dla konsumentów najważniejszy jest prosty rachunek: jeśli własne wydatki rosną szybciej niż oficjalna inflacja, rośnie presja na domowy budżet. Dla osób bez oszczędności to ryzyko realnej straty siły nabywczej jest szczególnie dotkliwe.
Dla Banku Centralnego problemem są rosnące oczekiwania inflacyjne, które w maju sięgnęły 13% na kolejne 12 miesięcy. Im mocniej ludzie wierzą w dalsze podwyżki, tym trudniej trwale opanować inflację — dlatego ta rozbieżność między danymi a odczuciami może mieć praktyczne znaczenie.
0 Komentarze