Phishing coraz częściej nie kończy się na kradzieży danych karty. Jedna wielogodzinna rozmowa telefoniczna może doprowadzić do straty nawet 96 tys. zł.
Oszuści podszywają się już nie tylko pod banki, ale też pod BIK, policję lub prokuratora. Kluczowy jest jeden szczegół: ofiara ma uwierzyć, że bierze udział w „tajnej operacji” i nie może z nikim się kontaktować.
Najważniejsze informacje
- Vishing może skłonić ofiarę do zaciągnięcia 80 tys. zł pożyczki i wypłaty 16 tys. zł oszczędności.
- Oszuści podszywają się pod bank, BIK, policję lub prokuratora, budując presję i poczucie pilności.
- W marcu 2026 r. opisywano scenariusz z rzekomym departamentem bezpieczeństwa PKO BP.
- W lutym 2026 r. policja informowała o mieszkance Siedlec, która straciła ponad 150 tys. zł.
- Fałszywe linki nadal trafiają przez SMS-y, e-maile, komunikatory i reklamy.
Rozmowa, która ma odciąć ofiarę od pomocy
Nowe scenariusze oszustw są dłuższe i bardziej psychologiczne niż klasyczne wyłudzanie danych. Przestępca udaje pracownika banku, przedstawiciela BIK, funkcjonariusza albo prokuratora i prowadzi rozmowę tak, by ofiara wykonywała kolejne polecenia bez konsultacji z rodziną lub prawdziwym bankiem.
Sprawa budzi emocje, bo stawką nie jest już tylko numer karty. Ofiara może zostać namówiona do zaciągnięcia pożyczki, wypłaty oszczędności i przekazania pieniędzy osobom, które przez telefon tworzą narrację o rzekomej akcji przeciwko przestępcom.
Nie tylko telefon: fałszywe strony nadal zbierają dane
Klasyczny phishing wciąż działa przez linki z SMS-ów, e-maili, komunikatorów i reklam. W czerwcu CERT Polska opisał fałszywe strony podszywające się pod KAS ze „zwrotem podatku za 2025 r.” oraz pod zarządcę autostrady A4.
Takie strony żądają m.in. PESEL-u, danych osobowych, danych karty, salda rachunku, loginów i kodów autoryzacyjnych. Informacja o saldzie może pomóc oszustom ocenić, czy atak jest dla nich opłacalny.
Jeden kod może oznaczać więcej niż płatność
Dla wielu osób najbardziej mylący jest moment wpisania kodu z banku. Przestępcy mogą sugerować, że chodzi o odbiór płatności lub potwierdzenie bezpieczeństwa, ale taki kod może posłużyć np. do dodania karty do aplikacji płatniczej.
To ważne, bo do zwykłego przelewu wystarczy numer rachunku. Jeśli strona lub rozmówca żąda danych karty, loginu, salda albo kodów autoryzacyjnych, dla innych to ryzyko realnej straty, a nie formalność potrzebna do przelewu.
Co zrobić, gdy dane trafiły do oszustów?
Po podaniu danych trzeba działać natychmiast: zastrzec kartę lub PESEL, zablokować dostęp w banku i sprawdzić operacje oczekujące. Sprawę należy zgłosić policji, podejrzany SMS przekazać na 8080, a fałszywą stronę do CERT Polska.
Po podejrzanym telefonie nie należy oddzwaniać na numer podany przez rozmówcę. Trzeba samodzielnie wybrać oficjalny numer banku albo zadzwonić pod 112 — w takich sytuacjach szybka weryfikacja może zdecydować o tym, czy pieniądze zostaną uratowane.
0 Komentarze