Prąd może wyraźnie stanieć. Wszystko zależy od jednej zmiany w przepisach

  • 17 Lip 2026 | 09:55
  • 3 min. czytania
  • Komentarze(0)
Rachunki za prąd mogłyby spaść nawet o 10–15 proc. – tak ocenia PGE, wskazując na jeden z postulatów reformy unijnego systemu EU ETS. Komisja Europejska ma przedstawić projekt zmian, które mogą wpłynąć na koszty produkcji energii i ceny dla odbiorców w kolejnych latach.
Prąd może wyraźnie stanieć. Wszystko zależy od jednej zmiany w przepisach

Z tego artykułu dowiesz się:

Więcej

Zmiany w unijnych przepisach mogą przełożyć się na niższe rachunki za prąd. Według PGE jeden z zapisów reformy EU ETS pozwoliłby obniżyć średnie ceny energii w Polsce nawet o 10–15 proc.

Sprawa budzi emocje, bo EU ETS bezpośrednio wpływa na koszty produkcji energii. To nie jest więc wyłącznie techniczna korekta przepisów, ale zmiana, która może przełożyć się na rachunki i stabilność cen po 2030 r.

Najważniejsze informacje

  • Komisja Europejska ma przedstawić projekt reformy EU ETS w piątek.
  • PGE wskazuje, że zwolnienie jednostek pracujących do 1500 godzin rocznie mogłoby obniżyć ceny energii w Polsce.
  • EU ETS obejmuje ok. 40 proc. emisji CO2 w Unii Europejskiej.
  • System dotyczy ponad 11 tys. producentów energii, przemysłu energochłonnego, lotnictwa i statków.
  • PGE ocenia, że zapowiadane zmiany mogą nie wystarczyć bez dodatkowych mechanizmów stabilizacji cen.

Dlaczego prąd mógłby stanieć nawet o 15 proc.?

Najmocniej wybrzmiewa postulat dotyczący jednostek wytwórczych pracujących krócej niż 1500 godzin rocznie. PGE ocenia, że ich zwolnienie z obowiązku zakupu uprawnień do emisji mogłoby przełożyć się na spadek średnich rocznych cen energii dla odbiorców w Polsce o 10–15 proc.

To może oznaczać dużą zmianę, zwłaszcza w kraju, w którym koszt uprawnień do emisji jest jednym z istotnych elementów ceny energii. Jednocześnie mowa na razie o postulacie i projekcie reformy, a nie o przesądzonej decyzji.

Dlaczego EU ETS wpływa na rachunki za prąd?

EU ETS funkcjonuje od 2005 r. i opiera się na prostej zasadzie: za każdą tonę wyemitowanego CO2 trzeba umorzyć jedno uprawnienie. System obejmuje dużą część europejskiej gospodarki, w tym energetykę, przemysł energochłonny, lotnictwo i statki.

Z całej puli uprawnień 57 proc. trafia na aukcje, a 43 proc. jest przydzielane przemysłowi bezpłatnie. To właśnie koszt zakupu uprawnień na rynku może wpływać na koszty wytwarzania energii, a później na ceny odczuwane przez odbiorców.

Dlaczego prąd miałby być tańszy?

Według PGE część elektrowni, które pracują tylko przez ograniczoną liczbę godzin w roku, nie musiałaby kupować uprawnień do emisji CO₂. Oznaczałoby to niższe koszty produkcji energii, a w efekcie – możliwość obniżenia cen prądu dla odbiorców.

PGE chce szerszej reformy systemu

Spółka postuluje zmianę liniowego współczynnika redukcji emisji po 2030 r.. Według PGE obecne tempo zmniejszania dostępnej puli może sprawić, że uprawnienia zostaną wyczerpane przed 2040 r.

Kolejny element to reforma rezerwy stabilności rynkowej. Mechanizm ten zabiera uprawnienia z aukcji przy nadpodaży i uwalnia je przy niedoborze. PGE chce, by działał szybciej, stabilizował ceny i ograniczał spekulację.

Nie chodzi tylko o ceny energii

PGE wskazuje również na potrzebę utrzymania Funduszu Modernizacyjnego po 2030 r. na poziomie co najmniej 4,5 proc. całej puli uprawnień EU ETS. Chodzi o finansowanie modernizacji w państwach, które potrzebują dużych inwestycji w transformację energetyczną.

Spółka postuluje także dalsze darmowe uprawnienia dla ciepłownictwa, utrzymanie mechanizmu „uprawnień za inwestycje” oraz dostęp energetyki do Investment Booster. To elementy, które mają ograniczać presję kosztową w sektorze i wspierać inwestycje.

Czy rachunki za prąd rzeczywiście spadną?

Na razie nie wiadomo. Komisja Europejska dopiero ma przedstawić projekt reformy, a później będą nad nim pracować państwa członkowskie i Parlament Europejski. Szacunek o możliwym spadku cen energii o 10–15 proc. pochodzi od PGE i dotyczy konkretnego postulatu, który nie został jeszcze przyjęty.

Co to może oznaczać dla rachunków?

Dla odbiorców najważniejszy jest potencjalny wpływ na ceny prądu. Jeśli postulowane zwolnienie dla jednostek pracujących do 1500 godzin rocznie zostałoby wdrożone, część osób i firm mogłaby odczuć niższe koszty energii, choć skala zależałaby od ostatecznych decyzji.

Drugą stawką jest mniejsze ryzyko gwałtownych skoków cen po 2030 r. Według PGE sama reforma zapowiadana przez Komisję Europejską może jednak nie wystarczyć, jeśli nie pojawią się dodatkowe mechanizmy stabilizacyjne. Dlatego warto policzyć skutki, zanim zapadną decyzje.

Data publikacji:
17 Lip 2026

0 Komentarze

Wpisz komentarz (od 5 do 5000 znaków)

Dziękujemy!

Twój komentarz został dodany. Po akceptacji, zostanie wyświetlony na stronie.

Podobne artykuły